Panna Zabookowana
  • STRONA GŁÓWNA
  • TEKSTY
    • Lifestyle
    • Książki
      • Recenzje
      • Zestawienia
      • Inne
    • Podróże
    • Kultura
  • KONTAKT

Styczeń zawsze, a przynajmniej odkąd zaczęłam studia, jest dla mnie miesiącem trudnym. Niestety, należę do grona osób, które stresują się nawet błahymi sprawami i niepotrzebnie dzielą włos na czworo, a chociaż jak widzicie zdaję sobie z tego sprawę, trudno jest mi zwalczać stare nawyki i przezwyciężać własne słabości. Prawdopodobnie sprawiłam sobie kilka nowych siwych włosów na głowie, a wciąż czeka mnie perspektywa dwóch ciężkich egzaminów i konieczność dokończenia pracochłonnego projektu. Kiedy wciąż uczyłam się w liceum, irytowały mnie komentarze nauczycieli, że dopiero na studiach zobaczymy czym jest nauka, ale jest w tym ziarnko prawdy. Człowiek łatwo przyzwyczaja się do dobrego (czyt. tego, że przez kilka miesięcy praktycznie nie musi się uczyć), a potem musi nadrobić cały materiał w jeden dzień. Ale przecież nie o tym mieliśmy rozmawiać. 

Podejrzewałam, że styczeń nie będzie w moim przypadku nie będzie najlepszym czytelniczym miesiącem (taka tendencja utrzymuje się od kilku lat), ale prawdę powiedziawszy sama jestem zaskoczona tym jak dużo udało mi się przeczytać w przerwach pomiędzy kolejnymi egzaminami. Jak zobaczycie poniżej, zapoznałam się z dziewięcioma tytułami (z czego pięć znajdowało się na TBR-owej liście, którą opublikowałam na początku miesiąca, a jeden kolejny czytam aktualnie). Co ważne jednak, większość pozycji po które udało mi się sięgnąć, wywołało na mnie niesamowicie pozytywne wrażenie (z jednym widocznym faworytem!).

PRZECZYTANE:

Jak zawsze, Zygmunt Miłoszewski ★★★½☆

W tym tygodniu planuję publikacje posta, w którym opowiadam Wam trochę więcej o moich wrażeniach z lektury Jak zawsze, ale już teraz mogę Wam zdradzić kilka szczegółów. Nie czytałam żadnej poprzedniej powieści autorstwa Zygmunta Miłoszewskiego, więc, co oczywiste, nie mam żadnych rozmyśleń na temat tego jak autor spisał się w zupełnie odmiennym gatunku. Jak zawsze przedstawia mi jednak jego twórczość w zdecydowanie pozytywnym świetle. Zdecydowanie podoba mi się sam koncept na fabułę - druga szansa na przeżycie swojego życia i alternatywna rzeczywistość Polski - a także sposób w jaki autor nakreślił relacje pomiędzy dwójką głównych bohaterów. Miałam natomiast problemy z tym aby początkowo wczuć się w lekturę. Zdecydowanie planuję sięgnąć po poprzednie tytuły w dorobku Zygmunta Miłoszewskiego, ale także jego przyszłe potencjalne powieści.

Mam na imię Lucy, Elizabeth Strout ★★★★☆

Po lekturze Okruchów codzienności (czy jak kto woli Olive Kittredge) w grudniu i teraz Mam na imię Lucy zaczynam dostrzegać w czym leży siła twórczości Elizabeth Strout. Jej powieści są niesamowicie ciche i subtelne, pomimo tego że traktują o tematach trudnych i równocześnie bolesnych. Akurat jeśli chodzi o Mam na imię Lucy na pierwszy plan zostaje wypchnięta nieco skomplikowana i szorstka (?) miłość pomiędzy matką a córką. Bardzo dużo rozgrywa się tutaj między wierszami, a specyficzny sposób opowiadania historii (bez zachowania chronologii, poruszający wiele, pozornie nieznaczących wątków) może być dla niektórych istotną wadą. Nawet przez moment nie żałowałam jednak lektury Mam na imię Lucy i z pewnością sięgnę jeszcze po kolejne pozycje z dorobku Elizabeth Strout. 

Wszystko czego Wam nie powiedziałam, Celeste Ng ★★★★★

Nie wiem czy pamiętacie, ale wspominałam o powieści Celeste Ng w poście, w którym starałam się przewidzieć potencjalne 5-gwiazdkowe lektury, ale jeśli to możliwe Wszystko czego Wam nie powiedziałam nie tylko sprostało moim oczekiwaniom, ale nawet je przewyższyło. Bardzo dawno nie czytałam historii, która wywołała we mnie tyle emocji - prawdopodobnie ostatnio był to Fioletowy hibiskus. Celeste Ng dotyka w swojej debiutanckiej powieści wiele trudnych tematów - pisze o trudnej sytuacji kobiet w latach 50; o relacji osób odmiennej rasy i o tym w jaki sposób może być ona postrzegana przez resztę społeczeństwa; o przeżywaniu żałoby; o tym, że nie każdy rodzic potrafi w równy sposób okazać swoją miłość dzieciom; i o tym, że niekiedy przerzuca się własne marzenia na kolejne pokolenie. Równocześnie jednak nawet przez chwilę nie miałam wrażenia, że jest tego za dużo i że autorka nie poświęca danej problematyce wystarczającej uwagi. Koniecznie sięgnijcie po Wszystko czego Wam nie powiedziałam, bo odnoszę wrażenie, że nie jest to pozycja zbyt popularna wśród polskich czytelników, a ja marzę o wydaniu kolejnej powieści Celeste Ng w Polsce.

Niedziela, która zdarzyła się w środę, Mariusz Szczygieł ★★★★☆

Bardzo długo, od czasu jednego ze spotkań w Krakowie w ramach Conrad Festivalu, uwielbiałam pana Mariusza Szczygła, nie znając równocześnie żadnej z jego pozycji. Wzięłam sobie jednak do serca postanowienie o czytaniu literatury faktu i wyczytywaniu swoich domowych zbiorów i w końcu zmotywowałam się do lektury Niedzieli, która zdarzyła się w środę. Zdecydowanie doceniam zróżnicowanie tematyczne w tej niewielkiej rozmiarowo pozycji. Aby przedstawić w pełni portret zmieniającego się życia w Polsce w latach 90, Mariusz Szczygieł opowiada historie stojące za anonsami z gazet, wywiady ze zwolnionymi pracownikami czy krótką historie disco polo i wiele, wiele innych opowieści. Chwilami odczuwałam delikatne poczucie chaosu, ale wraz z kolejnymi rozdziałami doceniłam taką formę. I zakupiłam już kolejny reportaż Mariusza Szczygła.

Okrutna pieśń, Victoria Schwab ★★★★☆

Kiedy tylko przeżyję ostatnie egzaminy, z pewnością opowiem Wam o Okrutnej pieśni nieco więcej, bo uważam, że jest to tego rodzaju pozycja, której warto poświęcić chwilę uwagi. Owszem, jak większość młodzieżówek jest to literatura typowo rozrywkowa, ale Victoria Schwab wyciąga z gatunku wszystko co najlepsze. Zdecydowanie najmocniejszym punktem Okrutnej pieśni pozostaje sam pomysł na świat  wykreowany (i historia stojąca za tym w jaki sposób rodzą się potwory!), ale nie tylko on jest atutem tego tytułu. Autorka całkowicie rezygnuje ze stereotypu wyidealizowanych głównych bohaterów, nie rozwija wątku romantycznego i nie boi się opisu graficznych, brutalnych scen.

Królowa śniegu, Anna Klejzerowicz ★★☆☆☆

Jeśli wszystko czego Wam nie powiedziałam jest najlepszą powieścią jaką przeczytałam, to Królowa śniegu znajduje się na drugim końcu tej listy - jako największe rozczarowanie i najsłabszy tytuł jaki przeczytałam w styczniu. Pomijam już fakt, że w moim odczuciu Anna Klejzerowicz nie wykorzystała potencjału tkwiącego w baśniowej inspiracji, przez znaczną część lektury, byłam po prostu znudzona. Brakuje tu jakiegoś napięcia jakim powinien charakteryzować się kryminał, fragmenty napisane w narracji pierwszoosobowej brzmią infantylnie, a końcowy plot twist jest tak szybko zaproponowany, że nie wzbudza większych emocji. Jedynym plusem jest to, że tajemnica jaką skrywa jedna z bohaterek rzeczywiście okazuje się zaskakująca i "mocna". Tylko, że to trochę za mało. 

Kantor. Artysta końca wieku, Krzysztof Pleśniarowicz ★★★☆☆

Lektura Kantorowskiej biografii była najbardziej spontaniczną decyzją tego miesiąca. W semestrze zimowym uczęszczałam na monograf w języku angielskim poświęconym Teatrowi Śmierci i przed końcowym egzaminem chciałam jakoś uporządkować swoją wiedzę na temat życia artysty. Przeczytałam Kantora. Artystę końca wieku w jeden dzień, co nie było najbardziej fortunną decyzją, ale czułam presję zbliżającego się egzaminu. Prawdopodobnie w odmiennej sytuacji mogłabym czerpać z lektury nieco więcej przyjemności, ale i tak nie żałuję czasu spędzonego z tym tytułem. Profesor Pleśniarowicz ma ogromną wiedzę na temat życia i twórczości Kantora - z jego książki można wynieść mnóstwo nowych informacji, wzbogaconych wypowiedziami samego Kantora i licznymi fotografiami. Jedyne co przeszkadzało mi w trakcie lektury to pewne luki w tej pozycji, zwłaszcza dotyczące życia prywatnego artysty: np. nie pada ani jedno słowo o rozwodzie Kantora, a dowiadujemy się gdzieś między wierszami o drugim ślubie. Na wiosnę wydawnictwo Wielka Litera wydaje kolejną pozycję prof. Pleśniarowicza o Kantorze i jestem ciekawa jak wypadnie na tle starszego tytułu. (Poza tym zaliczyłam egzamin na 5, więc możliwe że to częściowo rzutuje na moją pozytywną opinię). 

Pasażerka, Alexandra Bracken ★★★★☆

Wydaje mi się, że jeżeli mieliście wcześniej do czynienia z twórczością Alexandry Bracken - zwłaszcza jeśli chodzi o trylogię Mroczne umysły - i nie przypadła Wam ona do gustu, istnieje naprawdę niewielka szansa na to, że tym razem będzie inaczej. Koncept na podróże w czasie i piratów może brzmieć zachęcająco dla szerszego grona czytelników, ale w trakcie lektury Pasażerki wyraźnie przebija charakterystyczny dla autorki styl. Co dla mnie nie było jednak wadą. Dostrzegam pewną schematyczność w wątkach i braki jeśli chodzi o przedstawienie reguł panujących w wykreowanej przez Alexandrę Bracken rzeczywistości. Ale nie zmienia to faktu, że autorka przedstawia swoich bohaterów w taki sposób, że czuję się niesamowicie zaangażowana w opowiadaną historię. Gdyby pojawił się jakiś wyraźniejszy wątek przyjaźni byłabym całkowicie ukontentowana, ale mimo wszystko z niecierpliwością wyczekuję zamknięcia dylogii.

Siostra cienia, Lucinda Riley ★★★★☆

Zdecydowanie Siostra cieni okazała się moim ulubionym tomem serii, prawdopodobnie dlatego że w fabułę wplecione zostały chyba wszystkie motywy guilty pleasure, do których mam wyjątkową słabość. Mamy więc ogromną rolę jaka odgrywa w powieści literatura; wątek relacji hate-to-love i ukazanie życia londyńskiej arystokracji tuż po panowaniu królowej Wiktorii. Skoro jeden z tych motywów wywołuje u mnie szybsze bicie serducha wyobraźcie sobie co się z nim działo przy takiej kumulacji. Dla miłośników serii lektura obowiązkowa. 

NAPISANE:

Trochę statystyk, czyli rok 2017 w książkach
Wspominane już przeze mnie przewidywania potencjalnych 5-gwiazdkowych lektur
Najlepsze lektury przeczytane w 2017 roku
Kilka słów na temat styczniowych zapowiedzi i planów czytelniczych na ten miesiąc
Opinia na temat sagi rodzinnej osadzonej częściowo w Krakowie na tle II wojny światowej czyli Pokochałam wroga
Opinia na temat powieści młodzieżowej skupionej na wątku przyjaźni czyli Piękne złamane serca
Najlepsze filmy obejrzane w 2017 roku
Trochę o postanowieniach czytelniczych na rok 2018
Opinia na temat thrillera, w którym bardziej zaskakują portrety bohaterów niż zwroty akcji czyli Dziewczyny, które zabiły Chloe
Opinia na temat historii o rodzinie czyli O pięknie

Lektura „O pięknie" nie była moim pierwszym zetknięciem z twórczością Zadie Smith, ale pod pewnymi względami czułam się jakby tak właśnie było. Chociaż po przeczytaniu „Londynu NW" oceniłam go stosunkowo wysoko, dwa lata później nie jestem w stanie przywołać żadnych szczegółów związanych z tamtą historią. Zbliżająca się wielkimi krokami polska premiera „Swing time" (która na ten moment jest już jakiś czas dostępna w księgarniach) zmotywowała mnie jednak do tego by powrócić do twórczości Zadie Smith. Wybór „O pięknie" podyktowany był rekomendacją jednej z zagranicznych booktuberek - Lauren z kanału Lauren And The Books, a chociaż lektura zajęła mi stosunkowo dużo czasu, jestem pozytywnie zaskoczona swoimi wrażeniami.

Howard Belsey jest typowym przedstawicielem klasy średniej - białym, liberalnym wykładowcą na Uniwersytecie Wellingtone, który od lat stara się skończyć swoją książkę na temat Rembrandta. Od lat mężczyzna jest związany z Kiki - czarnoskórą, ciepłą i żywiołową kobietą zatrudnioną w służbie zdrowia, ale ich małżeństwo przeżywa ostatnio silny kryzys po zdradzie jakiej dopuścił się Howard. Każde z dzieci Belsey'ów - Jerome, Zora i Levi - przeżywa tymczasem własne dramaty - problemy miłosne, uczelniane czy też swego rodzaju kryzys tożsamości. Kiedy do Ameryki sprowadzają się Kippsowie, losy obu rodzin splatają się ze sobą w nieprzewidziany sposób.

„O pięknie" nie jest powieścią, którą czyta się szybko,a przynajmniej, jak już wspominałam, nie była nią w moim przypadku. Chociaż dostrzegam wiele zalet w historii Zadie Smith, nie będę ukrywać, że stosunkowo łatwo było mi odłożyć ów pozycję na bok i nie czułam naglącej potrzeby, żeby szybko sięgnąć po nią ponownie. „O pięknie" nie jest bowiem opowieścią, którą określiłabym mianem wciągającej - brak tu  szybkiej akcji, nagromadzenia tajemnic czy jakiegoś niezwykłego klimatu. Trudno też powiedzieć, że kontynuuje się lekturę z sympatii do bohaterów, dlatego że postacie wykreowane przez Zadie Smith są raczej problematyczne i niepozbawione przywar, które sprawiają, że czytelnik odczuwa względem nich pewien dystans.To powiedziawszy, nie zamierzam wcale zniechęcać Was do lektury „O pięknie", a i sama doceniam opowieść jaką przedstawia Zadie Smith.

Historia jaką opowiada nam na kartach swojej powieści Zadie Smith składa się w znacznej mierze z całkiem zwyczajnych scen życia codziennego, przedstawionych z dużą skrupulatnością i drobiazgowością - wspólnych posiłków i wyjść, sąsiedzkich spotkań, wykonywania pracowniczych obowiązków. Te proste i w dużej mierze znane nam z autopsji losy rodziny Belsey'ów stają się jednak pretekstem do tego by podjąć znacznie szerszą problematykę. I tak Zadie Smith w niezwykle naturalny, subtelny sposób podejmuje głos w temacie rasizmu, religii, pozycji społecznej czy małżeństwa. A chociaż podejmowana tematyka jest szeroka, nie jest też tak, że któreś z zagadnien nie wybrzmiewa w pełni.

Zadie Smith okazuje się przy tym niesamowicie wnikliwym i spostrzegawczym obserwatorem, zwłaszcza jeśli chodzi o relacje międzyludzkie. Poszczególne więzi jakie zostały nakreślone między poszczególnymi bohaterami - czy to na gruncie małżeńskim, czy rodzicielskim, czy nawet zwykłych znajomych - są niesamowicie wiarygodnie oddane i autorce udaje się zaznaczyć jak ogromną rolę mogą odgrywać zwykłe niuanse. A chociaż prozę Zadie Smith nie charakteryzuje jakiś wyrafinowany, kwiecisty język, jego prostota dobrze współgra z ogólnym przekazem.

„O pięknie" nie jest lekturą trudną w odbiorze jeśli chodzi o zrozumienie, ale jeśli nie przekonuje Was literatura, która przekazuje coś za pomocą całkiem zwyczajnych scen, nie jest to pozycja dla Was. Natomiast w przeciwnym wypadku, zdecydowanie polecam Wam ten konkretny tytuł. Sama czuję się zachęcona do tego aby sięgnąć po kolejna powieść Zadie Smith i przekonać się co jeszcze ma do przekazania.

„O pięknie” Zadie Smith; tłum. Zbigniew Batko; wydawnictwo Znak; Kraków 2006 ★★★★☆

Debiut Alex Marwood intrygował mnie już od momentu polskiej premiery, o czym zresztą napomknęłam mimochodem opowiadając Wam o moich wrażeniach z lektury „Najmroczniejszego sekretu". Pomijając rekomendacje Stephena Kinga, który jak wiemy nie jest nieomylny w swoich osądach, przyciągał mnie sam zarys fabuły „Dziewczyn, które zabiły Chloe". Minęło jednak trochę czasu zanim faktycznie udało mi się zapoznać z powieścią autorstwa Alex Marwood. Trochę na przekór pierwotnym planom, nie było to też już moje pierwsze zetknięcie z twórczością autorki. Co ważniejsze jednak, okazało się one niemal równie udane.

Dwie jedenastolatki pochodzące z całkowicie różnych środowisk i znające się zaledwie jeden dzień - Bel i Jade - zostają skazane za zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem. Dwadzieścia pięć lat później sprzątaczka Amber Gordon znajduje zwłoki dziewczyny. Jako że zbrodnia zostaje przypisana seryjnemu mordercy, sprawa szybko staje się medialna. Amber obawia się rozgłosu, zwłaszcza, że od lat ukrywa swoją prawdziwą tożsamość. Tymczasem w jednej z dziennikarek - Kirsty Lindsay, kobieta rozpoznaje osobę ze swojej przeszłości.

Lektura „Dziewczyn, które zabiły Chloe" wzbudzała we mnie emocje zbliżone do tych, które towarzyszyły mi przy „Najmroczniejszym sekrecie" Fabularnie są to całkowicie odmiennie historie, ale jednak dostrzegam między nimi pewne punkty wspólne. Sposób w jaki Alex Marwood pisze swoje powieści nie ma uniwersalnego charakteru i dostrzegam dlaczego jej twórczość zbiera raczej różnorodne opinie, także takie wskazujące na rozczarowanie lekturą. „Dziewczyny, które zabiły Chloe" nie są pozycją, które fundują czytelnikowi zaskoczenie - słowem, nie są napakowane plot twistami - i można by zarzucić autorce, że trochę zbyt szybko rozwiewa pewne wątpliwości wytrącając sobie z rąk kolejne mocne karty.

Ale chociaż rozpoznaje zarzuty jakie można wysunąć powieści Alex Marwood, osobiście po raz kolejny pozostaję pod wrażeniem sposobu w jaki autorka prowadzi swoje historie. „Dziewczyny, które zabiły Chloe", podobnie jak „Najmroczniejszy sekret", przedstawia naprzemiennie wydarzenia z przeszłości i czasów nam obecnych. Dzięki temu nie tylko stopniowo rozwiewa wszelkie nasze wątpliwości, udzielając odpowiedzi na kluczowe pytania t.j. co wydarzyło się dwadzieścia pięć lat temu z Chloe i kto stoi za morderstwami w okolicy; ale także ukazuje to w jaki sposób przeszłość i pozornie drobne wybory ukształtowało życie kilku rodzin.

Chociaż pozbawione elementu zaskoczeniu, nie powiedziałabym, że „Dziewczyny, które zabiły Chloe" nie szokują czytelnika. Sposób w jaki Alex Marwood kreuje swoich bohaterów i przedstawia pewne wydarzenia, w pewnym zakresie pogrywa z umysłem czytelnika i zmusza go do zmiany oceny pewnych sytuacji. Mocnym punktem „Dziewczyn, które zabiły Chloe" pozostają także wątki poruszone niejako mimochodem - konsekwencje poszczególnych ścieżek wymiaru sprawiedliwości oraz sposób w jaki media wpływają na postrzeganie rzeczywistości przez społeczeństwo.

Powtarzam się, ale w moim odczuciu chociaż proza Alex Marwood nie jest przeznaczona dla każdego, zdecydowanie warto dać jej szansę i przekonać się na własnej skórze czy należycie do grona jej wielbicieli czy też przeciwników. Prywatnie, „Najmroczniejszy sekret" bardziej do mnie przemówił, ale także przy lekturze „Dziewczyn, które zabiły Chloe" nie mogę nie docenić atmosfery  i dobrze rozplanowanej fabuły. Zdecydowanie jestem ciekawa co jeszcze Alex Marwood mi zaproponuje.

„Dziewczyny, które zabiły Chloe” Alex Marwood; tłum. Magdalena Koziej; wydawnictwo Albatros; Warszawa 2015 ★★★★☆


Zauważyłam ostatnio w blogosferze i vlogosferze - i to zarówno tej polskiej, jak i zagranicznej - trend na to by w 2018 roku nie stawiać przed sobą żadnych czytelniczych wyzwań, a jeśli już je stawiać - obrócić je o niemal sto osiemdziesiąt stopni od tych zwyczajowych: Czytać mniej!, Sięgać jedynie po te pozycje, na które mam ochotę! Szanuję to nastawienie, ale nie do końca rozumiem argumentów wysuwanych w tym kontekście przez czytelników. Że nie chcą czuć presji; że czytanie ma być przyjemnością a nie przymusem. Bo też i od kiedy czytelnicze postanowienia czynią z lektury obowiązek?

Lubię stawiać samej sobie wyzwania. Spisane na kartce, albo na blogu postanowienia motywują mnie do tego żeby próbować czegoś nowego i odkrywać o sobie jako o czytelniku zupełnie zaskakujące informacje. Gdyby nie swego rodzaju wyzwania, nie dowiedziałabym się, że uwielbiam twórczość Agathy Christie, Khaleda Hosseiniego czy Chimamandy Ngozi Adichie; nie przekonałabym samej siebie do twórczości polskich autorów; i prawdopodobnie nie skończyłabym lektury żadnej serii. Kiedy kilka lat temu nie udało mi się sprostać wyzwaniu na Goodreads, nie czułam do siebie pretensji. Nie zrezygnowałam też nigdy ze spotkania ze znajomymi czy rodziną, bo musiałam przeczytać jeszcze jedną książkę (chociaż czasami, gdy wciągnęłam się w lekturę, pokusa była ogromna). Dlatego na przekór trendowi by 2018 rok był wolny od jakichkolwiek postanowień, ja stawiam ich aż dziesięć!

Przeczytać 100 książek

Wiem że dla niektórych ta liczba jest niewyobrażalna, ale przez ostatnie kilka lat (na pewno od momentu założenia bloga) nie było roku, w którym przeczytałabym mniej niż te 100 pozycji. Jestem osobą, która czyta stosunkowo szybko, a na dodatek spędzam około 3 godzin dziennie w komunikacji miejskiej (albo nawet więcej) i nie potrafię wpatrywać się bezczynnie w okno. Owszem, póki co w styczniu czytam jakby wolniej i nie wiem czy jest to spowodowane stresem przed sesją, zimowym rozleniwieniem czy po prostu jakimiś zmianami w moim czytelniczym życiu. Ale podejrzewam, że w kolejnych miesiącach się to zmieni. 

Czytać książki z TBR-u na 2018 roku

Jest kilka książek, na których lekturze zależy mi w szczególności (chociażby dlatego, że zbyt długo zalegają na moich półkach), ale równocześnie potrzebuję jakiejś motywacji by a) nie zapomnieć o nich i b) faktycznie się z nimi zapoznać. Takich tytułów jest 18, z czego większość znajduje się na moich półkach. Postaram się opowiedzieć o nich jeszcze w styczniu, ale jeśli się nie uda - spodziewajcie się go w lutym. (Pochwalę się Wam już teraz, że jedną z nich czytam akurat obecnie! A zwlekałam z tym od lutego! Widzicie jak działają na mnie postanowienia noworoczne?). 

Czytać powieści nominowane do The Women's Prize for Fiction

Akurat o tym jednym konkretnym postanowieniu już Wam wspominałam przy okazji posta, w którym zamieściłam listę wszystkich nominowanych do tej pory tytułów. Wspominałam Wam też skąd akurat zainteresowanie tą konkretną nagrodą - miałam okazję czytać kilka pozycji z listów: niektóre z nich były po prostu dobre, ale inne znajdują się na liście moich ulubionych tytułów i mam cichą nadzieję, że wykonując ów wyzwanie, odnajdę nowych faworytów. 12 tytułów wydaje się racjonalną liczbą w skali roku, ale nie przywiązuje do niej aż takiej wagi. 

Wyzwanie “zrównoważonej biblioteczki”

Nigdy nie zależało mi na tym, żeby “wyzerować” liczbę nieprzeczytanych tytułów na moich półkach. Ale chciałabym nad nią w jakimś stopniu zapanować. I dlatego tak bardzo przekonują mnie wyzwania dziewczyn z zagranicznego booktuba - Drinking By My Shelf czy MercysBookishMusings. Nie będę wchodzić w szczegóły, bo nie ma to dużego znaczenia z punktu widzenia bloga czy kolejnych recenzji - po prostu podoba mi się wizja pewnej zależności zakupywanych pozycji od tych przeczytanych w danym miesiącu. A jeśli jesteście zainteresowani ideą, obejrzyjcie filmy na przywołanych kanałach. 

Czytać więcej powieści już znanych mi autorów

Mam taką przykrą tendencję do tego by nieustannie szukać czegoś nowego - zamiast kontynuować rozpoczęte serie, czytać kolejne pierwsze tomy; zamiast sięgać po twórczość autorów, którzy mnie jakoś zachwycili, zabierać się za pozycje autorstwa nieznanych mi osób. I chciałabym to w sobie jakoś zwalczyć. Wciąż mam do przeczytania powieści Chimamandy Ngozi Adichie i coś od Khaleda Hosseiniego; w 2017 roku zachwycałam się dziełami Margaret Atwood, Sarah Waters czy chociaż Elizabeth Strout. Nie chciałabym tu stawiać żadnych liczb, ale może po pierwszym kwartale opowiem Wam co nieco o moich postępach w tym zakresie. 

Kontynuować porozpoczynane serie

Kontynuując poprzednią myśl, wiecie o co mi chodzi. Mam pewne obawy, że teraz kiedy ograniczyłam liczbę historii YA czy NA, kontynuowanie serii może się skończyć licznymi rozczarowaniami, ale A) nie mam co do tego przecież pewności i B) są przecież serie w innych gatunkach (choćby kryminały, które przecież uwielbiam czy sagi rodzinne). Znowu, nie stawiam żadnych ilościowych progów, ale chciałabym na to po prostu zwrócić uwagę w codziennym doborze lektur. 

Brać udział w maratonach czytelniczych 

Nie mam zbyt dużego doświadczenia jeśli mowa o udzielę w maratonach czytelniczych - wyjątkiem jest 7ReadUp, ale świadomość, że w danym momencie także inni czytelnicy wypełniają podobne wyzwania i po prostu czytają jest cudowna. Chciałabym się przekonać czy częstszy udział w maratonach - np. raz na kwartał - jest czymś co sprawia mi przyjemność. Co prawda u nas w Polsce tego rodzaju wydarzenia nie są organizowane zbyt często, ale już zagraniczny booktube pozostawia większe pole do popisu. (Już teraz mogę Wam powiedzieć, że nie mogę się np. doczekać na Spookathon!)

Wyzwanie w 80 książek dookoła świata

Tym razem inspiruje się wyzwaniem polskiej blogerki - Marty Mrowiec. O ile jestem zadowolona (w większości przypadków) z gatunkowej różnorodności moich lektur, o tyle sięgam głównie po twórczość autorów anglojęzycznych lub naszych rodzimych autorów. A co z resztą świata? Nie mam pełnej listy 80 krajów z odpowiednimi tytułami i nie aspiruję do tego żeby przeczytać wszystkie 80 w 2018 roku, ale już 12 byłoby pewnym krokiem na przód jeśli chodzi o moje czytelnicze nawyki. Póki co wykreśliłam jeden kraj z listy, chyba najprostszy - Stany Zjednoczone, ale rok się przecież dopiero zaczyna. 

Dać szansę nowym gatunkom

Sama sobie trochę zaprzeczam - z jednej strony piszę o stosunkowo dużej różnorodności gatunkowej w moich czytelniczych wyborach, z drugiej wspominam o tym, że chcę dać szansę nowym gatunkom. Ale w tym szaleństwie jest metoda - zdaję sobie bowiem sprawę z tego, że za rzadko sięgam po literaturę faktu, że mogłabym spróbować zapoznać się z literaturą fantastyczną, albo nie tyle gatunkowi co po prostu zbiorom opowiadań. Kto wie? Może w ten sposób odkryję zupełnie nowe, fascynujące mnie rejony literatury?

Prowadzić regularnie bloga

W 2017 zdarzały się tygodnie gdzie nie publikowałam nic - trochę dlatego że w związku ze studiami miałam sporo nauki, ale trochę przez moje małe załamanie psychiczne. Nie chciałabym dopuścić znowu do ciszy na blogu bo przecież blogowanie sprawia mi mnóstwo przyjemności. Idealnie byłoby gdyby udało mi się zamieścić min. 2 teksty w tygodniu, ale jeśli rozkład zajęć na  uczelni czy inne obowiązki mi na to nie pozwolą, jeden to absolutne minimum. 

Ciekawa jestem czy Wy także zrezygnowaliście w tym roku z postanowień czy, podobnie do mnie, to właśnie w nich odnajdujecie motywację niezbędną do lektury? 


Rok 2017 bardzo dużo zmienił w moim kulturalnym życiu. Po pierwsze, całkowicie i nieodwołalnie zakochałam się w Studiu Accantus. Co prawda ich muzyka pojawiła się w moim życiu już wcześniej - możliwe, że był to rok 2016, ale to właśnie w 2017 absolutnie przepadłam. Były recitale solistów - Kuby Jurzyka i Sylwii Banasik; fantastyczny koncert symfoniczny w Krakowie i jeszcze jeden, kilka miesięcy później, w Opolu. Po drugie, trochę z winy Accantusa, zaczęłam przesłuchiwać soundtracki z zagranicznych musicali i obecnie to głównie one dominują na mojej Spotify’owej liście (na chwilę obecną Anastasia, Dear Evan Hansen i Hamilton to moje prywatne top 3). Po trzecie wreszcie, odkryłam na nowo kino. Wspominałam o tym już wielokrotnie na blogu, ale zawsze byłam typem człowieka, który zamiast obejrzeć film, wybierze seans kilku odcinków serialu, albo po prostu książkę. I chociaż nie uważam, że jest w tym coś złego, żałowałam że nie jest mi dane przeżywać tych wszystkich emocji z innymi pasjonatami kina np. podczas emisji gali Oscarów. 

W 2017 roku coś ewidentnie zmieniło się jednak w moim podejściu. Na przestrzeni całego roku obejrzałam 87 filmów (czyli prawdopodobnie więcej niż łącznie w ciągu ostatnich 3-4 lat), z czego przeszło z nich 40 w kinie (czyli prawdopodobnie więcej niż łącznie w całym moim życiu). A choć wciąż preferuję wieczór z książką i herbatą, jest coś niesamowicie odprężającego i wyjątkowego we wspólnych seansach z bliskimi osobami i dyskusjami toczonymi zazwyczaj w samochodzie na temat obejrzanej właśnie produkcji. A jako, że przełom stycznia i lutego dla większości z Was jest pewnie czasem odpoczynku na feriach zimowych, pomyślałam, że podrzucę Wam kilka tytułów, które sama obejrzałam w ubiegłym roku i które warte są Waszej uwagi. 


Manchester by the sea (2016)

Przyznaję, że jeżeli chodzi o kino, bliżej mi do produkcji typowo rozrywkowych - takich przy których mogę na chwilę wyłączyć proces myślenia o obowiązkach i zrelaksować się. Ale nawet od tej reguły są pewne wyjątki. Obejrzałam Manchester by the sea wkrótce po ogłoszeniu zeszłorocznych laureatów Oscarów i w związku z wszystkimi nominacjami i nagrodami, miałam stosunkowo wysokie oczekiwania względem tego tytułu. A mimo to byłam zachwycona seansem, chociaż nie wiem czy jest to aby na pewno odpowiednie słowo. Manchester by the sea to produkcja, w której nie padają zbędne słowa i w której akcent zostaje położony na silny ładunek emocjonalny oraz grę aktorską (Casey Affleck jest doskonały w swojej roli). Nie jest to kino łatwe i z pewnością wymaga pewnej dojrzałości. Jeżeli szukacie czegoś na pidżama party, albo rozrywkę przed stresującym egzaminem zdecydowanie polecałabym zdecydować się na inny tytuł. Ale jeśli będziecie chcieli obejrzeć jakąś produkcję, która zostanie z Wami na dłużej - Manchester by the sea jest doskonałym wyborem. 


Anastazja (1997)

Jak widać różnorodność gatunkowa jest czymś co towarzyszy mi nie tylko w przypadku literatury i dlatego filmem, który wywołał na mnie największe wrażenie, pominąwszy Manchester by the sea, jest animacja dla dzieci opowiadająca historię zaginionej dziedziczki carskiej rodziny.  Jeżeli oglądałam Anastazję w dzieciństwie (w co jednak powątpiewam), to absolutnie tego nie pamiętałam. Ale nic nie szkodzi, bo jak widać nawet w wieku dwudziestu paru lat wciąż byłam w stanie zakochać się w tej opowieści. Anastazja ma klimat starych Disneyowskich animacji (chociaż wiem, że wcale nią nie jest, a przynajmniej nie była) - to nie tylko ciekawa historia czy wzruszający wątek miłosny, ale także cudowne melodie, które za nic nie dają o sobie zapomnieć (jeżeli chodzi o Tę melodię nuciłam ją zawstydzającą ilość razy). Jeśli nie widzieliście Anastazji w dzieciństwie; albo nie oglądaliście jej od tamtych czasów, zróbcie sobie tą przyjemność. 


Pokój (2015)

Dla Panny M., a raczej przez wzgląd na jej polecenie, ten jeden raz zrobiłam wyjątek i obejrzałam ekranizację nie czytając wcześniej książki. Ale choć nie wątpię w talent Emmy Donoghue, nie żałuję takiego wyboru. Pokój  to tego rodzaju produkcja, która oferuje widzom “pełen pakiet” - intrygującą historię; unikalną perspektywę na znany motyw; ogromny ładunek emocjonalny; i świetne kreacje aktorskie z tą Jacoba Tremblay'a na czele.  I mam takie wrażenie, że dzięki temu jest to stosunkowo uniwersalne dzieło kultury - takie, które doceni zarówno koneser kina, który wybiera “bardziej ambitny repertuar”, jak i osoba, która stanowi raczej kultury masowej. 


Coco (2017)

Bardzo długo wydawało mi się, że rok 2017 nie zaproponuje mi żadnej dobrej animacji. Anastazja postawiła poprzeczkę bardzo wysoko i wszystkie tegoroczne produkcje pozostawały za nią daleko w tyle. Dopóki nie obejrzałam Coco. O tym jak bardzo byłam podekscytowana seansem wiedzą chyba tylko moje towarzyszki niedoli na studiach. Ale Coco absolutnie mnie nie zawiodła. Disney Pixar po raz kolejny udowodnił, że historie snute w animacjach mogą poruszyć i rozkochać w sobie także starszego odbiorcę. Coco zachwyca wizualnie; wzrusza; zapoznaje z nową kulturą; a na koniec pozostawia z pewną refleksją. A fakt, że nawet osoby stroniące od tego rodzaju produkcji, nie pozostały obojętne na jej urok, niech będzie dla Was dodatkową rekomendacją. 


Jutro będziemy szczęśliwi (2016)

Większość produkcji, po których spodziewałam się zachwytu, w mniejszym bądź większym stopniu mnie zawiodły, ale Jutro będziemy szczęśliwi stanowi pod tym względem wyjątek. Od momentu, kiedy po raz pierwszy obejrzałam zwiastun, wiedziałam, że wyjdę z seansu zadowolona i absolutnie się nie myliłam. To niesamowicie ciepła i zabawna historia, w której nie brakuje odrobiny goryczy (ociupinkę - tylko tyle by wycisnąć łzy ze mnie i Pani Mamy). Omar Sy po raz kolejny jest doskonały w swojej roli, ale nie oszukujmy się - jeden aktor nie udźwignąłby całej produkcji. Słyszałam co prawda o niepokojącym podobieństwie Jutro będziemy szczęśliwi do innego tytułu, ale nie mogę wypowiedzieć się na ten temat bo nie mam porównania. 


Wonder woman (2017)

W 2017 roku rozpoczęłam swoją przygodę z filmami opartymi na komiksowych historiach o superbohaterach. Ale chociaż nie mam wątpliwości, że w starciu “gigantów”, znajduje się w drużynie Marvela; nie mam także wątpliwości co do tego, że to właśnie Wonder woman jest moim numerem jeden wśród tego rodzaju filmów. Owszem, obiektywnie rzecz biorąc ma on pewne mankamenty (zwłaszcza nadużycie slow motion), ale i tak byłam zachwycona opowiedzianą historią. Gal Gadot jest fantastyczna w swojej roli - i to zarówno jako wojowniczka; jak i zagubiona w Londynie i ówczesnej rzeczywistości kobieta; a chemia jaka istnieje pomiędzy nią a Chrisem Pinem jest nie do podrobienia. Nawet jeśli pozostałe produkcje DC nie przypadły Wam do gustu, ba! nawet jeśli w ogóle ich nie znacie - warto nadrobić ten konkretny seans. 


Obdarowani (2017)

Z wszystkich tytułów, o których Wam dzisiaj opowiadam, o Obdarowanych mówiło się zdecydowanie najmniej. Nie wiem jak w innych miastach, ale w Krakowie ograniczono nawet jego dystrybucje jedynie do dwóch kin i stosunkowo szybko znikł z repertuaru. A szkoda. Nie chcę Wam wmawiać, że jest to kino wybitne - trochę poruszamy się na znanych motywach, a osoby stojące za niniejszą produkcją wiedzą gdzie uderzyć, żeby wzruszyć widza. Tylko że absolutnie mi to nie przeszkadza. Obdarowani dotykają problematyki nieprzeciętnie uzdolnionego dziecka i stawiają pytanie w jaki sposób powinno się kształtować jego przyszłość - czy nie odbierać mu dzieciństwa czy raczej rozwijać jego zdolności. To nie jest produkcja moralizatorska, która udzieli odpowiedzi na pytanie, która z tych postaw jest właściwa; ale po prostu urocza, ciepła, momentami zabawna, a kiedy indziej wzruszająca opowieść. 


Twój Vincent (2017)

Ośmielę się stwierdzić, że nawet jeśli tematyka filmowa absolutnie Was nie interesuje i tak słyszeliście o Twoim Vincencie. Ze względu na liczne nominacje (w tym szanse na tą do Oscara), ten tytuł wspominany jest często przez media - zarówno społecznościowe jak i te tradycyjne. Ale to dobrze. Zgodzę się z tym, że największym atutem tej produkcji jest sposób w jaki zostaje ona opowiedziana (wiecie, stylistyka na obrazy van Gogha), ale w przeciwieństwie do niektórych nie mówię tego z wyrzutem. Zwłaszcza że nie jest też tak, że opowiadana historia jest zła - co prawda możemy przewidzieć zakończenie, ale wciąż śledzi się losy bohaterów z zainteresowaniem i budzi ona w odbiorcy jakieś emocje. Jeśli nie widzieliście jeszcze Twojego Vincenta, koniecznie to zmieńcie - bo to ważny film w dorobku polskiej kultury. 


Lion. Droga do domu (2016)

Mam wrażenie, że Lion. Droga do domu jest filmem nieco zapomnianym - gdzieś zanikł, przygnieciony popularnością innych nominowanych do Oscara produkcji. Wydaje mi się też, że jestem osamotniona w swoim zachwycie tą historią. Chociaż widziałam Liona. Drogę do domu już prawie rok temu, wciąż pamiętam emocje jakie we mnie wywołał. Połączenie niesamowitej muzyki; zdjęć i pewnej subtelności w sposobie opowiadanej historii (i tym, że nie wszystko zostaje nam podane na tacy) było coś co niesamowicie mnie wzruszyło.  Jeśli nie przepadacie za tego rodzaju produkcjami, zróbcie sobie chociaż tę przyjemność i przesłuchajcie soundtrack. 


Piękna i Bestia (2017)

Internet jest mocno podzielony jeśli chodzi o aktorską wersję Disney'owskiej animacji, ale ja zdecydowanie zaliczam się do grupy zachwyconej seansem. Piękna i Bestia wywołała we mnie pewne poczucie nostalgii i dziecięcego zachwytu. Jestem zachwycona tym w jaki sposób zeszłoroczna wersja uzupełniła znaną mi z dzieciństwa historię (wypełniając pewne luki fabularne); widowiskowością tego tytułu i muzyką. Zdaję sobie sprawę z tego, że na moje wrażenia rzutuje zachwyt oryginalną wersją, ale czy jest w tym rzeczywiście coś złego? 

Mam nadzieję, że wśród wymienionych tytułów znajdziecie coś dla siebie. Chętnie też dowiem się co jakie filmy zachwyciły Was w 2017 roku i w ten sposób znajdę inspiracje na wieczorne seanse (wiecie, okres sesji to doskonały moment na nadrabianie kulturalnych zaległości!). 

Gdzieś na początku wakacji naszła mnie niezrozumiała i zaskakująca (bo zupełnie do mnie niepodobna) ochota na lekturę powieści określanych przez zagranicznych czytelników jako contemporary YA. Inspiracji szukałam głównie wśród polskich i zagranicznych booktuberów, ale choć z przyczyn oczywistych (czyt, nie jest to gatunek dobrze mi znany) mam pewne zaległości wśród tego typu tytułów i tak zdecydowałam się na lekturę powieści wydanej stosunkowo niedawno. Uległam pięknej oprawie i licznym pozytywnym opiniom i sięgnęłam po „Piękne złamane serca".

Caddy i Rosie są najlepszymi przyjaciółkami, pomimo dzielących je różnic. Wraz ze zbliżającymi się szesnastymi urodzinami, Caddy czuje się coraz bardziej rozczarowana swoim zwyczajnym życiem - chciałaby doświadczyć jakiegoś Epokowego Wydarzenia i bardziej przypominać swoją przyjaciółkę. Pojawienie się w miasteczku Suzanne - ślicznej dziewczyny, skrywającej jakiś sekret - komplikuje relacje między nastolatkami. Caddy czuje, że jej pozycja u boku Rosie staje się coraz bardziej zagrożona. 

Będąc w zupełności szczerą, rozpoznaję, że „Piękne złamane serca" są powieścią pod pewnymi względami problematyczną i że prawdopodobnie moja końcowa ocena jest nieco zawyżona. Mam pewien problem ze sposobem w jaki Sara Barnard kreuje główne bohaterki. Nastolatki w jej wydaniu wydają się osobami skupionymi jedynie na imprezowaniu, spożywaniu alkoholu i utracie dziewictwa. Owszem, piętnaście/szesnaście lat skończyłam kilka lat temu, ale zdecydowanie nie jest to problematyka, która wówczas zaplątała głowę moją czy moich znajomych. Czy czasy aż tak się zmieniły? Nie wiem. Ale na całe szczęście Sara Barnard zaproponowała mi coś w zamian.

Największym atutem „Pięknych złamanych serc" jest fakt, że wątkiem przewodnim całej powieści pozostaje przyjaźń w najróżniejszych jej odcieniach. W historiach YA jakie miałam okazję do tej pory czytać nacisk kładziony był na romans pomiędzy bohaterami, a tymczasem Sara Barnard niemal zupełnie się na nim nie skupia. Przyjaźń w powieści Barnard przybiera ponad to różne odcienie, poczynając od niesamowicie silnej więzi łączącej Caddy i Rosie, a kończąc na, w pewnym sensie, toksycznej relacji jaka zaczyna funkcjonować między Caddy a Suzanne.

Nie zdradzę zbyt dużo ujawniając inną tematykę poruszaną przez Sarę Barnard mianowicie problem przemocy domowej. Chociaż nie podoba mi się stanowisko niemal wszystkich dorosłych bohaterów odnośnie sytuacji Suzanne. Doceniam natomiast perspektywę jaką obiera Sara Barnard. Podczas gdy większość historii kończy się w momencie, gdy ofiara opuszcza toksyczne miejsce, autorka „Pięknych złamanych serc" w tym punkcie rozpoczyna opowieść. Nie zdradzę Wam wątków związanych z tym zagadnieniem, ale poruszona w powieści problematyka sprawiła, ze spojrzałam na całość znacznie przychylniejszym okiem.

Mam wrażenie, że „Piękne złamane serca"mogłyby być jeszcze lepszą powieścią gdyby wprowadzono w nich kilka drobnych poprawek. Ale nawet mimo pewnych mankamentów jest to historia warta poznania, zwłaszcza w przypadku nastoletnich czytelników. Brakuje nam tego typu powieści, w których to przyjaźń została wypchnięta na pierwszy plan. 

„Piękne złamane serca” Sara Barnard; tłum. Joanna Grabarek; wydawnictwo Insignis; Kraków 2017 ★★★★☆

Nowsze posty Starsze posty Strona główna

Karolina Suder

Miłośniczka literatury, podróży i muzyki musicalowej.

Popularne posty

Kategorie

książki 302 Kala poleca 93 seriale 16 filmy 2 fotografia 1 podróże 1

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Popularne posty

Archiwum

  • ▼  2023 (2)
    • ▼  stycznia (2)
      • 2022 w książkach | wszystkie książki przeczytane w...
      • Rok 2023 | noworoczne postanowienia kulturalno-blo...
  • ►  2022 (1)
    • ►  stycznia (1)
  • ►  2021 (6)
    • ►  maja (1)
    • ►  kwietnia (2)
    • ►  marca (1)
    • ►  stycznia (2)
  • ►  2020 (15)
    • ►  października (2)
    • ►  września (1)
    • ►  sierpnia (1)
    • ►  lipca (1)
    • ►  czerwca (1)
    • ►  maja (2)
    • ►  kwietnia (2)
    • ►  marca (1)
    • ►  lutego (1)
    • ►  stycznia (3)
  • ►  2019 (25)
    • ►  grudnia (3)
    • ►  listopada (4)
    • ►  października (2)
    • ►  września (1)
    • ►  lipca (4)
    • ►  czerwca (1)
    • ►  kwietnia (2)
    • ►  marca (2)
    • ►  lutego (3)
    • ►  stycznia (3)
  • ►  2018 (72)
    • ►  grudnia (3)
    • ►  listopada (1)
    • ►  października (5)
    • ►  września (9)
    • ►  sierpnia (9)
    • ►  lipca (9)
    • ►  czerwca (5)
    • ►  maja (3)
    • ►  kwietnia (4)
    • ►  marca (6)
    • ►  lutego (7)
    • ►  stycznia (11)
  • ►  2017 (145)
    • ►  grudnia (10)
    • ►  listopada (8)
    • ►  października (10)
    • ►  września (4)
    • ►  sierpnia (8)
    • ►  lipca (15)
    • ►  czerwca (8)
    • ►  maja (12)
    • ►  kwietnia (23)
    • ►  marca (19)
    • ►  lutego (12)
    • ►  stycznia (16)
  • ►  2016 (195)
    • ►  grudnia (29)
    • ►  listopada (20)
    • ►  października (19)
    • ►  września (20)
    • ►  sierpnia (17)
    • ►  lipca (12)
    • ►  czerwca (17)
    • ►  maja (14)
    • ►  kwietnia (10)
    • ►  marca (12)
    • ►  lutego (13)
    • ►  stycznia (12)
  • ►  2015 (104)
    • ►  grudnia (12)
    • ►  listopada (7)
    • ►  października (7)
    • ►  września (10)
    • ►  sierpnia (4)
    • ►  lipca (7)
    • ►  czerwca (8)
    • ►  maja (3)
    • ►  kwietnia (10)
    • ►  marca (11)
    • ►  lutego (14)
    • ►  stycznia (11)
  • ►  2014 (66)
    • ►  grudnia (14)
    • ►  listopada (8)
    • ►  października (9)
    • ►  września (6)
    • ►  sierpnia (5)
    • ►  lipca (4)
    • ►  czerwca (3)
    • ►  maja (4)
    • ►  marca (1)
    • ►  lutego (4)
    • ►  stycznia (8)
  • ►  2013 (81)
    • ►  grudnia (6)
    • ►  listopada (7)
    • ►  października (6)
    • ►  września (8)
    • ►  sierpnia (10)
    • ►  lipca (6)
    • ►  czerwca (5)
    • ►  maja (6)
    • ►  kwietnia (4)
    • ►  marca (7)
    • ►  lutego (9)
    • ►  stycznia (7)
  • ►  2012 (101)
    • ►  grudnia (8)
    • ►  listopada (7)
    • ►  października (5)
    • ►  września (8)
    • ►  sierpnia (10)
    • ►  lipca (12)
    • ►  czerwca (5)
    • ►  maja (7)
    • ►  kwietnia (10)
    • ►  marca (10)
    • ►  lutego (11)
    • ►  stycznia (8)
  • ►  2011 (113)
    • ►  grudnia (14)
    • ►  listopada (9)
    • ►  października (14)
    • ►  września (13)
    • ►  sierpnia (19)
    • ►  lipca (13)
    • ►  czerwca (13)
    • ►  maja (18)

Złodziejka książek na FB

Złodziejka Książek

Polecane blogi

  • kryminał na talerzu. blog kulinarno-kryminalny
    "Rwetes" Agnieszka Peszek - patronacka recenzja przedpremierowa - Autorka: *Agnieszka Peszek* Tytuł: *Rwetes* Cykl: *Renata Konieczna, tom 3* Data premiery: *10.08.2026* Wydawnictwo: *110 procent* Liczba stron: *388* Gatu...
  • Blog pod Małym Aniołem
    Gołoborze - Maciej Siembieda - „Grabińska zemsta nie miała początku ani końca.” „Gołoborze” szturmem podbiło serca czytelników jesienią 2025 roku. Autorem książki jest Maciej Siembi...
  • zaczytASY
    Grzegorz Dziedzic, Ostatni koniec świata [Agora] - [image: Grzegorz Dziedzic, Ostatni koniec świata [Agora]] *Grzegorz Dziedzic zdobył moje uznanie jako autor osadzonych w Chicago kryminałów retro. Jedn...
  • K-czyta | Blog książkowy
    Krótkie podsumowanie lipca - Miałam niedawno taką myśl, że w dorosłości lipiec jest trochę jak każdy inny miesiąc. O wakacjach przypominam sobie, gdy w autobusach miejskich jest zn...
  • Wielki Buk
    Premiery książkowe: SIERPIEŃ 2026 - Premiery książkowe sierpnia – wybór najciekawszych nowości. „Copycat” Mieczysław GorzkaPremiera: 12 sierpniaWydawnictwo Czarna Owca Thriller prosto od Miec...
  • Blog o książkach
    Jak naprawić odpryski na drzwiach drewnianych – domowe sposoby renowacji - Drzwi drewniane to prawdziwa wizytówka domu, świadcząca o jego elegancji i stylu. Niestety, codzienne użytkowanie może prowadzić do pojawienia się odpryskó...
  • Świat ukryty w słowach
    Podsumowanie lipca - *~Witajcie kochani!* *Zapraszam na czytelnicze podsumowanie lipca ♥* *Brianna Bourne "Zaczekam na ciebie w snach"* (352 strony) *Moja ocena...
  • unSerious
    Cykl: Wiedźmin Geralt z Rivii # 0.5: Sezon burz - [image: Cykl: Wiedźmin Geralt z Rivii # 0.5: Sezon burz] [image: Sezon burz] Czytaj dalej Cykl: Wiedźmin Geralt z Rivii # 0.5: Sezon burz at unSerious.
  • Najlepsze książki dla dzieci
    "Królik Psikus i przyjaciele. Małe historie wielkich uczuć" (Novae Res) - Uczucia są nieodłącznym elementem naszego życia. Nie możemy bez nich funkcjonować. Towarzyszą nam w każdej sytuacji. Raz nam pomagają, innym razem kompliku...
  • Micha kultury
    Fantastyka inspirowana innymi kulturami – „Yumi i Malarz Koszmarów” Brandon Sanderson i „Ostatnie promienie słońca” Guy Gavriel Kay - *Yumi i Malarz Koszmarów* Brandon Sanderson *Gatunek:* fantastyka *Rok pierwszego wydania: *2023 *Liczba stron: *432 *Wydawnictwo: *MAG Tak czy inacze...
  • Bajkochłonka
    Komiksy z Kaczorem Donaldem na drugą połowę wakacji - Wakacje 2026 na półmetku! Być może już wróciliście z urlopów, albo dopiero się na nie wybieracie. Jeśli to drugie – to dobry moment, żeby do bagażu dorzu...
  • zwierz popkulturalny
    ZPOPK Short: Czarna Kula - Jadąc na Nowe Horyzonty widziałam, że na pewno chcę zobaczyć jeden film czyli „La… Artykuł ZPOPK Short: Czarna Kula pochodzi z serwisu zwierz popkultural...
  • NIEnaczytana
    "Nocna niania" - Nelle Lamarr - *Sprawiedliwość czy zemsta? Dzieli je cienka linia. A możne to dwie strony medalu? Może wszystko sprowadza się do tego, kto jest mścicielem, a kto ofi...
  • NOWALIJKI
    TARA MENON „POD WODĄ” - Literatura obyczajowa i powieści psychologiczne po pojęcie traumy sięgają nader chętnie, jednak Tara Menon postanowiła podejść do tematu od nietypowej stro...
  • Bardziej Lubię Książki Niż Ludzi
    Co czytać? || Sierpień 2026 - Zapraszam Was na zapowiedzi sierpniowe! Biblioteka matematyków. Książki, które wyzwoliły potęgę liczb – Odkryj historię…
  • smakksiazki.pl
    Kultura jest językiem, który łączy. Rozmowa z Maciejem Stachurą, wiceprezydentem Katowic - Pierwsze skojarzenie z Katowicami i Śląskiem dla ludzi z innych części Polski, to już nie tylko kopalnie i huty, ale coraz częściej zieleń i…kultura. Już...
  • Co Aśka przeczytała…
    „Pola pachnące deszczem” – Magdalena Kołosowska - „Pola pachnące deszczem” to kontynuacja losów wiejskich rodzin z Duplic i Złakowa znanych czytelnikom z pierwszego tomu Sagi Łowickiej autorstwa… The pos...
  • Spadło mi z regała
    Jak zrobić bransoletkę ze sznurka regulowaną - Charakterystyka bransoletki regulowanej ze sznurka Regulowana bransoletka na sznurku działa inaczej niż biżuteria z metalowym zapięciem. Nie ma karabińcz...
  • Mozaika Literacka
    "THEO Z GOLDEN" - ALLEN LEVI - To niepodważalnie jedna z tych urzekających opowieści, które śmiało można nazwać unikalnym zjawiskiem literackim. Powieść nasycona ludzkim dobrem i emocj...
  • Zakątek czytelniczy
    Tell me with kisses - Mercedes Ron - * TELL ME WITH KISSES - MERCEDES RON* *Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Harde* Znacie twórczość Mercedes Ron? Ja znam serię "Tell me...". W ubiegły...
  • Nebule blog parentingowy
    Prezenty na Dzień Dziecka 2026 – same hity - Prezenty na Dzień Dziecka 2026 – co wybrać, by sprawić radość i trafić w gusta najmłodszych? Dzień Dziecka zbliża się wielkimi krokami, a Ty nadal zastan...
  • god save the book
    Cytaty dnia, które zmieniają spojrzenie na codzienność - Codziennie pojawia się kilkanaście nowych myśli, które mogą zatrzymać uwagę i wywołać refleksję. To zaledwie kilka zdań, a potrafią zmienić perspektywę lub...
  • To read or not to read? | Bibliofilem być
    Skup srebrnych monet – gdzie sprzedać je bezpiecznie - W dynamicznie zmieniającym się świecie inwestycji, srebrne monety stają się coraz bardziej popularnym wyborem dla kolekcjonerów i inwestorów. Jednak pytani...
  • Wybredna Maruda
    Jak wygląda mokry aktor? - Śmigus Dyngus i najlepsze filmowe sceny z wodą - [image: andrew garfield in water] Śmigus-Dyngus to chyba najlepszy moment, żeby porozmawiać o wodzie. I o przystojnych aktorach. A najlepiej – o przystojnyc...
  • Recenzje Gaby
    Reminders of him. Cząstka ciebie, którą znam - Colleen Hoover. Bardzo emocjonalna książka - *Kojarzycie ten moment, kiedy aż robi wam się wstyd za główną bohaterkę?* *Tak właśnie miałam podczas czytania Reminders of Him. Cząstka ciebie, którą...
  • Bajkonurek
    Hamilton, bunt dwulatka i Edgar Allan Poe, czyli podsumowanie 2025 - *To był ciekawy rok.* Chociaż życie prywatne upłynęło mi pod hasłem „jakie jeszcze choroby znane mi wcześniej tylko z XIX-wiecznych powieści przyniesie ...
  • Popbookownik
    Catering Dietetyczny w Warszawie – Kompleksowy Przewodnik po Zdrowym Odżywianiu w Stolicy - Warszawa, jako dynamiczna metropolia zamieszkiwana przez ponad 1,8 miliona osób, stawia przed swoimi mieszkańcami wiele wyzwań związanych z utrzymaniem zdr...
  • Czytaj PL
    Rusza 11. edycja akcji CZYTAJ PL – 18 topowych tytułów ponownie za darmo! - Już 3 listopada 2025 r. wystartuje jedenasta odsłona największej w Polsce inicjatywy promującej czytelnictwo. Po raz kolejny w ramach akcji Czytaj PL mił...
  • Z pierwszej półki
    Marcin Mortka – 20:32 - A jeśli apokalipsa nie zacznie się w Londynie, Nowym Jorku, Los Angeles ani w Szanghaju? Jeśli jej scenerią będzie mała miejscowość pod Poznaniem? A tymi...
  • Na regale u Marty Mrowiec
    Sarah Freethy, Figurki z Dachau (2025) - Figurki z Dachau to jedna z powieści, która trafi do TOP najlepszych książek tego roku. Czy ostatnio powtarzam często. Tak! Ale co zrobić, gdy trafia się...
  • Wyliczanka.eu
    "Jedyna". O biografii Karoliny Lanckorońskiej [moja nowa książka] - "Jedyna. Biografia Karoliny Lanckorońskiej" to moja trzecia pełna biografia. Po historii Anny Jantar i Ireny Kwiatkowskiej przyszedł czas na fascynującą ...
  • Na Czytniku
    „Diabły i święci” Jean-Baptiste Andrea – Wewnętrzne dziecko - Jakiś czas temu słuchałam Czuwając nad nią Jean-Baptiste Andrea. Zaskoczyła mnie ta powieść, bo myślałam, że będzie bardziej ckliwa (patrząc na opis). Ok...
  • Czytelnicze Podwórko
    Survival z Zuzą, czyli przetrwaj w każdych warunkach – recenzja - Mój starszy syn od czterech lat jest częścią skautingowej społeczności. Oprócz niewątpliwie pozytywnego wpływu na rozwój umiejętności społecznych, ciekaw...
  • Niedopisana Recenzja
    Na stronach powieści. „Niech żyje zło” – recenzja książki - *Fantasy, a szczególnie romantasy, to gatunek, który w ostatnich latach przeżywa swego rodzaju renesans. Czytelnicy na nowo zachwycają się magicznymi ...
  • Ronja.pl
    Gry bez prądu dla dwulatka i trzylatka – najciekawsze proste gry planszowe i kooperacyjne (aktualizacja 2025) - Zebrałam w jednym miejscu najciekawsze (i najładniejsze! 🙂 ) gry dla dwulatków i trzylatków. Nieco starsze dzieci też będą nimi zainteresowane. Znajdziesz...
  • Książką po grzbiecie
    Hello world! - Welcome to WordPress. This is your first post. Edit or delete it, then start writing! The post Hello world! appeared first on My Blog.
  • Kulturalna meduza
    Oblałabym egzamin na licencję na czarowanie [wywiad z Aleksandrą Okońską] - [image: aleksandra okońska wywiad] Jak wyglądała droga od pierwszego pomysłu do wydania *Licencji na czarowanie*? Do której z książkowych bohaterek jest naj...
  • read up!
    Przegląd Kobiecego Kina #21: filmy wojenne - W najnowszym odcinku Przeglądu Kobiecego Kina, czyli cyklu, w którym opowiadam o filmach kręconych przez kobiety, biorę na warsztat temat, który na pierw...
  • Technikolorowy
    Święta z Wytrzeszczem, czyli „Przesilenie zimowe” - 1 stycznia. Nic nie wskazuje na to, że w pierwszy dzień nowego roku obejrzę film, który najprawdopodobniej zdeterminuje tegoroczną topkę. A jednak. Wybra...
  • oczytany facet
    Nowe tendencje w literaturze. Pokolenie Z ma swój głos - Literatura od zawsze odzwierciedlała ducha swojej epoki, a młodzi autorzy, jako część tego procesu, przyczyniają się do ewolucji…
  • maobmaze by Magdalena Zeist
    Młodość | Linn Skaber, Lisa Aisato - Dorośli mówią, że człowiek nie potrzebuje wielu przyjaciół, wystarczy jeden. Czy ktoś ma numer do tego Jednego? [image: Młodość - Linn Skaber] MłodośćAu...
  • Jelenka
    Spowiedź carycy Katarzyny II - Caryca Katarzyna II była jedną z bardziej fascynujących władczyń w historii. Niesamowita charyzma, postępowe podejście i bezkompromisowość to tylko niekt...
  • nieperfekcyjnie.pl
    "Wytrwałość dzikich kwiatów" - Micalea Smeltzer - Ostatnio zaczytuję się w literaturze pięknej poruszającej trudne tematy, którą uwielbiam. Natomiast po ostatnich dość ciężkich tygodniach zapragnęłam zab...
  • NA REGALE
    #255 "Book lovers" by Emily Henry - Powiedzieć, że uwielbiam książki Emily Henry, to jak powiedzieć nic! Autorka serwuje nam kolejną, przecudowną, ciepłą, romantyczną historię o dwojgu l...
  • Ballady bezludne
    Czytelnicze podsumowanie 2022. Najlepsze książki minionego roku - Konkret. Zawsze się rozgaduję w tych podsumowaniach, a przecież rzecz jest prosta. Chciałam w 2022 przeczytać sto książek, nie udało się, ale nie żałuję ...
  • Filologika – wyprowadzi cię z błędu!
    Grudniowe święta – jak składać życzenia? - Jak składać życzenia w Boże Narodzenie? Co roku na Instagramie pojawiają się posty tłumaczące poprawne zapisy życzeń świąteczno-noworocznych, więc miałam...
  • Obibooki Emki
    Edison i Einstein - nowe książki o myszach Torbena Kuhlmanna od wydawnictwa Tekturka (patronat) - I znów, kiedy zaczęłam fotografować książki Torbena Kuhlmanna, miałam problem z podjęciem decyzji, które ilustracje Wam pokazać. Wszystkie są piękne i je...
  • KAWA Z LITERAMI
    O Królowej! #matematyka, Dmytro Kuźmenko - Chcesz zachęcić swoje dziecko (w wieku szkolnym) do matematyki? Przełamać jego opór?Albo wręcz przeciwnie – Twoje dziecko jest tak zajarane matmą, że chces...
  • Lustro Rzeczywistości
    Skazani na ból – Agnieszka Lingas-Łoniewska. Wznowienie - *Skazani na ból to jedna z najpiękniejszych opowieści dla młodych ludzi, która po kilku latach od premiery doczekała się zasłużonego wznowienia. To nie...
  • Lost In My Books
    5 POWODÓW, DLACZEGO NIE POWINIENEŚ UZALEŻNIAĆ SIĘ OD KSIĄŻEK - [image: 5 powodów dlaczego nie powinieneś uzależniać się od książek] *Każde uzależnienie ma swoje wady, nawet jeśli jest to dobre uzależnienie. Przedstawia...
  • HERBATKA Z KSIĄŻKĄ
    TWOJA ANATOMIA. KOMPLETNY (I KOMPLETNIE OBRZYDLIWY) PRZEWODNIK PO LUDZKIM CIELE | ADAM KAY - Mam nadzieję, że mamy już wyjaśnioną bardzo ważną kwestię odnośnie mojej osoby - mam totalną i nieuleczalną sklerozę. W 2021 roku przeczytałam książkę A...
  • Agata czyta książki
    Żywioły Podkarpacia #1 – „Rzeka” - Anna Kusiak zadebiutowała w marcu 2021 roku powieścią „Cień Judasza” (w najbliższym czasie z pewnością skuszę się na jej audiobookową wersję), na początk...
  • pierwszyrozdzial.com
    Świąteczne morderstwo – Ada Moncrieff - Mówię Wam jak świetnie się z nią bawiłam! Zaczytywałam się z każdej stronie i z żywym zainteresowaniem śledziłam postępy prywatnego śledztwa w posiadłości ...
  • Zlodziejka Ksiazek
    2021 w książkach | wszystkie książki przeczytane w ubiegłym roku - Obiecałam sobie, że w 2021 roku powrócę do blogowania, ale poniosłam na tym polu sromotną porażkę. Motywowana przez moją najwierniejszą czytelniczkę w os...
  • Booklove
    Książka na Mikołajki - Co polecam w tym roku na Mikołajki. Subiektywnie i krótko. Zbigniew Rokita „Kajś. Opowieść o Górnym Śląsku” (Wydawnictwo Czarne) To jest książka, którą po ...
  • To Read Or Not To Read - recenzje książek
    Książka bez emocji? - "Almond" Sohn Won-Pyung [RECENZJA] - Nigdy nie sądziłam, że spotkam się kiedyś w swoim życiu z książką, która w każdym calu będzie pozbawiona emocji, a jednak jednocześnie wywoła całą lawinę...
  • Blog o książkach
    Turbulencja – Dariusz Kulik - Jeśli zastanawiasz się, czy sięgnięcie po tę książkę rozwieje wszystkie Twoje obawy związane z lataniem samolotem to odpowiedź jest prosta: otóż…nie. Już...
  • 1905
    Czego nauczył mnie pierwszy rok pracy jako front-end developer - Ten wpis miał powstać ponad półtora roku temu, czyli dokładnie wtedy, kiedy rzeczywiście stuknął mi pierwszy rok pracy na stanowisku programistycznym. Sp...
  • Co Za Badziewny Czytacz
    Badziewne recenzje #168 Zabójcza przyjaźń - "Zabójcza przyjaźń" Alice Feeney, Wydawnictwo W.A.BJakiś czas temu czytałam książkę tej samej autorki pod tytułem „Czasami kłamię” i pamiętam, że zrobiła ...
  • Caroline Livre
    „Flying High” Bianca Iosivoni - Seria Bianki Iosivoni „Falling Fast” oraz „Flying high” w pewien sposób reprezentuje książki, których zwykle nie czytam. Tak już jakoś mam, że rzadko sięga...
  • Biblioteczka Suomi - blog kulturalny
    Cienie Nowego Orleanu - Maciej Lewandowski - Odkąd tylko pamiętam zawsze miałam słabość do mrocznych i dusznych opowieści, które podczas czytania wręcz metaforycznie oblepiają cię swoim brudem. Stan...
  • Welcome to room 6277 and please try to enjoy your stay...
    Uwolniona - Tara Westover - Tytuł: Uwolniona Autorka: Tara Westover Wydawnictwo, rok wydania: Czarna Owca, 2019 Liczba stron: 448 Cena: 44,90 zł *~~***~~* Oficjalna recenzja dla po...
  • Do utraty tchu. Uważniej
    "Wyścig po Złotego Żołędzia" | Katy Hudson - [image: Zdjęcie jest ilustracją do treści.] Kupiliśmy memo. Z Psim Patrolem. Już się cieszyłam na popołudnie przy wspólnym stole. Zepchnęłam w ciemny zak...
  • niekulturalnie.pl
    "Milion małych kawałków" - James Frey | Tak wstrząsająca, jak mówią? - Wstrząsająca, kontrowersyjna, zapierająca dech w piersi - tak czytelnicy określają książkę Jamesa Freya. Postanowiłam przekonać się, czy to prawda i czy r...
  • Miasto Książek
    „Kobieta ze szkła” Caroline Lea - Bywa, że do książki przyciąga coś irracjonalnie kuszącego. Dla mnie takim magnesem bywa daleka Północ, surowy krajobraz, zimne wyspy…
  • Gulinka patrzy
    Kristin Hannah – „Zimowy ogród” - Mam wrażenie, że Kristin Hannah dopiero przy okazji „Słowika” stała się popularna w Polsce. Sama byłam przekonana, że to jej pierwsza książka wydana u nas...
  • Maw reads
    E-BOOK: Nie odpisuj - Marcel Moss - O hejcie w Internecie mówi się coraz więcej. To dobrze, warto o nim mówić i z nim walczyć. Jak tylko w zapowiedziach pojawiła się książka Nie odpisuj, kie...
  • Oddychajaca ksiazkami
    #2 Ostatnio obejrzane - dlaczego warto zaczął "Przyjaciół"? - Myślę, że dla większości moich czytelników tego serialu nie trzeba przedstawiać. Uwielbiany na całym świecie pomimo upływu lat, śmieszy i doprowadza do ...
  • DZIEWCZYNA Z BIBLIOTEKI | Blog o literaturze
    Złota trzynastka 2019 roku - Do napisania o najlepszych książkach przeczytanych w 2019 roku zabieram się od początku grudnia. Było to zadanie szalenie trudne - w minionym roku trafił...
  • Sweeciak.pl
    Świąteczna uczta czytelnicza – zapowiedzi książek Bożonarodzeniowych w 2019 - Z roku na roku rynek powieści świątecznych rozrasta się. Już od października możemy zanurzać się w klimatyczne powieści i z niecierpliwością oczekiwać na...
  • Kochajmy książki!
    Przeprowadziłam się! Nowy, stary blog - Blogger uwierał mnie od dawna, ale przeprowadzki nie planowałam. Jeśli tu czasem wpadacie, to wiecie, jak ja bloguję. Okazyjnie, z rzadka, zrywami. Przez t...
Pokaż 5 Pokaż wszystko

Razem kulturalnie

Copyright © Panna Zabookowana. Designed by OddThemes