Panna Zabookowana
  • STRONA GŁÓWNA
  • TEKSTY
    • Lifestyle
    • Książki
      • Recenzje
      • Zestawienia
      • Inne
    • Podróże
    • Kultura
  • KONTAKT

Początek lutego nie jest okresem, w którym większość osób spodziewałaby się natrafić na podsumowania ubiegłego roku, ale powoli przyzwyczajam się do tego, że w moim przypadku pewne kwestie prezentują się inaczej. Pierwsze tygodnie 2020 są dla mnie pełne zmian (zmiana pracy, załatwianie wszelkiej papierologii i konieczność przyzwyczajenia samej siebie do nowego trybu dnia), a na domiar złego zmagam się z uporczywym problemem ze sprzętem elektronicznym (czyt. mój laptop znowu odmówił posłuszeństwa i muszę poważnie rozważyć kwestie nowego zakupu), wszystkie te czynniki nie sprzyjały terminowej publikacji tekstów. Nie mogłam odmówić sobie jednak możliwości podzielenia się z Wami najlepszymi tytułami roku 2019 i (uwaga!) 2018. Znajdziecie prawie trzydzieści pozycji, których lekturę z czystym sumieniem mogę Wam polecić, także myślę, że każdy czytelnik znajdzie tu coś dla siebie.

2018



W 2018 roku przeczytałam 129 książek i wybranie najlepszej 10 stanowiło dla mnie spore wyzwanie. Jak zwykle, złota topka stanowi misz-masz gatunkowy i stosunkowo dobrze reprezentuje mój gust czytelniczy. Przede wszystkim, w 2018 roku odkryłam twórczość Celeste Ng. Debiut autorki, czyli <WSZYSTKO CZEGO WAM NIE POWIEDZIAŁAM> trafił na listę moich absolutnie ulubionych lektur życia, ale i druga jej powieść tj. <MAŁE OGNISKA> wywołała na mnie spore wrażenie. Celeste Ng pisze o relacjach międzyludzkich, skupiając się przede wszystkim na więzach rodzinnych. Tworzy skomplikowane, bardzo ludzkie w swoich słabościach portrety bohaterów i zahacza o bardzo aktualne tematy związane z sytuacją kobiet czy różnorodnością. Nie rozumiem, dlaczego jej twórczość w Polsce nie znalazła dużego grona odbiorców, ale w mojej opinii to doskonały przykład literatury środka - dobrze napisanej i wartościowej, ale przy tym stosunkowo łatwej w odbiorze.

Podwójne miejsce na mojej topce 2018 zajęła także Laini Taylor. Sporo mówiło się tego roku o najnowszej powieści autorki <MARZYCIELU> i obiektywnie patrząc jest to chyba lepsza pozycja - bardziej przemyślana, dopracowana i dojrzalsza, ale trylogia <CÓRKA DYMU I KOŚCI> zaskarbiła sobie szczególne miejsce w moim serduchu. Laini Taylor posiada niesamowitą wyobraźnię - nawet jeśli sięgacie po więcej niż ja tytułów należących do fantastyki młodzieżowej i tak prawdopodobnie możecie zostać zaskoczeni pokładami kreatywności autorki - te historie są pełne magii i jakiejś tajemniczości. Tym co szczególnie ujęło mnie w odniesieniu do jej twórczości, jest sposób w jaki buduje konflikty wewnątrz swoich opowieści - to nie są czarno-białe scenariusze i w większości wypadków jesteśmy w stanie w jakimś stopniu zrozumieć racje obu stron, co nadaje całości pewnego tragizmu.

Jeżeli chodzi o historie na pograniczu fantastyki, mam do polecenia jeszcze dwa tytuły. Pierwszy z nich to kolejny przykład dobrej literatury Young Adult - <SZÓSTKA WRON>. Nie jestem wielbicielką debiutanckiej trylogii Leigh Bardugo (podobała mi się, ale mam jej sporo do zarzucenia), ale ten tytuł wyjątkowo przypadł mi do gustu.  To połączenie ciekawej historii (która, przyznaję, momentami przypomina „Z mgły zrodzonego”) z fantastyczną grupą bohaterów, która idealnie sprawdzi się jako rozrywka po długim dniu. Z kolei drugi tytuł to już powieść skierowana do dorosłego odbiorca, mniej skupiająca się na fabule, a bardziej na warstwie językowej - <KIRKE>. Wiem, że polskie internetowe środowisko książkowe w większości było rozczarowane książką Madeline Miller, ale sama nie zaliczam się do tego grona. W moim odczuciu to świetne połączenie mitologicznych inspiracji i warsztatu autorki - z doskonale nakreśloną sylwetką tytułowej bohaterki i świetnie oddanymi emocjami - zwłaszcza jeśli chodzi o poczucie samotności.

W 2018 roku nadrobiłam też dwie literackie zaległości. Wspominałam o nich w kontekście posta z serii o „5-gwiazdkowych przewidywaniach”, ale warto napomknąć o nich choćby jeszcze ten jeden raz. Przede wszystkim przeczytałam doskonałą powieść Amora Towlesa - <DŻENTELMEN W MOSKWIE>. Niespieszna, bardzo klimatyczna proza, która z niesamowitą delikatnością i wyczuciem oddaje ludzką samotność. Na kartach tej powieści znajdziecie też przepiękny i bardzo wzruszający portret niecodziennej przyjaźni pomiędzy dojrzałym mężczyzną, a małą dziewczynką. Dzięki niektórym książkowym influencerom sporo się teraz mówi o tym tytule, ale o dobrych tytułach nigdy nie jest za głośno. W końcu zapoznałam się też z powieścią Donny Tartt - <TAJEMNA HISTORIA>. Musiałabym odświeżyć sobie lekturę „Szczygła” żeby z czystym sumieniem wskazać, która z tych powieści jest „lepsza”, ale na ten moment wydaje mi się, że bardziej przemówiła do mnie właśnie „Tajemna historia”. Przede wszystkim Donna Tartt posiada niesamowity warsztat literacki - jest to powieść doskonale napisana i skonstruowana, posiadająca specyficzny klimat i zmuszająca czytelnika do pewnych refleksji moralnych.

Ostatnie dwie powieści z top 2018 roku, to historie, które trafiły do mnie na poziomie emocjonalnym, w pewnym momencie wywołując nawet łzy (co w moim przypadku, nie zdarza się często). Nie są to powieści niszowe i pewnie większość z Was zetknęła się z danymi tytułami. <WIELKA SAMOTNOŚĆ> zachwyca surowym, zimnym klimatem Alaski i przybliża portret trudnej relacji na poziomie rodzic-dziecko. Pierwsza część powieści jest lepsza od zakończenia, ale nawet mając to na uwadze - jest to pozycja warta uwagi. Z kolei lektura powieści <WSZYSTKIE NASZE OBIETNICE> uderzyła we mnie bardzo osobiście. Hoover pokazuje tu nieco zmienione oblicze, dojrzalsze. Pisze o miłości w małżeństwie i o tym, że czasami samo uczucie nie jest w stanie udźwignąć związku; i pisze o rozpaczliwym pragnieniu macierzyństwa. Wiem, że twórczość Colleen Hoover nie jest dla każdego, ale w tym wcieleniu mnie przekonuje bardzo.

Przygotowując ten post uświadomiłam sobie jak doskonały był rok 2018 pod względem czytelniczym. Niektóre z tych tytułów to nie tylko top roku, ale też ulubione pozycje ogółem. I trochę ze smutkiem stwierdzam, że nie wiem, kiedy, jeśli w ogóle, przydarzy mi się taki rok.

2019



Jeżeli chodzi o rok 2019 przygotowałam top 10 przeczytanych lektur, a kilka tytułów dodatkowo wyróżniłam. Zanim przejdziemy do najlepszej dziesiątki, skupmy się na pozostałych sześciu pozycjach - sporo z nich to kryminały/thrillery, albo tytuły, które zawierają jakiś element tajemnicy. Tak naprawdę jedyna pozycja, która nie zalicza się do tej „kategorii” to <HISTORIA NOWEGO NAZWISKA> - za klimat Neapolu i za niebanalny portret przyjaźni, opartej na wzajemnej rywalizacji. <OWIECZKI DOBRE, OWIECZKI ZŁE> za sielską atmosferę, przepięknie oddaną perspektywę dziecka i zmuszenie do refleksji nad tym, jak łatwo nam wydawać osądy. <SADIE> za bycie najlepszą książką młodzieżową, ciekawą formę i chwytającą za gardło historię o samotności. <ŻONA MORDERCY> za udowodnienie mi, że wciąż mogę znaleźć dla siebie coś nowego w tym gatunku i za przerażający obraz tego, w jaki sposób nasze społeczeństwo łatwo wydaje osądy. <UMIERA SIĘ TYLKO RAZ> za fascynujące przedstawienie procedury śledczej i zaskakujące rozwiązania fabularne, ale też za wykreowanie całej grupy fantastycznych bohaterów. I <TRZYNASTA OPOWIEŚĆ> za niemal gotycki klimat i za pokazanie sztuki snucia opowieści.


Wszystkie te tytuły są wyjątkowe i mogę Wam je szczerze polecić, ale z różnych przyczyn ostatecznie nie znalazło się dla nich miejsce w końcowej topce. A teraz, nie przedłużając już dłużej, przedstawiam Wam faktyczną dziesiątkę najlepszych tytułów 2020 roku. <MĘŻCZYZNA IMIENIEM OVE> stanowi doskonały przykład na to, dlaczego nie przygotowuję zestawienia najlepszych książek roku z wyprzedzeniem. Powieść Fredrika Backmana skończyłam czytać dosłownie ostatniego dnia roku, w Sylwestra i było to najlepsze zamknięcie 2019, jakie mogłam sobie wybrać. Historia mężczyzny imieniem Ove, naprzemienne przybliża nam jego młodość i czasy teraźniejsze. To taka historia z oryginalnym bohaterem (żeby nie nazwać go zrzędliwym) - momentami zabawna, momentami powodująca ciepło na serduchu, ale momentami niewyobrażalnie smutna. Raczej nie przypadnie do gustu każdemu czytelnikowi, zwłaszcza ze względu na tytułowego bohatera, ale ja polecam. Dołączam też grona osób zakochanych w powieści Taylor Jenkins Reid - <SIEDMIU MĘŻÓW EVELYN HUGO>. Być może niektórzy z Was pamiętają, że w ubiegłym roku polecałam inną książkę autorki tj. „Jedyna miłość razy dwa” (i wciąż uważam go za jeden z lepszych romansów), pozycja wydana w 2019 przez Czwartą Stronę subiektywnie prezentuje jednak wyższy poziom. Taylor Jenkins Reid posiada talent do kreowania niezwykle wiarygodnych, żywych postaci, a w swojej najnowszej powieść dodatkowo zachwyca klimatem starego kina.

Kolejna z najlepszych powieści 2019 również zachwyca klimatem - <KTOŚ WE MNIE>. Tym razem Sarah Waters nie porusza charakterystycznego dla swojej twórczości tematu LGBT. „Ktoś we mnie” to opowieść o powojennej Anglii, powolnym upadku arystokracji i niezwykłej rezydencji. Autorka, jak w każdej swojej powieści, jaką do tej pory czytałam, przykłada dużą wagę do tego by oddać realia ówczesnego okresu, kreuje też niesamowity, nieco niepokojący klimat, tak że czytelnik zaczyna mieć wątpliwości co stanowi wytwór umysłu, a co jest prawdą. Twórczość Sarah Waters posiada chyba tyleż zwolenników, co i przeciwników, ale ja zdecydowanie zaliczam się do tej pierwszej kategorii. Nie mogę też nie wspomnieć o niesamowitej powieści, nagrodzonej m.in. Women’s Prize for Fiction (choć wówczas nagroda ta funkcjonowała pod inną nazwą) autorstwa Emmy Donoghue - <POKÓJ>. Siła tej powieści tkwi przede wszystkim w odpowiednio dobranym narratorze. Donoghue oddaje głos pięcioletniemu chłopcu i przez to historia o porwaniu i przetrzymywaniu w niewoli, w jednym pokoju nabiera niejako nowego wydźwięku. Zdecydowanie jest to jedna z tych lektur, które uderzają w czytelnika i poruszają jakieś czułe struny. Nawet jeśli widzieliście już film (który swoją drogą też polecam) i tak warto zapoznać się z książkowym pierwowzorem.

Wśród najlepszych lektur 2019 roku znalazło się też miejsce dla <IMMORTALISTÓW> Chloe Benjamin. Mam wrażenie, że polska premiera tego tytułu przeszła jakoś bez echa i że stosunkowo niewielkie grono czytelników zapoznało się z tym tytułem. A szkoda. Chloe Benjamin opowiada historię czwórki rodzeństwa, które podczas wizyty u wieszczki poznaje datę swojej śmierci. Ten motyw przewija się przez całą powieść i autorka prowokuje czytelnika do pewnych refleksji na temat tego, jak taka wiedza wpływa na życie człowieka i podejmowane przez niego decyzje. Ale podejmuje też inne tematy jak choćby homoseksualizm, poczucie samotności czy alkoholizm. Jedyny tytuł na mojej liście top lektur, który należy do literatury faktu to <BĘDZIE BOLAŁO. SEKRETNY DZIENNIK MŁODEGO LEKARZA>. Wspominałam Wam o tej pozycji kilkakrotnie nie bez przyczyny. Historia Adama Kay’a przedstawiona w formie, jak wskazuje już sam podtytuł, dziennika zdecydowanie prowokuje czytelnika do pewnej refleksji na temat tego, w jaki sposób postrzega służbę zdrowia. Przepełniona humorem, a równocześnie szokująca, na długo zostaje w pamięci. Słyszałam sporo krytycznych opinii na temat niedawno wydanej kontynuacji, ale „Będzie bolało. Sekretny dziennik młodego lekarza” mogę z czystym sumieniem polecić.

Ostatnie cztery pozycje z najlepszej topki to tytuły, które (w mniejszym lub większym stopniu)  można zaliczyć gatunkowo do kryminałów/thrillerów. <SIEDEM ŚMIERCI EVELYN HARDCASTLE> to niezwykle udany debiut kryminalny. Klimatem przypomina trochę klasykę gatunku tj. twórczość Agathy Christie - mamy do czynienia z motywem odosobnionej posiadłości i ograniczonym gronem potencjalnych sprawców - ale Stuart Turton nadaje tej „znanej opowieści” nowy wydźwięk. Nie chcę Wam zdradzać za dużo żeby nie psuć wrażeń z lektury, ale zdecydowanie jest to pewien powiew świeżości w gatunku. Dla miłośników kryminałów, ale tak naprawdę nie tylko. Zresztą kolejny tytuł, mianowicie <TEATR ZŁOCZYŃCÓW> autorstwa M. L. Rio, również jest pozycją, która może się spodobać zarówno wielbicielom gatunku, jak i czytelnikom, którzy mają nieco inne preferencje czytelnicze. To powieść, w której przewija się motyw zbrodni, ale, podobnie jak w przypadku „Tajemnej historii” Donny Tartt, niekoniecznie właśnie on jest najważniejszy. Zresztą, porównanie nie jest przypadkowe a oba utwory mają więcej punktów wspólnych - grupa przyjaciół, osadzenie akcji na terenie szkoły wyższej, podjęcie tematów związanych z moralnością. M. L. Rio dodatkowo nawiązuje jeszcze do szekspirowskich dramatów.

Dwa kolejne tytuły to kontynuacje pewnych cykli wydawniczych i jeśli śledzicie Złodziejkę od pewnego czasu, nie powinniście być zaskoczeni ich obecnością w topce. <FATUM> stanowi już czwarty tom serii „Hrabstwo Grant” autorstwa Karin Slaughter. Tak jak poprzednie tomy, przybliża losy trójki głównych bohaterów - Jeffrey’a, Sary i Leny i przeplata je z konkretną intrygą kryminalną. Tym razem Karin Slaughter decyduje się jednak opowiedzieć historię dwutorowo, dając czytelnikowi wgląd w przeszłość (wtedy jeszcze) małżeństwa Tolliver. Nie wiem czy obiektywnie jest to najlepsza powieść w serii jeśli chodzi o wątek kryminalny, ale na tym etapie czytam kolejne tomy zwłaszcza dla bohaterów i doceniam możliwość zrozumienia ich postępowania. Zresztą, kolejna powieść, czyli <ZABÓJCZA BIEL> również znalazła się na liście najlepszych książek nie przez wzgląd na interesującą intrygę (a przynajmniej nie tylko dlatego). Wiem, że seria o Cormoranie Strike’u ma tyleż zwolenników, co i przeciwników, ale od drugiego tomu (bo lektura „Wołania kukułki” była jednak dla mnie momentami męcząca i musiałabym chyba sięgnąć po nią jeszcze raz żeby sprawdzić czy jest to słabszy tom, czy po prostu miałam względem niego nieodpowiednie oczekiwania) sama zaliczam się do pierwszej grupy. Dla mnie największym atutem cyklu pozostaje jednak konstrukcja psychologiczna postaci i opis relacji między nimi. Jeżeli brakuje Wam stylu J. K. Rowling, warto spróbować zapoznać się z całą serią (Przy czym zdecydowanie nie są to powieści utrzymane w klimacie Harry’ego Pottera)

*

Takim sposobem dobrnęliśmy do końca. Nie pisałam dużo o poszczególnych tytułach, bo post jest już wystarczająco obszerny (nauczka na przyszłość żeby nie łączyć podsumowań z dwóch lat!). Mam jednak nadzieję, że udało mi się zwrócić Waszą uwagę na jakieś nowy tytuły. Z podsumowań czeka nas jeszcze podwójne zestawienie najlepszych filmów (znowu 2018 i 2019), a potem możemy oficjalnie wkroczyć w 2020!

Czekam oczywiście na informacje zwrotne z waszej strony - co Was zachwyciło w 2019 i co możecie mi polecić?

*Zdjęcie wykorzystane na początku posta pochodzi z banku zdjęć Unsplash, a jego autorem jest @jasonyoder

Rok temu post z najlepszymi serialami 2018 był jedynym tekstem podsumowującym miniony okres (brakło czasu i na książki i na filmy, ale nadrobimy) i trochę obawiam się czy taka kolejność nie przyniesie mi znowu jakiegoś pecha. Ale zaryzykujemy! W 2019 wciąż dawałam dojść do głosu mojemu uzależnieniu od oglądania seriali. Bywały miesiące, kiedy każdy wieczór kończyłam odcinkiem (albo pięcioma ;)), ale też takie, kiedy nie oglądałam prawie nic. Jest sporo produkcji, które zaledwie „nadgryzłam” tj. obejrzałam kilka odcinków, ale nie skończyłam sezonu i zostawiłam resztę na bliżej nieokreśloną przyszłość. Przy tworzeniu swojej prywatnej topki brałam jednak pod uwagę tylko te produkcji, gdzie udało mi się poznać finał sezonu. Kierowałam się bardzo subiektywnymi wrażeniami z sezonu i nie miało dla mnie znaczenia czy są to tegoroczne premiery czy starsze tytuły. A teraz, nie przedłużając dłużej, zapraszam Was do mojego prywatnego rankingu top 7 seriali.

TOP seriali




Friends (sezon 1-10)

2019 rok był rokiem, w którym w końcu, po wielu latach zarzekania się, że produkcje komediowe nie są dla mnie, nadrobiłam wszystkie dziesięć sezonów „Przyjaciół” (ang. „Friends”). I muszę przyznać rację wszystkim tym osobom, które z uwielbieniem wypowiadały się na temat tego chyba najpopularniejszego sitcomu ostatnich lat. Serial przybliżający losy szóstki przyjaciół, mieszkających w Nowym Jorku był dokładnie tym, czego potrzebowałam w „okresie stresu przed-obroną”. „Przyjaciele” są świetnie napisani - dialogi są zabawne i nie jestem szczególnie zaskoczona tym, że niektóre teksty zyskały już miano kultowych; aktorzy zostali doskonale dobrani do swoich ról i widz, nawet sam nie wiedząc kiedy i dlaczego, zaczyna odczuwać do nich sympatię. Poza tym, mając niespełna 25 lat, przyłapywałam się na tym, że często łączą mnie z bohaterami wspólne doświadczenia (np. związane z poszukiwaniem pracy). Zdecydowanie moje serialowe odkrycie roku. Gdyby ktoś z Was jeszcze nie miał okazji obejrzeć „Przyjaciół”, albo naszła go ochota na kolejny maraton, wszystkie sezony są wciąż dostępne na polskim Netflixie.


When they see us (sezon 1)

O ile „Przyjaciele” zyskali miano mojego ulubionego serialu 2019 roku, o tyle „Jak oni nas widzą” (ang. „When they see us”) obiektywnie są najlepszą produkcją, jaką miałam okazję zobaczyć w minionym roku. Zainspirowana prawdziwą historią produkcja opowiada o losach czwórki ciemnoskórych nastolatków, oskarżonych niesłusznie o gwałt na kobiecie w Central Parku. Zdecydowanie nie jest to serial, który sprzyja odprężeniu - niektóre sceny chwytają odbiorcę za gardło (zwłaszcza ostatni odcinek jest momentami trudny emocjonalnie) i przyznaje. że były momenty, w których musiałam zatrzymać oglądanie poszczególnych odcinków, co nie zdarzyło mi się nigdy wcześniej, ani później. To historia, która przeraża, budzi grozę i prowokuje do dalszych refleksji. Cała opowieść została zamknięta w czterech odcinkach (przy czym są one jednak nieco dłuższe niż tradycyjne 40 min.) i możecie znaleźć je wszystkie na Netlifixie.


Big little lies (sezon 2)

Przyznaję, chociaż byłam zachwycona pierwszym sezonem „Wielkich kłamstewek” (ang. „Big little lies”), o czym wspominałam zresztą w zeszłorocznym zestawieniu, miałam wątpliwości co do tego czy rzeczywiście potrzebny jest jakiś ciąg dalszy. Czytałam powieść Liane Moriarty i dla mnie była to zamknięta, pełna historia. Ale potrafię przyznać się do błędu - nie wiem czy drugi sezon był niezbędny, ale na pewno mogę stwierdzić, że dorównuje on poziomem poprzednikowi. To bezpośrednia kontynuacja wątków z poprzedniego sezonu - śledzimy losy piątki kobiet i to, w jaki sposób wydarzenia z finału wpłynęły na ich życie. To doskonały popis aktorstwa kobiet (zwłaszcza jeśli chodzi o Nicole Kidman, Laurę Dern czy Meryl Streep); świetny soundtrack i równie dobre zdjęcia. Poza tym „Wielkie kłamstewka” nie podejmują tematów banalnych i nie obawiają się przedstawić nieco kontrowersyjnych postaw - wątek żałoby jednej z bohaterek (bez spoilerów) czy relacji pomiędzy postacią, w którą wciela się Zoë Kravitz, a jej matką zdecydowanie zostają w pamięci. Jedyne co mam do zarzucenia drugiemu sezonowi, to to, że scenarzyści ewidentnie pominęli pewną postać z poprzednich odcinków. Zarówno pierwszy, jak i drugi sezon obejrzycie w HBO Go.


Lucifer (sezon 3-4)

Nie podzielam opinii większości odbiorców, że 3 sezon „Lucyfera” (ang. „Lucifer”) jest dużo gorszy od poprzednich - po nieco dłuższej przerwie, bawiłam się doskonale śledząc losy Lucyfera, który postanowił porzucić piekło i zadomowić się na ziemii, urozmaicając sobie czas, rozwiązywaniem śledztw u boku detektyw Decker. Potrafię jednak obiektywnie stwierdzić, że czwarty sezon wyprodukowany już przez Netflixa reprezentuje nieco wyższy poziom i to w gruncie rzeczy on znajduje się na mojej prywatnej liście „top seriali” 2019 roku. Tom Ellis jest po prostu świetny w swojej roli i choćby dla niego samego, warto spróbować obejrzeć chociaż kilka odcinków. Przejęcie produkcji przez Netflixa zaowocowało dodatkowo ciekawymi rozwiązaniami fabularnymi i nieco odważniejszymi scenami (w porównaniu do poprzednich trzech - nieco więcej tu nagości). Jeżeli szukacie serialu, przy którym możecie się nieco rozerwać - „Lucyfer” jest świetnym wyborem. Na polskim Netflixie znajdują się wszystkie cztery sezony, ostrzegam natomiast, że ostatni odcinek kończy się cliffhangerem i odbiorcy towarzyszy silna potrzeba obejrzenia piątego sezonu (który ma mieć swoją premierę chyba latem).


Jane the virgin (sezon 1-5)

Kilka lat temu zaczęłam oglądać „Jane the virgin”, ale wówczas nie byłam w stanie zrozumieć fenomenu tej amerykańskiej telenoweli. Dopiero rekomendacja mojej przyjaciółki sprawiła, że zdecydowałam się dać jej drugą szansę i tym razem już przepadłam. To nie jest historia dla każdego - opowieść o młodej Amerykance, wenezuelskiego pochodzenia, która podczas rutynowej wizyty u ginekologa zostaje przypadkowo sztucznie zapłodniona, jest dosyć mocno oderwana od rzeczywistości. Sporo tu absurdów, sztucznych dramatów i przesady - producenci w pewnym sensie mrugają okiem do wszystkich miłośników telenowel i świadomie czerpią z nich inspiracje. Nie każdy odnajdzie się jednak w takiej konwencji. Zresztą, jest to jedna z przyczyn, dla której sama za pierwszym razem nie dokończyłam oglądania.  Serial ma lepsze i gorsze momenty, ale już dawno w takim stopniu nie zaangażowałam się emocjonalnie w żadną produkcję i nie przeszkadzała mi nawet znajomość pewnych rozwiązań fabularnych na długo zanim rzeczywiście obejrzałam dany odcinek. To już zamknięta historia, co dla niektórych może być dodatkowym plusem, a wszystkie sezony są dostępne do obejrzenia na Netflixie.


Killing Eve (sezon 1)

Obejrzałam pierwszy sezon „Obsesji Eve” (ang. „Killing Eve”) na początku 2019 roku i przez bardzo długi okres wydawało mi się, że nie trafię już na lepszy tytuł. Historia agentki brytyjskiego wywiadu, która obsesyjnie stara się złapać psychopatyczną zabójczynię miała wszystko to, czego poszukuję w serialach - ciekawą i dobrze rozplanowaną fabułę, świetne kreacje aktorskie i to trudne do sprecyzowania „coś”, co sprawia, że niemal natychmiast po zakończeniu jednego odcinka, mam ochotę włączyć kolejny. Jest niesamowita chemia pomiędzy paniami wcielającymi się w główne role tj. Jodie Comer i Sandrą Oh (a ta pierwsza w roli Villanelle momentami przechodzi samą siebie) i już dla tego jednego elementu warto nadrobić „Obsesję Eve”. Wszystkie dostępne odcinki znajdziecie na HBO Go, ale za drugi sezon nie ręczę, bo zatrzymałam się na jednym epizodzie.


The Kominsky method (sezon 1-2)

W teorii „The Kominsky method” nie powinien przypaść mi do gustu - nie przepadam za serialami komediowymi, a produkcje, które skupiają się wyłącznie na przedstawieniu życia codziennego bohaterów, stosunkowo szybko mnie nudzą. A już utwory kultury (i akurat tutaj nie chodzi mi tylko o seriale) skupiające się na portretowaniu starości budzą we mnie bardzo skrajne emocje (albo zachwyt, albo wręcz przeciwnie). Produkcja Netflixa ma jednak coś, co sprawia, że każdy z dwóch sezonów „połknęłam” praktycznie na raz i to zaraz po premierze. Serial, który przedstawia codzienność dwójki starych przyjaciół - Sandy’ego Kominsky’ego i Normana Newlandera, wie w jaki sposób grać na emocjach widza. Nie jest to klasyczna komedia (chociaż nie da się ukryć, że wpleciono tu mnóstwo humoru), głównie przez tematykę jaką podejmuje - starość, przemijanie, choroby, śmierć. Podejrzewam też, że nie każdemu odbiorcy przypadnie do gustu humor zaprezentowany w serialu. Ale Michael Douglas i Alan Arkin tworzą tak zgrany i wyjątkowy duet, że naprawdę z miejsca podbijają serducho. Tak jak wspomniałam już gdzieś między wierszami, serial możecie obejrzeć na Netflixie.

Pozostałe obejrzane



  • You (sezon 1) - wciągający serial, z kilkoma zaskakującymi plot twistami. Raczej nie zostaje w pamięci na długo, ale przy samym seansie, bawiłam się bardzo dobrze.
  • La casa de papel (sezon 2) - nie do końca podzielam zachwyty nad serialem. Historia ma swoje momenty, ale niestety stosunkowo szybko mnie nuży. W trzecim sezonie utknęłam na pierwszym odcinku.
  • Good place (sezon 3) - po świetnym pierwszym i drugim sezonie, kolejne są już lekkim rozczarowaniem. Może szkodzi mi oglądanie odcinków co tydzień, a nie całym sezonem.
  • Once Upon A Time (sezon 7) - obejrzałam 7 sezon, bo chciałam zamknąć całą historię, ale to raczej spore rozczarowanie (zwłaszcza gra aktorska nowego Kopciuszka i Lucy). Sezony ze starą obsadą nadal zajmują miejsce w moim serduchu, ale cieszę się, że nie zdecydowano się już na kontynuacje. 
  • One day at a time (sezon 1-3) - bardzo dobry i bardzo aktualny sitcom! Z dużym wyczuciem i wrażliwością opowiadający o tematach związanych z depresją, homoseksualizmem, pochodzeniem i uzależnieniami!
  • Agent: gwiazdy (sezon 4) - moje guilty pleasure. Nie wiem dlaczego oglądam każdy sezon, ale jakoś samo tak wychodzi.
  • Chyłka (sezon 1) - niestety, ale jestem na nie. Pomijając kwestie fabularne i nadmierne plątanie fabuły, które od jakiegoś czasu irytują mnie w twórczości pana Mroza, nie przekonała mnie Chyłka w interpretacji pani Cieleckiej.
  • Szóstka (sezon 1) - dobrze zagrany, z pięknym Krakowem w tle i podejmujący ciekawy temat.
  • Good girls (sezon 2) - już nie tak świeży i oryginalny jak pierwszy sezon, ale wciąż ogląda się go z przyjemnością. Kiedy trzeci sezon pojawi się na Netflix, pewnie nadrobię. 
  • Wojenne dziewczyny (sezon 3) - po stosunkowo słabym pierwszym sezonie, kolejne podniosły poziom. Mam nadzieję, że doczekamy się kontynuacji. 
  • Cable girls (sezon 1-2) - „połknęłam” dwa sezony naraz. Zdecydowanie ma słabsze momenty i pewne wątki stają się już powoli wtórne, ale bawiłam się dobrze. 
  • Home for Christmas (sezon 1) - całkiem przyjemny serial w świątecznym klimacie, ale raczej daleka jestem od zachwytu, który przejawiają pozostali odbiorcy.
Jestem ciekawa jak wyglądał Wasz rok 2019 serialowo i czy wśród oglądanych produkcji, znalazły się tytuły godne polecenia.

*Zdjęcie pochodzi z banku zdjęć Unsplash z profilu @alisaanton

Zawsze podziwiałam osoby, które są w stanie przygotować posty z podsumowaniem końcoworocznym dokładnie 31 grudnia/1 stycznia, czy nawet nieco wcześniej. Za każdym razem, kiedy sama zabierałam się do tej czynności z odpowiednim wyprzedzeniem, towarzyszyło mi tysiąc myśli na minutę, z czego większość była wątpliwościami - no bo na co te wszystkie wcześniejsze przygotowania, skoro z dużą prawdopodobnością będę czytać/oglądać do ostatniej wolnej chwili i wszystko trzeba będzie potem jeszcze raz zweryfikować przed publikacją. W 2019 zresztą rzeczywiście czytałam niemal dosłownie do samej końcówki roku - po raz kolejny miałam przed sobą wizję nieukończenia Goodreadsowego wyzwania przez dokładnie jeden tytuł i postanowiłam, że postaram się jakoś temu zaradzić. Mniej więcej około godziny 21:30 skończyłam swoją ostatnią, sto dziesiątą lekturę roku i tym samym udało mi się sprostać wyznaczonemu wcześniej wyzwaniu. Jasne, ilość przeczytanych w roku książek nie jest najważniejsza, ale nic nie poradzę na to, że lubię stawiać samej sobie pewne cele i czerpać satysfakcję z ich realizacji. 

Teraz, kiedy rok 2019 mogę uznać za definitywnie zakończony, mogę w końcu przysiąść do jednego z moich ulubionych postów. Po raz kolejny zapraszam Was do tekstu przepełnionego statystykami i wykresami, które stanowi miód na moje nerdowskie serducho <3

PRZECZYTANE W 2019



Jak już wspomniałam mimochodem między wierszami, w 2019 roku przeczytałam równo 110 książek. Nie jest to mój najwyższy wynik w porównaniu do ubiegłych lat, ale też wcale się tego nie spodziewałam (zwłaszcza po tym, jak w połowie roku dokonałam wstępnego przeglądu statystyk). I z pewnością przyczyniło się do tego sporo czynników - musiałam przysiąść do napisania pracy magisterskiej, przez sporą część roku łączyłam studia dzienne i blogowanie z dodatkową pracą, no i „zaliczyłam” kilka trudniejszych momentów, jeśli chodzi o moją równowagę psychiczno-emocjonalną. Chociaż nie jest to post poświęcony planom na 2020 (i raczej wątpię żebym miała go przygotowywać), zdradzę Wam, że w tym roku wyznaczyłam już sobie nieco niższy „standard” tj. 100 tytułów. Wiem po prostu, że muszę skupić się też na nieco innych życiowych aspektach i ta liczba wydaje się bardziej osiągalna. Miesiącem, w którym przeczytałam najmniej okazał się wrzesień (dokładnie 5 książek), co chyba nie powinno mnie szczególnie dziwić. A) był to okres, w którym uczestniczyłam w ogromie konferencji i spędzałam większość dnia w pracy i b) zbliżał się termin mojej obrony. Najwięcej przeczytałam z kolei w grudniu (mowa o 13 tytułach), co może mieć związek z tym, że, jak już Wam wspominałam, starałam się jakoś wypełnić swoje Goodreadsowe wyzwanie.


Niezmiennie wciąż czytam więcej od autorów, których twórczość nie jest mi jeszcze znana. Wspominałam Wam o tym już niejednokrotnie na blogu, ale towarzyszy mi nieustanne pragnienie by wiedzieć o czym mówią inni. Lubię próbować nowych smaków, poszukiwać nowych artystów, sprawdzać czym zachwycają się pozostali ludzie. Dlatego mam pewną trudność z tym by wracać do twórczości autorów, którzy już zaskarbili sobie moją sympatię i zaufanie, nie wspominając nawet o tym by dawać niektórym twórcą tzw. drugą szansę (wciąż obiecuję sobie i Wam, że wrócę do serii Jo Nesbo, ale jak widać - na razie bezskutecznie). W porównaniu do pierwszego półrocza te proporcje uległy niewielkiej zmianie (przedtem było to 44% do 56%). Chciałabym się jeszcze nieco bardziej zbliżyć  do stosunku 50/50, ale zobaczymy czy uda się to w 2020. (Dla ciekawskich, pod uwagę brałam nieco większą liczbę niż 110, a to dlatego że niektóre czytane przeze mnie pozycje były wspólnym dziełem dwóch lub większej ilości autorów).

Po raz kolejny, niezmiennie od kilku, jeśli nie kilkunastu lat, wśród czytanych przeze mnie pozycji, dominują te spod pióra kobiet. Na tym etapie życia nie wzbudza to już we mnie żadnego zaskoczenia, a jedynie delikatny uśmiech, gdy wśród większości czytelników dostrzegam niemal całkowicie odwrotne proporcje. Czuję się niemal zobowiązana do tego by napisać, że postaram się zapoznać z większą ilością prac panów, ale jeśli mam być ze sobą szczera, akurat nie czuję potrzeby by zmieniać coś w tym zakresie. Wciąż próbuję sięgać po twórczość mniej lub bardziej znanych pisarzy, ale skoro lepiej odnajduję się w problematyce, którą poruszają autorki, nie ma w tym nic złego.
Jeżeli mielibyśmy rozmawiać o jakiś zmianach, które miałabym wprowadzić w swoje czytelnicze życie,  chętnie urozmaiciłabym nieco swoje lektury pod względem grupy docelowej do jakiej są skierowane. Mam wrażenie, że odcinając się od literatury dziecięcej czy tzw. powieści middle grade, sporo mi umyka. To postanowienie nieco stoi w sprzeczności z tym by ograniczyć zakup nowych tytułów (ale zdecydowanie nie całkowicie z tego zrezygnować!), bo brakuje w mojej biblioteczce tego typu lektur, a nie chcę znowu popaść w pułapkę biblioteki (wyjaśnię Wam nieco więcej później). Ale postaram się znaleźć jakieś rozwiązanie i zapoznać się przynajmniej z kilkoma tytułami, skierowanymi docelowo do młodszego czytelnika.  

2019 był rokiem, w którym kontynuowałam swoje postanowienie by oceniać książki zgodnie ze swoim własnym sumieniem i czytelniczymi preferencjami, a nie obiektywnymi zaletami czy mankamentami. Z przykrością stwierdzam, że zawiodłam się na sporej ilości głośnych tytułów polskich autorów (myślałam nawet nad stworzeniem oddzielnego posta poświęconego najbardziej rozczarowującym tytułom, ale zrezygnowałam z tego pomysłu), ale trafiłam też na lektury dobre i bardzo dobre. Chyba niezmiennie dominują pozycje ocenione w przedziale od trzech do czterech gwiazdek, czyli takie, które uważam za pozycje warte lektury, ale równocześnie nie posiadające „tego czegoś”. Średnia ocen (uwzględniająca „połówki gwiazdek”, a nie Goodreadsowa) wynosi 3,4 i chociaż wiadomo, że idealnie byłoby gdybym była nieco wyższa, jestem z niej względnie usatysfakcjonowana. 


Przyznam Wam szczerze, że nie lubię przygotowywać statystyk dotyczących gatunków przeczytanych książek. Czytając jakąś lekturę, dosyć trudno mi jednoznacznie stwierdzić jej gatunek - czasami wydaje mi się, że mam do czynienia ze swego rodzaju misz-maszem gatunkowym, innym razem nie mogę wymyślić choćby jednego gatunku do danego tytułu, poza rozróżnieniem, czy jest to fikcja czy literatura faktu. Poniższe statystyki nie są idealne, ale przynajmniej dają pewien wstępny pogląd na moje czytelnicze wybory. Czytam zdecydowanie więcej beletrystyki niż non-fiction (co staram się zmienić, ale wiecie, jak się to kończy) - 104/6. Wychodzi na to, że czytam przede wszystkim powieści obyczajowe, ale jest to bardzo rozległa kategoria - mieszczą się w niej zarówno obyczajówki w znaczenie tzw. „literatury kobiecej”, jak i literatura piękna, której akcja rozgrywa się we współczesnych nam czasach. Ponad to czytałam sporo thrillerów i kryminałów, ale tym akurat nie jestem zaskoczona. Mam ewidentną słabość do powieści z dreszczykiem grozy.

W 2019 roku, tak jak i w latach ubiegłych, czytałam głównie literaturę amerykańską, ale jak możecie zobaczyć poniżej, drugą najliczniejszą grupę stanowią dzieła naszych rodzimych autorów (i to wcale nie jest duża różnica - 38, a 31 tytułów). Zdaję sobie sprawę z panującej mody na to by ograniczyć lekturę pozycji anglojęzycznych na rzecz literatury z innych zakątków świata, ale nie jestem zawiedziona takimi wynikami i raczej nie czuję potrzeby wprowadzania w tym zakresie zmian. Jasne, nie zamierzam zamykać się na inne pozycje, ale to właśnie literatura anglojęzyczna budzi moje największe zainteresowanie - to o niej wspomina się przy okazji ważnych nagród literackich i to o niej rozmawiają zagraniczni booktuberzy, których śledzę na YouTubie, czy Goodreadsie. 


Wśród moich lektur zdecydowanie dominowały tzw. jednotomówki. Odkąd odkryłam, że wykazuje tendencje do tego by rozpoczynać kolejne serie, ale ich nie kończyć, zdecydowanie bardziej doceniłam historie zamknięte w jednej pozycji. Mimo tej wiedzy i tak rozpoczęłam jednak aż 22 serie, a zakończyłam zaledwie 4 (przy czym wiecie jak to jest z seriami - zdarza się, że po pewnym czasie autor „dopisuje” kolejne tomy). W 2020 chciałabym przyłożyć nieco większą wagę do tego by kontynuować już rozpoczęte historie i poznać finał przynajmniej kilku z nich. Mam też w swoich zbiorach kilka nieprzeczytanych zbiorów opowiadań i chciałabym się z nimi zapoznać żeby jednoznacznie zdecydować czy jest to forma, która mnie do siebie przekonuje.

Gdyby ktoś zapytał mnie jakie jest moje ulubione wydawnictwo, nie byłabym w stanie wskazać na żadne jednoznacznie, ale poniższe statystyki dają pewien pogląd na to, które z nich wydaje najwięcej interesujących mnie pozycji. W tej różnorodnej zbieraninie zdecydowanie wyróżnia się wydawnictwo Albatros, Filia i W.A.B. (zwróćcie uwagę, że są to takie wydawnictwa, które wydają bardzo zróżnicowane tytuły). Ale czytałam też sporo pozycji od Czwartej Strony, Prószyńskiego, Znaku czy Świata Książki. 

Przez swego rodzaju przerwę w blogowaniu, w dużym stopniu zrezygnowałam ze współprac recenzenckich z wydawnictwami. Czytałam pozycje zalegające na moich własnych półkach oraz sporo egzemplarzy bibliotecznych (zresztą , sami za chwile się przekonacie). Nowości wydawnicze stanowiły zaledwie ok. 23% moich lektur. Czytałam dużo tytułów wydanych między 2015 a 2018 rokiem, ale też kilka jeszcze starszych tytułów. Owszem, mam teraz pewne „tyły” jeśli chodzi o pozycje, o których wszyscy rozmawiają w kontekście najlepszych tytułów 2019 roku, ale przynajmniej nadrobiłam kilka zaległości z poprzednich lat.

W 2019 wpadłam „w pułapkę” korzystania z biblioteki. Znosiłam stosami kolejne pozycje, ignorując tytuły z własnej biblioteczki. I nie byłoby w tym nic niepokojącego, gdyby nie stale rosnąca liczba nieprzeczytanych książek z półki. Nie zamierzam w 2020 całkowicie zrezygnować z korzystania ze zbiorów lokalnych bibliotek (zresztą, właśnie odebrałam kilka kolejnych pozycji), ale zamierzam wypożyczać przede wszystkim kolejne tomy rozpoczętych serii i skupić się na tych tytułach, które już posiadam. Gdybyście się zastanawiali o co chodzi z kategorią „Pożyczone” - jest to jeden tytuł, który przyniosła mi z własnej biblioteczki przyjaciółka. Byłam dobrym człowiekiem i zapoznałam się z nim w pierwszej kolejności, żeby szybko zwrócić egzemplarz właścicielce.


ZAKUPIONE W 2019



W 2019 moje półki wzbogaciły się o 113 nowych tytułów. To duża liczba, zwłaszcza jeśli weźmie się pod uwagę liczbę przeczytanych pozycji (przypominam - 110) oraz fakt, że sporo z nich pochodziło z biblioteki. Jeżeli spojrzycie na wykres poniżej, możecie zaobserwować, że i tak ograniczyłam napływ nowych książek w stosunku do 2018 (zeszłoroczny czerwiec wciąż przyprawia mnie o ból głowy). Najwięcej tytułów dotarło do mnie w kwietniu (co może mieć związek z tym, że wówczas przypada Światowy Dzień Książki i zazwyczaj pojawia się trochę promocji), a najmniej w czerwcu. Z ciekawostek: 3 ze 113 tytułów opuściły moje mieszkanie bez uprzedniej lektury. Panna M. przeprowadziła się „na swoje" i zabrała kilka należących do niej pozycji.



Tak jak już wspomniałam, znacząco ograniczyłam przyjmowanie egzemplarzy recenzenckich i tylko niespełna 9% ze 113 pochodziło od wydawców. Byłam natomiast stanowczo rozpieszczana przez swoich bliskich okolicznościowymi prezentami, albo książkami bez powodu. Kategoria „Inne" to, podobnie jak w zeszłych latach, egzemplarze które zakupiły dla siebie Panna M., albo Pani Mama, lub moje prezenty dla nich, które trafiły w konsekwencji do wspólnej biblioteczki. W 2020 nie rezygnuje z kupowania książek, ale staram się zbalansować swój TBR - zatroszczyć się, aby w każdym miesiącu czytać więcej książek z półki, niż trafia na nią nowych pozycji. Zobaczymy co z tego wyjdzie.


Jestem ciekawa czy któraś z powyższych statystyk jest dla Was zaskoczeniem i jak prezentował się Wasz rok 2019 w książkach. Kolejne trzy posty to prawdopodobnie tzw. topki, więc możecie już wypatrywać nowych poleceń ;)

* Zdjęcie wykorzystane w poście pochodzi z banku zdjęć Unsplash z konta @alexblock

Wiem, że większość osób przygotowuje obecnie wszelakiego rodzaju posty, które a) podsumowują ubiegły rok czy też b) przedstawiają postanowienia i plany już na 2020 (otwierający lata 20 XXI-wieku! Kiedy to zleciało?), ale zanim przejdziemy do tego etapu na Złodziejce książek (bo chyba nie myśleliście, że moje serducho, bijące szybciej na samą myśl o statystykach i listach, odpuści sobie możliwość przygotowania takiego kontentu?), mamy do odhaczenia jeszcze jeden, krótki punkt programu. Kilka miesięcy temu, wkrótce po tym, jak po długiej przewie wróciłam do blogowania, opublikowałam post z TBR-em na jesień. Przybliżyłam Wam w skrócie mój pomysł na to, jak pomóc sobie w wyborze planów czytelniczych. Opowiedziałam trochę o tym, dlaczego zdecydowałam się na takie rozwiązanie i jak wygląda ono w praktyce, a jeśli jesteście ciekawi szczegółów, zapraszam Was do przeczytania niniejszego posta (o, TUTAJ!).

Kilka miesięcy później, już w nowej porze roku, mogę stwierdzić, że niniejsze rozwiązanie (w moim przypadku) sprawdziło się bardzo dobrze. Rzeczywiście zmotywowało mnie o to do tego by sięgać po powieści z własnej biblioteczki, także takie, które zalegały na niej już od dłuższego czasu. A przy tym nie towarzyszyło mi poczucie, że muszę sięgnąć w danej chwili akurat w danej chwili. Przeczytałam wszystkie pięć tytułów z listy i w większości przypadków byłam niesamowicie usatysfakcjonowana lekturą (zresztą, najlepszym dowodem jest to, że dwie z wymienionych pozycji znalazły się w zestawieniu moich top książek jesieni, o czym możecie poczytać w ostatnim poście - TUTAJ). Owszem, jedna okazała się ogromnym zawodem czytelniczym, ale mogę teraz przynajmniej z czystym sumieniem usunąć ją ze swojej biblioteczki i puścić w świat dalej.

Skoro mój pomysł sprawdził się w praktyce, postanowiłam jednak z niego nie rezygnować i wykorzystać na kolejny sezon czytelniczy. Koło fortuny znowu zdecydowało o moim TBR-ze, tym razem zimowym (tj. od 22 grudnia do 20 marca). Zastanawiałam się czy nie zwiększyć ilości losowanych kategorii, ale w końcu z tego zrezygnowałam - nie chcę przytłoczyć samą siebie kolejnymi tytułami i wolę zostawić sobie swobodę wyboru. Tym razem nie przygotowałam jednak mojego „profesjonalnego materiału filmowego, musicie uwierzyć mi na słowo, że nie oszukuję.

TBR NA ZIMĘ



Pierwszą kategorią, którą wylosowało dla mnie koło fortuny był >ROMANS<. I powiem Wam, że nie spodziewałam się, że aż tak się z tego ucieszę. Oglądanie niektórych zagranicznych booktuberów uświadomiło mi, że sporo mnie omija rezygnując z tego gatunku i że warto wpleść go pomiędzy swoje lektury. Zamierzam przeczytać „To, czego o mnie nie wiesz" Samanthy Young (bo mam ogromny sentyment do tej serii), ale nie wykluczone, że także kilka innych tytułów - w końcu luty jest miesiącem miłości. W ramach czytania lektury z kategorii <DŁUGO NA LIŚCIE TBR< zamierzam zapoznać się z „Feed" Miry Grant. Nie jest to moja najstarsza nieprzeczytana pozycja w biblioteczce, ale zdecydowanie spełnia kryteria (zakupiłam ją w styczniu 2017 roku). A muszę przyznać, że zachwyty nad twórczością autorki (zwłaszcza powieściami wydanymi jako Seanan McGuire) ponownie zachęciły mnie do lektury.


>KOLEJNY TOM SERII< to „Mój ojciec jest mordercą" Rachel Caine. Czytałam pierwszy tom bodajże na początku października i zrobił na mnie naprawdę pozytywne wrażenie, dlatego zależy mi na tym, żeby szybko kontynuować lekturę kolejnych tomów. Poza tym, wiecie, że zawsze znajdę miejsce na thriller/kryminał wśród swoich czytelniczych planów. Kolejne dwie pozycje, tak jak ostatnio, niejako wybrał za mnie portal Goodreads. W przeciwieństwie do ostatniego razu, tym razem będę czytać <NAJWYŻEJ OCENIANĄ POZYCJĘ Z TBR-U>. Trochę tutaj oszukiwałam, bo nie uwzględniłam powieści, która naprawdę była najwyżej oceniona, ale to dlatego, że posiadała stosunkowo niewielką ilość głosów (niespełna 100). Kolejną pozycją z listy była jednak książka „My mieliśmy szczęście" Georgii Hunter. Z kolei ostatnim tytułem, (który, z racji na to, że zima już trwa, zaczęłam już czytać) w ramach kategorii <POPULARNA POZYCJA NA LIŚCIE TBR> jest szwedzki bestseller „Mężczyzna imieniem Ove" Fredrika Backmana.


Jestem ciekawa czy i tym razem uda mi się zapoznać z wszystkimi tytułami i czy znajdzie się wśród nich jakiś nowy ulubieniec. Jeżeli, któraś z niniejszych pozycji jest Wam znana, koniecznie dajcie też znać co na jej temat uważacie w komentarzach.

*Zdjęcie wykorzystane w poście pochodzi z banku zdjęć Unsplash z profilu @paige_cody

Nie wiem czy zwróciliście na to uwagę, ale ostatnio Złodziejka książek została zdominowana przez posty okołoksiążkowe - wszelakiego rodzaju listy, TBR-y czy poradniki, a stosunkowo rzadko zdarza mi się opublikować tekst będący jakąś recenzją, czy choćby zbiorem krótkich opinii. Po długiej przerwie w blogowaniu (i to znacznie dłuższej niż tej, która się Wam wydaje, bo kilka postów było przygotowanych wcześniej), nieco odwykłam od pisania opinii. Owszem, po skończonej lekturze wciąż notuje w notesie jakieś najistotniejsze kwestii - wady lub zalety danej pozycji, a niekiedy po prostu jakieś refleksje, które nasunęły mi się w trakcie czytania, ale od bardzo dawna nie napisałam dłuższego tekstu na temat przeczytanych książek. Nieco obawiam się tego, jak długo potrwa taki stan i to wcale nie dlatego, że utożsamiam go z kolejną przerwą na blogu (jak widać, Złodziejka książek od jakiegoś czasu nie świeci pustkami), ale z tym, że przez ten chwilowy marazm nie opowiem Wam o jakimś ciekawym tytule.

I właśnie dlatego postanowiłam, przynajmniej na jakiś czas, wrócić do swojego starego pomysłu. Nie wiem czy ktoś z Was jeszcze to pamięta, ale kilka lat temu miałam zwyczaj publikować „sezonowe topki" - wraz z nadejściem kolejnej pory roku, dzieliłam się z Wami pięcioma tytułami, które wywołały na mnie największe wrażenie. Dzięki temu regularnie co kwartał otrzymywaliście ode mnie rekomendacje sprawdzonych tytułów, a ja nie musiałam się stresować z tym, że nie wspomnę Wam o jakimś wartym uwagi tytule.

Mimo tego że należę do tego grona ludzi, którzy grudzień utożsamiają już całkowicie z miesiącem zimowym, postanowiłam trzymać się terminów zgodnych z astronomicznymi porami roku. Tj. mówiąc o książkach jesieni, mam na myśli te lektury, z którymi zapoznałam się pomiędzy 22 września a 21 grudnia. O ile nie pomyliłam się w obliczeniach (a wbrew pozorom, istnieje takie prawdopodobieństwo), tej jesieni przeczytałam 31 różnych pozycji (celowo nie używam słowa powieść, bo udało mi się zapoznać także z kilkoma tytułami literatury faktu). Kolejność w jakiej wymieniam poniżej swoją topkę, jest adekwatna z kolejnością z jaką się z nimi zapoznawałam.

TOP KSIĄŻEK JESIENI



Będzie bolało. Sekretny dziennik młodego lekarza, Adam Kay 

Wspomniałam Wam o pozycji autorstwa Adama Kay'a przy okazji tegorocznego prezentownika książkowego nie bez przyczyny. Nie jestem czytelnikiem, który często sięga po literaturę faktu, chociaż przynajmniej staram się coś zmienić w tej kwestii, a już na pewno nie jestem osobą, która wykazuje zainteresowanie tematem związanym z medycyną czy służbą zdrowia. Gdyby nie pozytywne opinie na temat „Będzie bolało. Sekretny dziennik młodego lekarza", prawdopodobnie nie zdecydowałabym się na jego lekturę. A szkoda. Zarówno wpisy z dziennika Adama Kay'a, jak i jego komentarze poprzedzające każdą część pozycji (adekwatną z kolejnymi etapami w życiu zawodowym autora) składają się na lekturę, która bawi, wzrusza, ale przede wszystkim skłania do pewnej refleksji. Czytających „Małych bogów", miałam poczucie pewnej fragmentaryczności, czy  też ukazywania tematów w czarnych barwach. Adam Kay jakoś tego unika. Jasne, są tu fragmenty, które ukazują służbę zdrowia w niekorzystnym świetle, ale też te, które sprawiają że czytelnik spogląda na sylwetka lekarza z szacunkiem i wdzięcznością. Jestem ciekawa kolejnej pozycji autora, a z drugiej strony, mam wrażenie, że „Będzie bolało. Sekretny dziennik młodego lekarza" zostało zakończone w bardzo dobrym momencie. Bez względu na to jednak, jak wypada „Świąteczny dyżur", pierwsza pozycja Adama Kay'a zdecydowanie jest lekturą, po którą powinniście sięgnąć.

Niewierny, Karin Slaughter 

Mam wrażenie, że na tym etapie nie powinniście już być zaskoczeni tym, że powieści Karin Slaughter wywołują na mnie bardzo dobre wrażenie. Z drugiej strony jednak, być może nie wspominam o nich wystarczająco często. „Niewierny" to piąty tom serii „Grant County", w której śledzimy losy Sary Linton, Jeffrey'a Tollivera, Leny Adams i kilku innych pobocznych postaci, a ponad to kolejno obserwujemy coraz to nowsze, nierzadko dosyć zapętlone i krwawe intrygi kryminalne. Nie są to powieści nastawione na szybką akcje i zwroty fabularne, ale też nie są to elementy, których poszukiwałabym w tym gatunku. Karin Slaughter tworzy natomiast niezwykle ciekawe portrety bohaterów - śledzenie serii w sposób chronologiczny, pozwala Wam dostrzec subtelne zmiany w portretach poszczególnych postaci, a także w łączących ich relacjach (zdecydowanie nie jest to ten rodzaj serii, gdzie zdobyte doświadczenie wydaje się pozostawać bez wpływu na zachowanie poszczególnych bohaterów). „Niewierny" dotyka tematów trudnych i dosyć kontrowersyjnych (mamy tu przedstawiony zbiorowy portret grupy niezwykle wierzących osób, które tworzą swego rodzaju sektę), ale autorce udaje się przedstawić go w sposób by był daleki od utartych stereotypów i wolny od jednoznacznej oceny.  Tak jak i poprzednie tomy serii, tak i ten obecnie stanowi egzemplarz dosyć trudny do znalezienia w księgarniach, ale polecam Wam skorzystanie z egzemplarzy bibliotecznych.

Miasteczko kłamców, Megan Miranda

Powieść autorstwa Megan Mirandy „Miasteczko kłamców" to kolejny thriller na liście. W przeciwieństwie do poprzednika, nie stanowi ona jednak fragmentu większej serii, lecz opowieść zamkniętą w jednym tomie. Debiutancka powieść amerykańskiej autorki pod wieloma względami opowiada historię znaną miłośnikom gatunku - mamy młodą kobietę, która po latach powraca do rodzinnego miasteczka; mamy tajemnice z przeszłości; i wreszcie - mamy motyw zaginionej dziewczyny. Sposób, w jaki zostaje przedstawiona niniejsza opowieść, rzuca jednak na nią niejako nowe światło (pomijając wstęp i zakończenie, poznajemy przebieg poszczególnych wydarzeń od tyłu). Nie ukrywam też, że podoba mi się sposób w jaki Megan Miranda rozwiązała pewne wątki. Już niejednokrotnie wspominałam Wam o tym, że poszukuję w gatunku czegoś innego niż większość czytelników i żeby czerpać przyjemność z lektury, wcale nie muszę zostać zaskoczona rozwojem fabuły. Zdecydowanie bardziej „pociągają" mnie te powieści, które, z racji na to, jak prawdopodobne się wydają, są w stanie wywołać we mnie uczucie niepokoju. Owszem, kilkanaście stron zajęło mi przyzwyczajenie do specyficznego stylu autorki, ale zdecydowanie było warto.

Immortaliści, Chloe Benjamin

Nie wiem czy pamiętacie, ale układając swój TBR na jesień, wybrałam powieść Chloe Benjamin, jako potencjalną 5-gwiazdkową lekturę. I miałam co do tego rację. Od kiedy tylko „Immortaliści" pojawili się na zagranicznym rynku książki, byłam zachwycona ich pomysłem na fabułę. Jasne, czasami okazuje się on niewystarczający (zwłaszcza jeśli idzie w parze ze słabym wykonaniem), ale przypadek Chloe Benjamin jest tu wyjątkiem. „Immortaliści" to opowieść o czwórce rodzeństwa, która w czasach dzieciństwa/wczesnej młodości poznaje swoją datę śmierci. Śledzimy kolejno losy każdego z nich, wiedząc tak naprawdę do jakiego punktu zmierzają. Mimo tej świadomości, nie nazwałabym powieści Chloe Benjamin nudną, czy przewidywalną. Autorka w ciekawy sposób przedstawia to w jaki sposób informacja o tym, kiedy umrzemy, może wpłynąć na decyzje poszczególnych jednostek. Dodatkowo, podejmuje kilka innych ciekawych tematów związanych z poczuciem wykluczenia, czy samotności. Nie jest to powieść zupełnie pozbawiona wad (na mój gust jest tu trochę za dużo erotyzmu w pierwszej części opowieści), ale i tak jest to jedna z ciekawszych historii, jakie miałam okazje poznać i to nie tylko podczas tej jesieni, ale całego roku.

Pokój, Emma Donoghue

Przyznaję, że najpierw obejrzałam film (zresztą, kilka lat temu znalazł się on w topce najlepszych filmu), a dopiero później zapoznałam się z pierwowzorem. Nie mogę zatem mówić o żadnym zaskoczeniu fabułą. Fakt, że pomimo to, powieść Emmy Donoghue znajduje się w topce najlepszych książek tej jesieni, powinien już Wam coś mówić. „Pokój" jest opowieścią o pięcioletnim Jacku, które całe życie spędził w jednym Pokoju. Matka chłopca została przed laty porwana, od tamtej pory jest przetrzymywana wbrew woli w niewielkim pomieszczeniu i zdana na łaskę swojego oprawcy - starego Nicka. Jack pozostaje jednak nieświadomy okoliczności w jakich przyszedł na świat i tego w jaki sposób funkcjonuje rzeczywistość poza ścianami Pokoju. Emma Donoghue obrała chłopca za narratora całej opowieści i to dzięki temu wyborowi, „Pokój" zyskuje niesamowity wydźwięk emocjonalny. Chociaż sama potrzebowałam nieco czasu do tego by przywyknąć do sposobu narracji (zwłaszcza do tego, że autorka wykazuje tendencje do tego by podkreślać pewne informacje i zwroty), nie da się przejść obok tej opowieści obojętnie. Naiwność z jaką Jack spogląda na świat, to że nie jest on w stanie zrozumieć pewnych kwestii, sprawia, że cała historia uderza w czytelnika jeszcze bardziej. Zdecydowanie warto.


Jak pewnie zdążyliście zauważyć, sporo tu pozycji starszych, takich o których nie wspomina się za dużo, albo o których już zdołano zapomnieć. Mam nadzieję, że dzięki temu zwróciłam Waszą uwagę na jakieś nowe tytuły, a być może przypomniałam o jakiś poczynionych dawno planach czytelniczych. Jestem też ciekawa, jakie tytuły zyskały Wasze uznanie w ostatnim czasie - koniecznie dajcie o tym znać w komentarzach, będę mogła poszukać inspiracji na plany czytelnicze na nowy rok ;)

*Zdjęcie wykorzystane w poście pochodzi z banku zdjęć Unsplash z profilu @paige_cody

Przyznaję, że tworząc pierwszy post z serii „5-gwiazdkowe lektury", nie spodziewałam się, że na tyle dobrze znam swój gust by niemal ze stuprocentową skutecznością (niemal, bo jak pamiętacie z podsumowania, trafiłam na jedną lekturę, którą oceniłam o oczko niżej) wskazać takie tytuły z mojej półki, które wzbudzą mój absolutny zachwyt. Ale jakaś część mnie wciąż zastanawia się czy na prawdę jest to kwestia pewnej samoświadomości czy tzw. „fart nowicjusza". Przygotowując inny post (ostatnio opublikowane na Złodziejce zestawienie 100 książek, które chciałabym przeczytać), trochę mimowolnie przypatrywałam się każdemu tytułowi, zastanawiając się czy i ten tytuł ma predyspozycje do tego by trafić do grona ulubieńców. Zanim opublikowałam powyższą listę na blogu, miałam już tak naprawdę spisaną listę pięciu kolejnych pozycji do „5-gwiazdkowych lektur".

Zostań ze mną, K. A. Tucker


Twórczość K. A. Tucker idealnie reprezentuje to, czego poszukiwałam dawniej w literaturze New Adult. Opowiadają o miłości, która zmuszona jest pokonać jakieś przeciwności losu; są przepełnione namiętnością i erotyzmem, ale równocześnie nie epatują nią w takim stopniu by wzbudzić mój niesmak. Wciąż żywię zresztą ogromny sentyment do serii, którą autorka debiutowała na polskim rynku wydawniczym (tj. ten cykl, który rozpoczyna powieść „Dziesięć płytkich oddechów") czy też do jej pierwszej powieści na pograniczu romansu i thrillera, czyli „Przez niego zginę".  Ale nie chodzi tylko o to. Jeśli śledzicie zagraniczny booktube, prawdopodobnie wiecie, że „Zostań ze mną" zyskało w ubiegłym roku sporo uwagi i uznania w oczach tamtejszych recenzentów. Jeżeli w nadchodzących miesiącach poczuję ochotę na to by zapoznać się z jakąś romantyczną historią (a wiem, że na pewno nadejdzie taki moment, bo znam samą siebie), „Zostań ze mną" będzie moim pierwszym wyborem.

Sól morza, Ruta Sepetys


O ile żywię ogromny sentyment do powieści opowiadanych przez K. A. Tucker, o tyle moja historia z opowieściami Ruty Sepetys jest nieco bardziej skomplikowana. Jej „Szare śniegi Syberii" to jedna z tych historii, którą wymieniam wśród swoich absolutnie ulubionych tytułów (i to niezmiennie od kilku dobrych lat) i do tej pory pamiętam radość i ekscytacje, kiedy po miesiącach poszukiwań natrafiłam na egzemplarz w księgarni internetowej (to wciąż jeden z moich ukochanych prezentów urodzinowych i zrozumie to tylko ten, kto tak jak ja nie był w stanie przez długi okres zaopatrzyć swoją biblioteczkę w upragniony tytuł. Przy czym małe wytłumaczenie: książka doczekała się wznowienia i chyba łatwiej ją teraz otrzymać). Natomiast druga z jej powieści, która została przetłumaczona na język polski, wywołała we mnie raczej uczucie rozczarowania. Nie wiem natomiast czy była to kwestia samej historii zamkniętej w „Wyborach", czy raczej moich oczekiwań po lekturze poprzedniej pozycji. Bez względu na powód, mam przeczucie, że „Sól morza" nie powieli tego scenariusza.

Pachinko, Min Jin Lee


„Pachinko" rozpoczyna nową kategorie tytułów - powieści napisanych przez autorów, których twórczość nie jest mi w żadnym stopniu znana i takich w przypadku, których mogę swoje przypuszczenia opierać jedynie na własnej intuicji (i kilku innych, pomniejszych czynnikach). Dlaczego więc historia opowiedziana przez Min Jin Lee? Być może zwróciliście uwagę na to, że cenię sobie gatunek określany roboczo jako fikcje historyczne. A już w szczególności upodobałam sobie historie śledzące losy jednej rodziny przez kilka, a niekiedy nawet kilkanaście/kilkadziesiąt lat.  Do tej pory nie czytałam zbyt dużo pozycji dotyczących kultury japońskiej czy koreańskiej, więc i ten aspekt powieści powinien być dla mnie intrygujący.

Nasze małżeństwo, Tayari Jones


Na powieść autorstwa Tayari Jones czekałam na długo przed polską premierą. Trochę dziwi mnie to, że, pomimo iż „Nasze małżeństwo" już długo spoczywa na mojej półce, wciąż nie znalazłam czasu na jego lekturę. Cenię sobie lektury, które dotykają trudnych, ale ważnych problemów społecznych. Nie ukrywam też, że nie bez znaczenia jest dla mnie fakt, że Tayari Jones otrzymała Women's Prize for Fiction za niniejszą pozycje. Przypominam, że wśród tytułów nominowanych bądź nagrodzonych niniejszym wyróżnieniem znajdują się jedne z moich ulubionych powieści tj. choćby „Złodziejka" Sarah Waters, „Stacja jedenaście" Emily St. John Mandel, „Fioletowy hibiskus" Chimamandy Ngozi Adichie czy wreszcie „Kirke" Madeline Miller. Rozumiecie więc, że mam pewnie zaufanie do tej konkretnej nagrody.

Znikająca ziemia, Julia Phillips


Jak wiecie lubię sięgać po powieści będące kryminałami bądź też thrillerami, ale gdzieś między wierszami (choćby w ostatnim z postów - prezentowniku książkowym) zdradziłam wam, że powoli zaczynam dostrzegać wtórność tego gatunku i rozpaczliwie poszukuję czegoś nowego. Nie twierdzę, że „Znikająca ziemia" stanowi klasyczny przykład thrillera (chociaż Goodreads umieścił nominacje tej powieści do swojej nagrody właśnie w niniejszej kategorii), ale intryguje mnie pomysł stojący za całą historią. W przypadku „Zbiornika 13", gdzie pewna tragedia została wykorzystana do opowiedzenia historii przedstawicieli pewnego społeczeństwa, taka koncepcja nie do końca wzbudziła mój zachwyt, ale mam przeczucie, że tym razem będzie inaczej. A przecież o przeczucia tutaj chodzi.

Ciekawa jestem czy i tym razem moje przewidywania okażą się słuszne. Nie są to najbardziej popularne tytuły, więc nie wiem czy ktoś z Was miał już może okazję się z nimi zapoznać - jeśli tak, czekam w komentarzach na Wasze opinie. Zresztą, nawet jeśli nie czytaliście żadnej z wymienionych pozycji, możecie typować ile z tych pozycji rzeczywiście ocenię na „5 gwiazdek". No i oczywiście czekam na Wasze próby przewidywania.

* Photo by Kelly Sikkema on Unsplash
Nowsze posty Starsze posty Strona główna

Karolina Suder

Miłośniczka literatury, podróży i muzyki musicalowej.

Popularne posty

  • Przewodnik po New Adult
  • 100 książek, które chciałabym przeczytać
  • Projekt "Rosie", Graeme Simsion
  • Konkurs - "Dotyk Gwen Frost"
  • Stos grudniowy/świąteczny
  • Podsumowanie września 2012
  • Smutna historia braci Grossbart - Jesse Bullington
  • Złodziejka książek otwiera się na zmiany
  • Zapowiedzi sierpniowe
  • Przegląd filmowy

Kategorie

książki 302 Kala poleca 93 seriale 16 filmy 2 fotografia 1 podróże 1

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Popularne posty

  • Przewodnik po New Adult
    Pomysł na ten post, jak wiele poprzednich pomysłów, zrodził się w mojej głowie przez przypadek i pierwotnie miał przybrać całkowicie odm...
  • 100 książek, które chciałabym przeczytać
    Można powiedzieć, że jedną nogą znajduje się już na wakacjach. Bo wyjątkowo ciężkiej sesji (wkuwanie na pamięć kilku ustaw na raz zdecy...
  • Projekt "Rosie", Graeme Simsion
    Nie da się ukryć, że zagraniczny booktube promuje najczęściej literaturę Young Adult. Oczywiście, jak od każdej reguły tak i od tej poja...
  • Konkurs - "Dotyk Gwen Frost"
    Moi  Drodzy! ostatnio mam szczęście do tego, iż wydawcy wysyłają do mnie po dwa egzemplarze książek. Ostatnio takowa sytuacja miała miejsce...
  • Stos grudniowy/świąteczny
    Jeżeli Wasze święta i, nie ma co dłużej tego ukrywać, prezenty były równie udane jak moje to naprawdę możecie się nazywać szczęściarzam...

Archiwum

  • ▼  2023 (2)
    • ▼  stycznia (2)
      • 2022 w książkach | wszystkie książki przeczytane w...
      • Rok 2023 | noworoczne postanowienia kulturalno-blo...
  • ►  2022 (1)
    • ►  stycznia (1)
  • ►  2021 (6)
    • ►  maja (1)
    • ►  kwietnia (2)
    • ►  marca (1)
    • ►  stycznia (2)
  • ►  2020 (15)
    • ►  października (2)
    • ►  września (1)
    • ►  sierpnia (1)
    • ►  lipca (1)
    • ►  czerwca (1)
    • ►  maja (2)
    • ►  kwietnia (2)
    • ►  marca (1)
    • ►  lutego (1)
    • ►  stycznia (3)
  • ►  2019 (25)
    • ►  grudnia (3)
    • ►  listopada (4)
    • ►  października (2)
    • ►  września (1)
    • ►  lipca (4)
    • ►  czerwca (1)
    • ►  kwietnia (2)
    • ►  marca (2)
    • ►  lutego (3)
    • ►  stycznia (3)
  • ►  2018 (72)
    • ►  grudnia (3)
    • ►  listopada (1)
    • ►  października (5)
    • ►  września (9)
    • ►  sierpnia (9)
    • ►  lipca (9)
    • ►  czerwca (5)
    • ►  maja (3)
    • ►  kwietnia (4)
    • ►  marca (6)
    • ►  lutego (7)
    • ►  stycznia (11)
  • ►  2017 (145)
    • ►  grudnia (10)
    • ►  listopada (8)
    • ►  października (10)
    • ►  września (4)
    • ►  sierpnia (8)
    • ►  lipca (15)
    • ►  czerwca (8)
    • ►  maja (12)
    • ►  kwietnia (23)
    • ►  marca (19)
    • ►  lutego (12)
    • ►  stycznia (16)
  • ►  2016 (195)
    • ►  grudnia (29)
    • ►  listopada (20)
    • ►  października (19)
    • ►  września (20)
    • ►  sierpnia (17)
    • ►  lipca (12)
    • ►  czerwca (17)
    • ►  maja (14)
    • ►  kwietnia (10)
    • ►  marca (12)
    • ►  lutego (13)
    • ►  stycznia (12)
  • ►  2015 (104)
    • ►  grudnia (12)
    • ►  listopada (7)
    • ►  października (7)
    • ►  września (10)
    • ►  sierpnia (4)
    • ►  lipca (7)
    • ►  czerwca (8)
    • ►  maja (3)
    • ►  kwietnia (10)
    • ►  marca (11)
    • ►  lutego (14)
    • ►  stycznia (11)
  • ►  2014 (66)
    • ►  grudnia (14)
    • ►  listopada (8)
    • ►  października (9)
    • ►  września (6)
    • ►  sierpnia (5)
    • ►  lipca (4)
    • ►  czerwca (3)
    • ►  maja (4)
    • ►  marca (1)
    • ►  lutego (4)
    • ►  stycznia (8)
  • ►  2013 (81)
    • ►  grudnia (6)
    • ►  listopada (7)
    • ►  października (6)
    • ►  września (8)
    • ►  sierpnia (10)
    • ►  lipca (6)
    • ►  czerwca (5)
    • ►  maja (6)
    • ►  kwietnia (4)
    • ►  marca (7)
    • ►  lutego (9)
    • ►  stycznia (7)
  • ►  2012 (101)
    • ►  grudnia (8)
    • ►  listopada (7)
    • ►  października (5)
    • ►  września (8)
    • ►  sierpnia (10)
    • ►  lipca (12)
    • ►  czerwca (5)
    • ►  maja (7)
    • ►  kwietnia (10)
    • ►  marca (10)
    • ►  lutego (11)
    • ►  stycznia (8)
  • ►  2011 (113)
    • ►  grudnia (14)
    • ►  listopada (9)
    • ►  października (14)
    • ►  września (13)
    • ►  sierpnia (19)
    • ►  lipca (13)
    • ►  czerwca (13)
    • ►  maja (18)

Złodziejka książek na FB

Złodziejka Książek

Polecane blogi

  • kryminał na talerzu. blog kulinarno-kryminalny
    "Rwetes" Agnieszka Peszek - patronacka recenzja przedpremierowa - Autorka: *Agnieszka Peszek* Tytuł: *Rwetes* Cykl: *Renata Konieczna, tom 3* Data premiery: *10.08.2026* Wydawnictwo: *110 procent* Liczba stron: *388* Gatu...
  • Blog pod Małym Aniołem
    Gołoborze - Maciej Siembieda - „Grabińska zemsta nie miała początku ani końca.” „Gołoborze” szturmem podbiło serca czytelników jesienią 2025 roku. Autorem książki jest Maciej Siembi...
  • zaczytASY
    Grzegorz Dziedzic, Ostatni koniec świata [Agora] - [image: Grzegorz Dziedzic, Ostatni koniec świata [Agora]] *Grzegorz Dziedzic zdobył moje uznanie jako autor osadzonych w Chicago kryminałów retro. Jedn...
  • K-czyta | Blog książkowy
    Krótkie podsumowanie lipca - Miałam niedawno taką myśl, że w dorosłości lipiec jest trochę jak każdy inny miesiąc. O wakacjach przypominam sobie, gdy w autobusach miejskich jest zn...
  • Wielki Buk
    Premiery książkowe: SIERPIEŃ 2026 - Premiery książkowe sierpnia – wybór najciekawszych nowości. „Copycat” Mieczysław GorzkaPremiera: 12 sierpniaWydawnictwo Czarna Owca Thriller prosto od Miec...
  • Blog o książkach
    Jak naprawić odpryski na drzwiach drewnianych – domowe sposoby renowacji - Drzwi drewniane to prawdziwa wizytówka domu, świadcząca o jego elegancji i stylu. Niestety, codzienne użytkowanie może prowadzić do pojawienia się odpryskó...
  • Świat ukryty w słowach
    Podsumowanie lipca - *~Witajcie kochani!* *Zapraszam na czytelnicze podsumowanie lipca ♥* *Brianna Bourne "Zaczekam na ciebie w snach"* (352 strony) *Moja ocena...
  • unSerious
    Cykl: Wiedźmin Geralt z Rivii # 0.5: Sezon burz - [image: Cykl: Wiedźmin Geralt z Rivii # 0.5: Sezon burz] [image: Sezon burz] Czytaj dalej Cykl: Wiedźmin Geralt z Rivii # 0.5: Sezon burz at unSerious.
  • Najlepsze książki dla dzieci
    "Królik Psikus i przyjaciele. Małe historie wielkich uczuć" (Novae Res) - Uczucia są nieodłącznym elementem naszego życia. Nie możemy bez nich funkcjonować. Towarzyszą nam w każdej sytuacji. Raz nam pomagają, innym razem kompliku...
  • Micha kultury
    Fantastyka inspirowana innymi kulturami – „Yumi i Malarz Koszmarów” Brandon Sanderson i „Ostatnie promienie słońca” Guy Gavriel Kay - *Yumi i Malarz Koszmarów* Brandon Sanderson *Gatunek:* fantastyka *Rok pierwszego wydania: *2023 *Liczba stron: *432 *Wydawnictwo: *MAG Tak czy inacze...
  • Bajkochłonka
    Komiksy z Kaczorem Donaldem na drugą połowę wakacji - Wakacje 2026 na półmetku! Być może już wróciliście z urlopów, albo dopiero się na nie wybieracie. Jeśli to drugie – to dobry moment, żeby do bagażu dorzu...
  • zwierz popkulturalny
    ZPOPK Short: Czarna Kula - Jadąc na Nowe Horyzonty widziałam, że na pewno chcę zobaczyć jeden film czyli „La… Artykuł ZPOPK Short: Czarna Kula pochodzi z serwisu zwierz popkultural...
  • NIEnaczytana
    "Nocna niania" - Nelle Lamarr - *Sprawiedliwość czy zemsta? Dzieli je cienka linia. A możne to dwie strony medalu? Może wszystko sprowadza się do tego, kto jest mścicielem, a kto ofi...
  • NOWALIJKI
    TARA MENON „POD WODĄ” - Literatura obyczajowa i powieści psychologiczne po pojęcie traumy sięgają nader chętnie, jednak Tara Menon postanowiła podejść do tematu od nietypowej stro...
  • Bardziej Lubię Książki Niż Ludzi
    Co czytać? || Sierpień 2026 - Zapraszam Was na zapowiedzi sierpniowe! Biblioteka matematyków. Książki, które wyzwoliły potęgę liczb – Odkryj historię…
  • smakksiazki.pl
    Kultura jest językiem, który łączy. Rozmowa z Maciejem Stachurą, wiceprezydentem Katowic - Pierwsze skojarzenie z Katowicami i Śląskiem dla ludzi z innych części Polski, to już nie tylko kopalnie i huty, ale coraz częściej zieleń i…kultura. Już...
  • Co Aśka przeczytała…
    „Pola pachnące deszczem” – Magdalena Kołosowska - „Pola pachnące deszczem” to kontynuacja losów wiejskich rodzin z Duplic i Złakowa znanych czytelnikom z pierwszego tomu Sagi Łowickiej autorstwa… The pos...
  • Spadło mi z regała
    Jak zrobić bransoletkę ze sznurka regulowaną - Charakterystyka bransoletki regulowanej ze sznurka Regulowana bransoletka na sznurku działa inaczej niż biżuteria z metalowym zapięciem. Nie ma karabińcz...
  • Mozaika Literacka
    "THEO Z GOLDEN" - ALLEN LEVI - To niepodważalnie jedna z tych urzekających opowieści, które śmiało można nazwać unikalnym zjawiskiem literackim. Powieść nasycona ludzkim dobrem i emocj...
  • Zakątek czytelniczy
    Tell me with kisses - Mercedes Ron - * TELL ME WITH KISSES - MERCEDES RON* *Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Harde* Znacie twórczość Mercedes Ron? Ja znam serię "Tell me...". W ubiegły...
  • Nebule blog parentingowy
    Prezenty na Dzień Dziecka 2026 – same hity - Prezenty na Dzień Dziecka 2026 – co wybrać, by sprawić radość i trafić w gusta najmłodszych? Dzień Dziecka zbliża się wielkimi krokami, a Ty nadal zastan...
  • god save the book
    Cytaty dnia, które zmieniają spojrzenie na codzienność - Codziennie pojawia się kilkanaście nowych myśli, które mogą zatrzymać uwagę i wywołać refleksję. To zaledwie kilka zdań, a potrafią zmienić perspektywę lub...
  • To read or not to read? | Bibliofilem być
    Skup srebrnych monet – gdzie sprzedać je bezpiecznie - W dynamicznie zmieniającym się świecie inwestycji, srebrne monety stają się coraz bardziej popularnym wyborem dla kolekcjonerów i inwestorów. Jednak pytani...
  • Wybredna Maruda
    Jak wygląda mokry aktor? - Śmigus Dyngus i najlepsze filmowe sceny z wodą - [image: andrew garfield in water] Śmigus-Dyngus to chyba najlepszy moment, żeby porozmawiać o wodzie. I o przystojnych aktorach. A najlepiej – o przystojnyc...
  • Recenzje Gaby
    Reminders of him. Cząstka ciebie, którą znam - Colleen Hoover. Bardzo emocjonalna książka - *Kojarzycie ten moment, kiedy aż robi wam się wstyd za główną bohaterkę?* *Tak właśnie miałam podczas czytania Reminders of Him. Cząstka ciebie, którą...
  • Bajkonurek
    Hamilton, bunt dwulatka i Edgar Allan Poe, czyli podsumowanie 2025 - *To był ciekawy rok.* Chociaż życie prywatne upłynęło mi pod hasłem „jakie jeszcze choroby znane mi wcześniej tylko z XIX-wiecznych powieści przyniesie ...
  • Popbookownik
    Catering Dietetyczny w Warszawie – Kompleksowy Przewodnik po Zdrowym Odżywianiu w Stolicy - Warszawa, jako dynamiczna metropolia zamieszkiwana przez ponad 1,8 miliona osób, stawia przed swoimi mieszkańcami wiele wyzwań związanych z utrzymaniem zdr...
  • Czytaj PL
    Rusza 11. edycja akcji CZYTAJ PL – 18 topowych tytułów ponownie za darmo! - Już 3 listopada 2025 r. wystartuje jedenasta odsłona największej w Polsce inicjatywy promującej czytelnictwo. Po raz kolejny w ramach akcji Czytaj PL mił...
  • Z pierwszej półki
    Marcin Mortka – 20:32 - A jeśli apokalipsa nie zacznie się w Londynie, Nowym Jorku, Los Angeles ani w Szanghaju? Jeśli jej scenerią będzie mała miejscowość pod Poznaniem? A tymi...
  • Na regale u Marty Mrowiec
    Sarah Freethy, Figurki z Dachau (2025) - Figurki z Dachau to jedna z powieści, która trafi do TOP najlepszych książek tego roku. Czy ostatnio powtarzam często. Tak! Ale co zrobić, gdy trafia się...
  • Wyliczanka.eu
    "Jedyna". O biografii Karoliny Lanckorońskiej [moja nowa książka] - "Jedyna. Biografia Karoliny Lanckorońskiej" to moja trzecia pełna biografia. Po historii Anny Jantar i Ireny Kwiatkowskiej przyszedł czas na fascynującą ...
  • Na Czytniku
    „Diabły i święci” Jean-Baptiste Andrea – Wewnętrzne dziecko - Jakiś czas temu słuchałam Czuwając nad nią Jean-Baptiste Andrea. Zaskoczyła mnie ta powieść, bo myślałam, że będzie bardziej ckliwa (patrząc na opis). Ok...
  • Czytelnicze Podwórko
    Survival z Zuzą, czyli przetrwaj w każdych warunkach – recenzja - Mój starszy syn od czterech lat jest częścią skautingowej społeczności. Oprócz niewątpliwie pozytywnego wpływu na rozwój umiejętności społecznych, ciekaw...
  • Niedopisana Recenzja
    Na stronach powieści. „Niech żyje zło” – recenzja książki - *Fantasy, a szczególnie romantasy, to gatunek, który w ostatnich latach przeżywa swego rodzaju renesans. Czytelnicy na nowo zachwycają się magicznymi ...
  • Ronja.pl
    Gry bez prądu dla dwulatka i trzylatka – najciekawsze proste gry planszowe i kooperacyjne (aktualizacja 2025) - Zebrałam w jednym miejscu najciekawsze (i najładniejsze! 🙂 ) gry dla dwulatków i trzylatków. Nieco starsze dzieci też będą nimi zainteresowane. Znajdziesz...
  • Książką po grzbiecie
    Hello world! - Welcome to WordPress. This is your first post. Edit or delete it, then start writing! The post Hello world! appeared first on My Blog.
  • Kulturalna meduza
    Oblałabym egzamin na licencję na czarowanie [wywiad z Aleksandrą Okońską] - [image: aleksandra okońska wywiad] Jak wyglądała droga od pierwszego pomysłu do wydania *Licencji na czarowanie*? Do której z książkowych bohaterek jest naj...
  • read up!
    Przegląd Kobiecego Kina #21: filmy wojenne - W najnowszym odcinku Przeglądu Kobiecego Kina, czyli cyklu, w którym opowiadam o filmach kręconych przez kobiety, biorę na warsztat temat, który na pierw...
  • Technikolorowy
    Święta z Wytrzeszczem, czyli „Przesilenie zimowe” - 1 stycznia. Nic nie wskazuje na to, że w pierwszy dzień nowego roku obejrzę film, który najprawdopodobniej zdeterminuje tegoroczną topkę. A jednak. Wybra...
  • oczytany facet
    Nowe tendencje w literaturze. Pokolenie Z ma swój głos - Literatura od zawsze odzwierciedlała ducha swojej epoki, a młodzi autorzy, jako część tego procesu, przyczyniają się do ewolucji…
  • maobmaze by Magdalena Zeist
    Młodość | Linn Skaber, Lisa Aisato - Dorośli mówią, że człowiek nie potrzebuje wielu przyjaciół, wystarczy jeden. Czy ktoś ma numer do tego Jednego? [image: Młodość - Linn Skaber] MłodośćAu...
  • Jelenka
    Spowiedź carycy Katarzyny II - Caryca Katarzyna II była jedną z bardziej fascynujących władczyń w historii. Niesamowita charyzma, postępowe podejście i bezkompromisowość to tylko niekt...
  • nieperfekcyjnie.pl
    "Wytrwałość dzikich kwiatów" - Micalea Smeltzer - Ostatnio zaczytuję się w literaturze pięknej poruszającej trudne tematy, którą uwielbiam. Natomiast po ostatnich dość ciężkich tygodniach zapragnęłam zab...
  • NA REGALE
    #255 "Book lovers" by Emily Henry - Powiedzieć, że uwielbiam książki Emily Henry, to jak powiedzieć nic! Autorka serwuje nam kolejną, przecudowną, ciepłą, romantyczną historię o dwojgu l...
  • Ballady bezludne
    Czytelnicze podsumowanie 2022. Najlepsze książki minionego roku - Konkret. Zawsze się rozgaduję w tych podsumowaniach, a przecież rzecz jest prosta. Chciałam w 2022 przeczytać sto książek, nie udało się, ale nie żałuję ...
  • Filologika – wyprowadzi cię z błędu!
    Grudniowe święta – jak składać życzenia? - Jak składać życzenia w Boże Narodzenie? Co roku na Instagramie pojawiają się posty tłumaczące poprawne zapisy życzeń świąteczno-noworocznych, więc miałam...
  • Obibooki Emki
    Edison i Einstein - nowe książki o myszach Torbena Kuhlmanna od wydawnictwa Tekturka (patronat) - I znów, kiedy zaczęłam fotografować książki Torbena Kuhlmanna, miałam problem z podjęciem decyzji, które ilustracje Wam pokazać. Wszystkie są piękne i je...
  • KAWA Z LITERAMI
    O Królowej! #matematyka, Dmytro Kuźmenko - Chcesz zachęcić swoje dziecko (w wieku szkolnym) do matematyki? Przełamać jego opór?Albo wręcz przeciwnie – Twoje dziecko jest tak zajarane matmą, że chces...
  • Lustro Rzeczywistości
    Skazani na ból – Agnieszka Lingas-Łoniewska. Wznowienie - *Skazani na ból to jedna z najpiękniejszych opowieści dla młodych ludzi, która po kilku latach od premiery doczekała się zasłużonego wznowienia. To nie...
  • Lost In My Books
    5 POWODÓW, DLACZEGO NIE POWINIENEŚ UZALEŻNIAĆ SIĘ OD KSIĄŻEK - [image: 5 powodów dlaczego nie powinieneś uzależniać się od książek] *Każde uzależnienie ma swoje wady, nawet jeśli jest to dobre uzależnienie. Przedstawia...
  • HERBATKA Z KSIĄŻKĄ
    TWOJA ANATOMIA. KOMPLETNY (I KOMPLETNIE OBRZYDLIWY) PRZEWODNIK PO LUDZKIM CIELE | ADAM KAY - Mam nadzieję, że mamy już wyjaśnioną bardzo ważną kwestię odnośnie mojej osoby - mam totalną i nieuleczalną sklerozę. W 2021 roku przeczytałam książkę A...
  • Agata czyta książki
    Żywioły Podkarpacia #1 – „Rzeka” - Anna Kusiak zadebiutowała w marcu 2021 roku powieścią „Cień Judasza” (w najbliższym czasie z pewnością skuszę się na jej audiobookową wersję), na początk...
  • pierwszyrozdzial.com
    Świąteczne morderstwo – Ada Moncrieff - Mówię Wam jak świetnie się z nią bawiłam! Zaczytywałam się z każdej stronie i z żywym zainteresowaniem śledziłam postępy prywatnego śledztwa w posiadłości ...
  • Zlodziejka Ksiazek
    2021 w książkach | wszystkie książki przeczytane w ubiegłym roku - Obiecałam sobie, że w 2021 roku powrócę do blogowania, ale poniosłam na tym polu sromotną porażkę. Motywowana przez moją najwierniejszą czytelniczkę w os...
  • Booklove
    Książka na Mikołajki - Co polecam w tym roku na Mikołajki. Subiektywnie i krótko. Zbigniew Rokita „Kajś. Opowieść o Górnym Śląsku” (Wydawnictwo Czarne) To jest książka, którą po ...
  • To Read Or Not To Read - recenzje książek
    Książka bez emocji? - "Almond" Sohn Won-Pyung [RECENZJA] - Nigdy nie sądziłam, że spotkam się kiedyś w swoim życiu z książką, która w każdym calu będzie pozbawiona emocji, a jednak jednocześnie wywoła całą lawinę...
  • Blog o książkach
    Turbulencja – Dariusz Kulik - Jeśli zastanawiasz się, czy sięgnięcie po tę książkę rozwieje wszystkie Twoje obawy związane z lataniem samolotem to odpowiedź jest prosta: otóż…nie. Już...
  • 1905
    Czego nauczył mnie pierwszy rok pracy jako front-end developer - Ten wpis miał powstać ponad półtora roku temu, czyli dokładnie wtedy, kiedy rzeczywiście stuknął mi pierwszy rok pracy na stanowisku programistycznym. Sp...
  • Co Za Badziewny Czytacz
    Badziewne recenzje #168 Zabójcza przyjaźń - "Zabójcza przyjaźń" Alice Feeney, Wydawnictwo W.A.BJakiś czas temu czytałam książkę tej samej autorki pod tytułem „Czasami kłamię” i pamiętam, że zrobiła ...
  • Caroline Livre
    „Flying High” Bianca Iosivoni - Seria Bianki Iosivoni „Falling Fast” oraz „Flying high” w pewien sposób reprezentuje książki, których zwykle nie czytam. Tak już jakoś mam, że rzadko sięga...
  • Biblioteczka Suomi - blog kulturalny
    Cienie Nowego Orleanu - Maciej Lewandowski - Odkąd tylko pamiętam zawsze miałam słabość do mrocznych i dusznych opowieści, które podczas czytania wręcz metaforycznie oblepiają cię swoim brudem. Stan...
  • Welcome to room 6277 and please try to enjoy your stay...
    Uwolniona - Tara Westover - Tytuł: Uwolniona Autorka: Tara Westover Wydawnictwo, rok wydania: Czarna Owca, 2019 Liczba stron: 448 Cena: 44,90 zł *~~***~~* Oficjalna recenzja dla po...
  • Do utraty tchu. Uważniej
    "Wyścig po Złotego Żołędzia" | Katy Hudson - [image: Zdjęcie jest ilustracją do treści.] Kupiliśmy memo. Z Psim Patrolem. Już się cieszyłam na popołudnie przy wspólnym stole. Zepchnęłam w ciemny zak...
  • niekulturalnie.pl
    "Milion małych kawałków" - James Frey | Tak wstrząsająca, jak mówią? - Wstrząsająca, kontrowersyjna, zapierająca dech w piersi - tak czytelnicy określają książkę Jamesa Freya. Postanowiłam przekonać się, czy to prawda i czy r...
  • Miasto Książek
    „Kobieta ze szkła” Caroline Lea - Bywa, że do książki przyciąga coś irracjonalnie kuszącego. Dla mnie takim magnesem bywa daleka Północ, surowy krajobraz, zimne wyspy…
  • Gulinka patrzy
    Kristin Hannah – „Zimowy ogród” - Mam wrażenie, że Kristin Hannah dopiero przy okazji „Słowika” stała się popularna w Polsce. Sama byłam przekonana, że to jej pierwsza książka wydana u nas...
  • Maw reads
    E-BOOK: Nie odpisuj - Marcel Moss - O hejcie w Internecie mówi się coraz więcej. To dobrze, warto o nim mówić i z nim walczyć. Jak tylko w zapowiedziach pojawiła się książka Nie odpisuj, kie...
  • Oddychajaca ksiazkami
    #2 Ostatnio obejrzane - dlaczego warto zaczął "Przyjaciół"? - Myślę, że dla większości moich czytelników tego serialu nie trzeba przedstawiać. Uwielbiany na całym świecie pomimo upływu lat, śmieszy i doprowadza do ...
  • DZIEWCZYNA Z BIBLIOTEKI | Blog o literaturze
    Złota trzynastka 2019 roku - Do napisania o najlepszych książkach przeczytanych w 2019 roku zabieram się od początku grudnia. Było to zadanie szalenie trudne - w minionym roku trafił...
  • Sweeciak.pl
    Świąteczna uczta czytelnicza – zapowiedzi książek Bożonarodzeniowych w 2019 - Z roku na roku rynek powieści świątecznych rozrasta się. Już od października możemy zanurzać się w klimatyczne powieści i z niecierpliwością oczekiwać na...
  • Kochajmy książki!
    Przeprowadziłam się! Nowy, stary blog - Blogger uwierał mnie od dawna, ale przeprowadzki nie planowałam. Jeśli tu czasem wpadacie, to wiecie, jak ja bloguję. Okazyjnie, z rzadka, zrywami. Przez t...
Pokaż 5 Pokaż wszystko

Razem kulturalnie

Copyright © Panna Zabookowana. Designed by OddThemes