Panna Zabookowana
  • STRONA GŁÓWNA
  • TEKSTY
    • Lifestyle
    • Książki
      • Recenzje
      • Zestawienia
      • Inne
    • Podróże
    • Kultura
  • KONTAKT

Panna M. przeglądając stronę Złodziejki, zwróciła mi uwagę, że ostatnio mam zwyczaj publikować jeden post na miesiąc. Trochę na przekór tym słowom, a trochę po to by nie przerwać ciągłości cyklu, postanowiłam zmobilizować siły by opublikować nowy tekst. Być może pamiętacie, że jesienią 2019 roku podzieliłam się z Wami pomysłem na to, w jaki sposób pomóc sobie nieco z wyborem książek, które chciałabym przeczytać w danym sezonie (o TUTAJ opowiadałam o nim znacznie więcej). Losowanie swego rodzaju wyzwań przy pomocy aplikacji, imitującej koło fortuny miało mnie w jakiś sposób zmobilizować do sięgnięcia po tytuły, po które w innym wypadku prawdopodobnie nie sięgnęłabym w pierwszej kolejności, a równocześnie pozostawiało mi jakąś swobodę w doborze pozycji pod daną kategorię. Pomysł sprawdził się za pierwszym razem, a potem, co zaskakuje mnie chyba nie mniej niż Was, przetrwał także kolejną próbę. Sami rozumiecie już dlaczego nie mogę przerwać tej dobrej passy. Podobnie jak ubiegłym razem, zapoznałam się z wszystkimi pięcioma tytułami, o których wspomniałam w poprzednim poście (TUTAJ). Nie z wszystkich byłam zadowolona w równym stopniu, ale jedna z pozycji znalazła się nawet na liście najlepszych książek, jakie przeczytałam podczas zimy i, trochę rzutem na taśmę, zestawieniu top tytułów 2019 roku. Obyło się też bez większych rozczarowań.

Ostrzegam, że post został opublikowany z pewnym opóźnieniem, bo wiosna zawitała do nas już 21 marca, i od tego czasu zapoznałam się już z dwoma tytułami z listy. Ale to świadczy jedynie o tym, jak świetną motywację są dla mnie tego rodzaju wyzwania.


TBR na wiosnę


Pierwsza z kategorii, którą tym razem wylosowało dla mnie koło fortuny, pojawiła się już poprzednim razem - <DŁUGO NA LIŚCIE TBR>. Dobrałam do niej pozycję, która znajduje się na mojej półce od 2017, mianowicie „Legion" Brandona Sandersona. Nie wiem dlaczego, tak długo zabieram się do jej lektury, zwłaszcza biorąc pod uwagę jej niewielkie gabaryty. Czytałam poprzednio dwie pozycje autorstwa Sandersona („Z mgły zrodzonego" i nowelkę „Idealny stan") i obie w mniejszym bądź większym stopniu spełniły moje oczekiwania. Do zakupu „Legionu" zachęcił mnie natomiast sam koncept na fabułę. Kolejna kategoria to <LITERATURA NON-FICTION> i pozycja „Odnalezieni. Prawdziwe historie adoptowanych" Anny Kamińskiej. Swego czasu zaczęłam nawet lekturę tego tytułu, ale coś odwróciło moją uwagę na tyle skutecznie, że nigdy do niej nie wróciłam. Mam natomiast sentyment do autorki - kiedy po pierwszym roku studiów, podczas wakacji pracowałam w księgarni, to właśnie jej nazwisko przewijało się w ustach czytelników najczęściej, praktycznie każdego dnia.

<OSTATNIO ZAKUPIONE> to powieść włoskiego pisarza Domenico Starnone „Psikus". Jeżeli chodzi o współczesną włoską literaturę, znam jedynie jeden tytuł Federico Moccia i tetralogię neapolitańską od Eleny Ferrante, więc z przyjemnością poszerzę swoje horyzonty. Tytuł kupiłam za zawrotną kwotę 10 zł w supermarkecie, a swego czasu bardzo pozytywnie wypowiadały się na jego temat pewne bookstagramerki. Przedostatnia kategoria to chyba jedyna kategoria, która budzi moje wahanie i pewne obawy. <POPULARNA POWIEŚĆ NA LIŚCIE TBR> i „To" Stephena Kinga. Miałam już jedno podejście do lektury i dotarłam bodajże do ok. 140 strony, ale tak naprawdę nic z tego nie pamiętam. Zastanawiałam się czy nie wyrzucić jej całkowicie z mojej listy TBR, ale zanim do tego dojdzie, chciałabym jej dać jeszcze jedną szansę. Ostatnia kategoria to  <POWIEŚĆ YA> i „Gdyby ocean nosił twoje imię". Swego czasu czytałam sporo powieści młodzieżowych, ale teraz mam pewne tyły jeśli chodzi o najpopularniejsze tytuły. Ciekawi mnie temat jaki przedstawia, ale nieco sceptycznie podchodzę do wszystkich pozytywnych recenzji. Zobaczymy jakie będzie moje zdanie.

Jestem ciekawa czy i tym razem uda mi się zapoznać z wszystkimi tytułami  (a przede wszystkim - czy przeczytam „To") i czy znajdzie się wśród nich jakiś nowy ulubieniec. Dajcie znać jeżeli, któraś z niniejszych pozycji jest Wam znana - pozytywne opinie mogą mnie dodatkowo zmobilizować.

*Zdjęcie wykorzystane w poście pochodzi z banku zdjęć Unsplash i zostało wykonane przez @alisaanton

Przyszło nam teraz żyć w dziwnej i trudnej rzeczywistości. Nie wiem jak Wy się w niej odnajdujecie, ale ja czuję się nieco przytłoczona informacjami, jakie do nas docierają i zmartwiona tym, w jaki sposób może rozwinąć się sytuacja. Mam to szczęście, że w całej tej sytuacji nie zostałam z dnia na dzień pozbawiona środków do życia i że mogę swoją pracę wykonywać zdalnie, z domowego zacisza. Wstaję rano, otwieram komputer i przygotowuję materiały do wykorzystania w (miejmy nadzieję!) niedalekiej przyszłości. A poza tym czytam. Rano, popołudniami i tuż przed snem, żeby trochę dać odpocząć umysłowi i pozwolić mu na wędrówkę daleko, daleko stąd... Zastanawiałam się jakiś czas nad przygotowaniem zestawienia książek, które warto przeczytać podczas kwarantanny, ale byłaby to treść wtórna, zbliżona zawartością do postów, jakie możecie już przeczytać na blogu (wszystkie lektury warte moim zdaniem uwagi, znajdziecie, klikając w menu zakładkę <Kala poleca>, albo wchodząc pod TEN link). Zamiast tego postanowiłam więc po prostu kontynuować zwyczaj sezonowych top 5 i podzielić się z Wami zestawieniem 5 najlepszych książek, które przeczytałam tej zimy. 

Tej zimy (a mówiąc to mam na myśli okres pomiędzy 22 grudnia 2019 roku, a 20 marca 2020) przeczytałam w sumie 26 książek. To mniej niż w trakcie jesieni, ale od połowy stycznia rozpoczęłam nową pracę, a tak naprawdę od początku roku załatwiałam już pewne formalności z tym związane. Trafiłam na sporo tytułów, które wywołały na mnie bardzo wrażenie (i do samego końca nie byłam w 100% pewna, które tytuły trafią do top 5), ale także kilka rozczarowań. Jeżeli jesteście ciekawi, jakie dokładnie lektury czytałam i chcecie dowiedzieć się, w jaki sposób je oceniłam, możecie zaglądnąć na mój profil Goodreads, o TUTAJ. To tam na bieżąco aktualizuję informacje na temat książek, jakie czytam, a od tego roku staram się dodatkowo zamknąć przynajmniej w kilku zdaniach moje odczucia względem danego tytułu. 

TOP KSIĄŻEK ZIMY



Mężczyzna imieniem Ove, Fredrik Backman

<MĘŻCZYZNA IMIENIEM OVE> autorstwa Fredrika Backmana jest jedyną lekturą w tym zestawieniu, o której już miałam okazję Wam wspomnieć, przy okazji zestawienia najlepszych książek 2019 roku. Czytałam ją pod koniec ubiegłego roku (i to praktycznie dosłownie „pod koniec", bo w wieczór Sylwestrowy) i niemal od pierwszych rozdziałów wiedziałam, że jest to lektura, która na długo zostanie w mojej pamięci. Fredrik Backman snuje opowieść o starszym mężczyźnie imieniem Ove. Poznajemy naprzemiennie historię jego młodości i wydarzenia, które rozgrywają się współcześnie, stopniowo otrzymując kolejne elementy układanki. „Mężczyzna imieniem Ove" jest tego rodzaju opowieścią, w której niewszystkie kwestie zostają wyrażone wprost, ale właśnie te informacje wyczytywane między wierszami, robią na czytelniku największe wrażenie. To smutna historia - o samotności, niezrozumieniu, ogromnej stracie; ale Fredrik Backman wplata w nią też sporo humoru. Jestem świadoma tego, że nie każdy czytelnik odnajdzie się w tej opowieści, głównie dlatego że Ove jest postacią o bardzo specyficznym usposobieniu  i jego postawa może momentami wzbudzać irytacje, ale ja byłam nią oczarowana. I z niecierpliwością oczekuję momentu, w którym złożę kolejne zamówienie książkowe, żeby sprezentować sobie najnowsza powieść autora tj. „Miasto niedźwiedzia".

Historia złych uczynków, Katarzyna Zyskowska

O ile „Mężczyzna imieniem Ove" był lekturą, z którą zamknęłam rok, o tyle <HISTORIA ZŁYCH UCZYNKÓW> to książka, którą rozpoczęłam czytelniczo 2020. Twórczość Katarzyny Zyskowskiej(-Ignaciak) jest mi bliska od dawna i powoli dochodzę do przekonania, że jest to autorka, która nie jest w stanie mnie zawieść. Jej powieści niezmiennie mnie zachwycają i zaskakują, zwłaszcza tym, jak różne są od siebie nawzajem. „Historia złych uczynków" jest najbardziej mroczna i dojrzała, ze znanych mi opowieści autorki - o tym, że każdy z nas nosi w sobie pewien pierwiastek zła. Nie jestem bezkrytyczna wobec tego konkretnego tytułu - bo np. nie do końca rozumiem potrzebę wplatania do fabuły pewnych „paranormalnych" elementów - ale Katarzyna Zyskowska nie ma sobie równych jeśli chodzi o oddawanie ludzkich emocji, w doskonały sposób łączy też wątki z przeszłości i teraźniejszości. I znowu, nie jest to zapewne lektura dla każdego, ale zdecydowanie warto dać jej szansę.

Zostań ze mną, K. A. Tucker

Zastanawiałam się przez chwilę czy umieszczać <ZOSTAŃ ZE MNĄ> w powyższym zestawieniu, bo mam wrażenie, że w porównaniu z innymi pozycjami, nie odcisnęła ona na moim serduchu, aż tak trwałego śladu, ale to lektura, przy której chyba najlepiej się bawiłam (razem z tytułem, o którym wspomnę za chwilę). Wbrew moim obawom, nie wyrosłam z sympatii do twórczości K. A. Tucker. To taka ciepła, romantyczna opowieść, dosyć dobrze osadzona w klimacie surowej Alaski; momentami zabawna, a momentami chwytająca ze serducho. Przyznaję, że nie jest to opowieść, która jakoś szczególnie wyróżnia się oryginalnością fabularną na tle swojego gatunku (i bardzo łatwo możemy przewidzieć, do jakiego punktu zmierza), ale K. A. Tucker po prostu wie, w jaki sposób pisać o relacjach między bohaterami (zwłaszcza jeśli chodzi o związki romantyczne) i przykłada wagę do dobrze nakreślonego tła dla swojej opowieści (choćby jeśli chodzi o wspomnianą scenerię Alaski, ale też kreacje bohaterów drugoplanowych). To chyba mój ulubiony romans, jaki czytałam w ostatnich latach i choćby dlatego postanowiłam o nim wspomnieć tutaj. I liczę na to, że wydawnictwo Filia pokusi się o wydanie kolejnych powieści autorki.

Małe Licho i tajemnica Niebożątka, Marta Kisiel

Jeżeli podczas kwarantanny będziecie mieć okazję przeczytać tylko jedną pozycję z niniejszego zestawienia, poleciłabym Wam właśnie <MAŁE LICHO I TAJEMNICĘ NIEBOŻĄTKA>. I to nie dlatego, że jest ona moim osobistym faworytem (bo nie wiem czy nim jest), po prostu mam wrażenie, że to tego rodzaju lektura, która jest w stanie podnieść Was na duchu. Cytując samą siebie, Marta Kisiel stworzyła niesamowicie ciepłą, przepełnioną humorem opowieść, która niesie z sobą mnóstwo mądrości. A ilustracje Pauliny Wyrt stanowią jej doskonałe uzupełnienie. O tym że nie ma nic złego w byciu innym i nieco dziwnym; o ogromnej sile przyjaźni; i o tym jak ważne jest okazywanie uczuć bliskim osobom. Jestem bardzo wdzięczna mojej aktualnej pracy za to, że dała mi pewnego kopa motywacyjnego do tego, żeby zainteresować się literaturą dla dzieci. Tak wiele mnie omijało!

Sól morza, Ruta Sepetys

Nie wiem czy wiecie, ale inna powieść autorstwa Ruty Sepetys tj. „Szare śniegi Syberii" jest jedną z moich absolutnie ukochanych historii. I trochę obawiałam się czy <SÓL MORZA> jest w stanie dorównać tamtej opowieści. Ale okazało się, że niepotrzebnie. „Sól morza' o kolejna historia autorki osadzona na tle II wojny światowej, z tym że przybliżająca czytelnikom nieco mniej znane fakty (tym razem związana z historią statku Wilhelma Gustloffa). Powieść niebywale przejmująca i pouczająca, a przy tym oszczędna w słowach. Momentami nieco fragmentaryczna (bardzo krótkie rozdziały i częsta zmiana perspektyw), co początkowo wybijało mnie z lektury, ale przyzwyczaiłam się do takiego sposoby narracji. Żałuję, że twórczość Ruty Sepetys nie cieszy się w Polsce większym zainteresowaniem - być może wówczas krócej czekalibyśmy na tłumaczenie jej powieści.

Koniecznie polećcie mi lektury, które Was zachwyciły tej zimy.

*Zdjęcie wykorzystane w poście pochodzi z banku zdjęć Unsplash i zostało wykonane przez @taisiia_shestopal

Nigdy nie byłam czytelnikiem, który zamyka się wyłącznie na jeden gatunek, czytałam wszystko co wpadło mi w ręce - od obyczajowych powieści młodzieżowych, przez fantastykę i kryminały, a na romansach kończąc. Kiedy byłam nieco młodsza, w czasach gimnazjum i liceum (a być może także wcześniej), określałam jednak swój gust czytelniczy w nieco inny sposób. Wspominałam Wam już o tym, że z dziwnym uporem i bez żadnego konkretnego powodu, zarzekałam się wówczas, że nie będę sięgać po twórczość polskich autorów. Drugim kryterium była dla mnie płeć autora. Żywiłam przekonanie, że jeżeli jakaś powieść została napisana przez mężczyznę, nie przypadnie mi do gustu (Wyjątkiem od tej dziwnej reguły była twórczość Nicholasa Sparksa, do której miałam ogromną słabość). Zanim ktoś zarzuci mi bezpodstawną dyskryminację ze względu na płeć autora, uspokajam że  już z tego wyrosłam. Co nie zmienia faktu, że jakoś odruchowo częściej sięgam po książki napisane przez kobiety (zresztą, nie jest to tajemnicą, dla każdego kto zerknął do chociaż jednego posta z cyklu „X rok w książkach"). Trudno mi jednoznacznie stwierdzić z czego to wynika, ale też dzisiejszy post nie ma na celu próby zdiagnozowania mojego zachowania. Wykorzystując fakt, że 8 marca świętowaliśmy Dzień Kobiet, chciałam podzielić się z Wami listą kilku autorek, których twórczość z różnych powodów jest mi bliska i którą mogłabym Wam polecić.

AUTORKI, KTÓRYCH TWÓRCZOŚĆ POLECAM


CHIMAMANDA NGOZI ADICHIE - Pamiętam, że pierwszą powieść autorki przeczytałam z polecenia jednego z moich ulubionych zagranicznych booktuberów (Maxa z kanału Welldonebooks, który na ten moment niestety nie publikuje już nowego kontentu na YouTubie i można śledzić jego książkowe rekomendacje jedynie za pośrednictwem profilu Goodreads), podczas wakacji nad morzem. Co dziwne, byłam niemal absolutnie przekonana, że książka nie przypadnie mi do gustu przez wzgląd na miejsce osadzenia akcji - przyzwyczaiłam się do historii rozgrywających się w środowisku amerykańskim lub europejskim. Tymczasem „Fioletowy hibiskus", bo o tym tytule mowa, do dziś dzień jest jedną z moich absolutnie ukochanych powieści. Chimamanda Ngozi Adichie pisze historie dotykające tematów politycznych i feministycznych, często też nawiązuje do kraju swojego pochodzenia - Nigerii. Oprócz wspomnianej książki miałam okazję zapoznać się także z chyba najbardziej popularną powieścią autorki „Amerykaaną" oraz zbiorem opowiadań „To coś na twojej szyi", mam zatem kilka opowieści do nadrobienia. Gdybym miała wskazać ulubioną powieść autorki byłby to zdecydowanie „Fioletowy hibiskus" i to od niego polecałabym Wam zacząć znajomość z twórczością Chimamandy Ngozi Adichie, ewentualnie od opowiadań, które dosyć dobrze prezentują przekrój tematyki bliski autorce.

KATE MORTON - Twórczość Kate Morton jest ze mną już bardzo długo. Na tyle długo, że niestety nie jestem w stanie Wam powiedzieć, kiedy dokładnie zapoznałam się z pierwszą powieścią autorki, chociaż był to okres tuż przed założeniem Złodziejki i na tyle długo, że udało mi się zapoznać już z wszystkimi jej książkami (tj. „Dom w Riverton", „Córka zegarmistrza", „Strażnik tajemnic", „Dom nad jeziorem", „Milczący zamek" czy „Zapomniany ogród"). Kate Morton jest pisarką, której historie posiadają pewną charakterystyczną strukturę (co nie oznacza oczywiście, że są wtórne!) i raczej nie polecałabym zapoznawać się z wszystkimi, w krótkich odstępach czasu - akcja naprzemiennie rozgrywa się w teraźniejszości i przeszłości i śledzimy próbę rozwikłania jakiejś tajemnicy z dawnych lat.  Pierwszą powieścią autorki, z którą ja się zapoznałam i która zapoczątkowała moją sympatię był „Dom w Riverton" i do dziś dzień jest to moja ukochana opowieść jej autorstwa (dostrzegacie tu pewną zależność?). Z oczywistych powodów jest to zatem tytuł, które polecałabym Wam w pierwszej kolejności, ale tak naprawdę odnoszę wrażenie, że wszystkie tytuły prezentują podobny poziom i dają dobry pogląd na to jak pisze autorka (jedynie najnowsza powieść tj. „Córka zegarmistrza" minimalnie odbiega charakterem od reszty).

CELESTE NG - Zastanawiałam się przez chwilę czy powinnam wspominać o Celeste Ng - nie dlatego że mam jakieś zastrzeżenia do jej twórczości (bo absolutnie nie mam żadnych!), ale przez fakt, że w dorobku pisarki znajdują się na razie zaledwie dwie pozycje. Tak się jednak składa, że jedna z nich tj. „Wszystko czego Wam nie powiedziałam" jest obecnie prawdopodobnie moją absolutnie ukochaną powieścią , a i druga - „Małe ogniska"również trafiła swego czasu na topkę powieści roku. Celeste Ng dotyka w swoich powieściach problematyki związanych z rodzicielstwem i więzami rodzinnymi, ale wplata też wątki związane z różnorodnością, zwłaszcza jeśli chodzi o pochodzenie bohaterów. Przeczytałam obie powieści autorki stosunkowo niedawno bo w 2018 roku. Jak pewnie już się domyślacie, szczególnie polecam Wam debiut literacki Celeste Ng - „Wszystko czego Wam nie powiedziałam" (po raz kolejny, była to powieść od której sama zaczęłam poznawać twórczość autorki). Zresztą, jeśli zamierzacie sięgnąć po tylko jeden tytuł wymieniony w tym poście, chciałabym żeby był to właśnie ten tytuł!

J. K. ROWLING - Jeżeli chodzi o twórczość J. K. Rowling, po raz pierwszy zetknęłam się z jej powieściami prawdopodobnie w 2004/2005 roku. Pamiętam, że dostałam od przyjaciółki mojej mamy „Harry'ego Pottera i Zakon Feniksa" jako prezent komunijny (choć wiem, że pewne grono uznałoby teraz taki prezent za absolutnie nieodpowiedni na taką uroczystość), ale lekturę zaczęłam później, kiedy pod choinką znalazłyśmy z siostrą cztery wcześniejsze tomy. Historie tworzone przez J. K. Rowling są bardzo od siebie różne - od wspomnianej serii fantastycznej, przez powieść obrazującą społeczność miasteczka, a na cyklu kryminalnym kończąc - i zdaję sobie sprawę z tego, że nie każdy czytelnik jest usatysfakcjonowany jeśli chodzi o zmiany w tej twórczości. Moja miłość do J. K. Rowling zaczęła się dzięki „Harry'emu Potterowi" (moim ulubionym tomem jest chyba „Harry Potter i więzień Azakabanu"), ale ogromnie szanuję za to co pokazała w kolejnych powieściach. Kiedy już przyswoiłam się z myślą, że tym razem nie dostaniemy historii zbliżonej do Harry'ego Pottera, byłam w stanie docenić zarówno „Trafny wybór", jak i serię o Cormoranie Strike'u („Wołanie kukułki, „Jedwabnik", „Żniwa zła", jak i „Zabójczą biel") za doskonale nakreślone portrety bohaterów. Chyba nie muszę Wam polecać Harry'ego, ale jeśli z jakiś powodów nie sięgnęliście po inne powieści napisane przez Rowling - warto to zmienić.

KARIN SLAUGHTER - Karin Slaughter to zdecydowanie moja ulubiona autorka jeśli chodzi o kryminały/thrillery. Znana jest z tego, że jej powieści zawierają dosyć graficzne opisy scen zbrodni i często dotykają tematów trudnych, a nawet kontrowersyjnych, od siebie dodałabym jeszcze, że autorka przykłada sporą wagę do kreacji bohaterów i łączących ich relacji. „Moją pierwszą" powieścią Karin Slaughter była „Dobra córka" - przeczytałam ją jakoś w 2017 roku, wkrótce po polskiej premierze, zachęcona opiniami zagranicznych recenzentów i do tej pory uważam, że jest to jedna z najlepszych historii, jakie napisała autorka. Od tamtej pory zapoznałam się jednak także z powieścią „Układanka" (ale akurat tego tytułu nie polecałabym na początek, bo jest to najsłabsza historia w dorobku pisarki, jaką miałam okazje przeczytać, choć wciąż nie jest to lektura zła), całym sześciotomowym cyklem „Hrabstwo Grant" („Zaślepienie", czyli pierwszy tom, też jest świetnym punktem wyjścia dla zapoznania się z twórczością autorki) i (prawie) dwoma tomami kolejnej serii z Willem Trentem, mam zatem jeszcze całkiem sporo do nadrobienia. Jeżeli chodzi o poszczególne cykle, teoretycznie nie trzeba zapoznawać się z nimi w kolejności chronologicznej (poszczególne śledztwa nie są ze sobą powiązane i brak spoilerów na zasadzie „kto zabił?"), ale warto się jej trzymać - dzięki temu dostrzeżecie zmiany w relacjach bohaterów i ich psychice. Co więcej, warto zasugerować się słowami autorki i przeczytać serię z Willem Trentem po skończeniu „Przywileju skóry". 

LAINI TAYLOR - Z twórczością Laini Taylor zapoznałam się w roku 2018 (to był bardzo dobry rok jeśli chodzi o znajdowanie nowych ulubieńców, o czym wspominałam chyba w poście z zestawieniem najlepszych tytułów roku 2018 i 2019 - tutaj), kiedy przyniosłam z biblioteki trylogię „Córka dymu i kości", a kilka miesięcy później zakochałam się także w „Marzycielu". Zostało mi do nadrobienia jedynie zamknięcie dylogii tj. „Muza koszmarów". Amerykańska autorka tworzy historie, które cechuje niesamowita kreatywność, są przepełnione magią i osnute aurą tajemniczości, ale to co osobiście zachwyca mnie najbardziej w jej książkach to sposób w jaki buduje konflikty - tak, że jesteśmy w stanie zrozumieć racje obu stron. Mam ogromny sentyment do trylogii rozpoczynającej się od „Córki dymu i kości" i nawet jeśli obiektywnie dostrzegam, że „Marzyciel" prezentuje nieco wyższy poziom, to właśnie debiutancką trylogię polecam Waszej uwadze.

SARAH WATERS - Zestawienie autorek, których twórczość mogę Wam polecić zamyka Sarah Waters. Jej nazwisko przywołuje się często w dyskusjach na temat literatury LGBT i rzeczywiście jest to temat, który często przewija się w jej powieściach (właściwie tylko w jednej czytanej przeze mnie pozycji nie został on poruszony), ale brytyjska autorka ma do zaoferowania swoim czytelnikom znacznie więcej - skrupulatnie oddane realia epoki, atmosfera tajemniczości i niepewności. Moje pierwsze zetknięcie z piórem Sarah Waters to „Złodziejka" - czytałam ją na plaży na Majorce i doszłam wówczas do wniosku, że jest to jedna z najbardziej zaskakujących historii, jakie miałam okazje kiedykolwiek czytać. Potem zapoznałam się z powieściami: „Ktoś we mnie", „Pod osłoną nocy", „Muskając aksamit" i „Za ścianą" (do nadrobienia została mi ostatnia książka - „Niebanalna więź") i chociaż w moim odczuciu nie przewyższyły one poziomem tej pierwszej, stanowiły dobre, albo bardzo dobre lektury (zdecydowanie najsłabiej oceniłam „Muskając aksamit"). Gdybym miała wskazać jakiś punkt wyjścia dla poznawania twórczości Sarah Waters, poleciłabym chyba „Ktoś we mnie" - to niezwykle atmosferyczna lektura, o niemal gotyckim klimacie. (A potem „Złodziejkę" żeby już całkiem się zakochać!)

Z kronikarskiego obowiązku wspomnę, że dawniej w gronie takich „top of the top" autorek znalazłoby się miejsce jeszcze dla co najmniej dwóch autorek tj. Diane Chamberlain i Jodi Picoult, ale na przestrzeni lat poczułam już jednak pewne znużenie jeśli chodzi o opowiadane przez nie historie i od bardzo dawna nie sięgałam po żadną z napisanych przez nie powieści.

Tradycyjnie już, w poście znajdziecie bardzo zróżnicowane tytuły, więc mam nadzieję, że każdy zdołał znaleźć coś, co rozbudziło jego zainteresowanie. Czekam też na polecenia z Waszej strony, bo nie ma nic lepszego niż znalezienie nowego autora, gdzie macie jeszcze sporo nowych tytułów do odkrycia.

*Zdjęcie użyte w poście pochodzi z banku zdjęć Unsplash, a jego autorem jest Tamas Pap

Początek lutego nie jest okresem, w którym większość osób spodziewałaby się natrafić na podsumowania ubiegłego roku, ale powoli przyzwyczajam się do tego, że w moim przypadku pewne kwestie prezentują się inaczej. Pierwsze tygodnie 2020 są dla mnie pełne zmian (zmiana pracy, załatwianie wszelkiej papierologii i konieczność przyzwyczajenia samej siebie do nowego trybu dnia), a na domiar złego zmagam się z uporczywym problemem ze sprzętem elektronicznym (czyt. mój laptop znowu odmówił posłuszeństwa i muszę poważnie rozważyć kwestie nowego zakupu), wszystkie te czynniki nie sprzyjały terminowej publikacji tekstów. Nie mogłam odmówić sobie jednak możliwości podzielenia się z Wami najlepszymi tytułami roku 2019 i (uwaga!) 2018. Znajdziecie prawie trzydzieści pozycji, których lekturę z czystym sumieniem mogę Wam polecić, także myślę, że każdy czytelnik znajdzie tu coś dla siebie.

2018



W 2018 roku przeczytałam 129 książek i wybranie najlepszej 10 stanowiło dla mnie spore wyzwanie. Jak zwykle, złota topka stanowi misz-masz gatunkowy i stosunkowo dobrze reprezentuje mój gust czytelniczy. Przede wszystkim, w 2018 roku odkryłam twórczość Celeste Ng. Debiut autorki, czyli <WSZYSTKO CZEGO WAM NIE POWIEDZIAŁAM> trafił na listę moich absolutnie ulubionych lektur życia, ale i druga jej powieść tj. <MAŁE OGNISKA> wywołała na mnie spore wrażenie. Celeste Ng pisze o relacjach międzyludzkich, skupiając się przede wszystkim na więzach rodzinnych. Tworzy skomplikowane, bardzo ludzkie w swoich słabościach portrety bohaterów i zahacza o bardzo aktualne tematy związane z sytuacją kobiet czy różnorodnością. Nie rozumiem, dlaczego jej twórczość w Polsce nie znalazła dużego grona odbiorców, ale w mojej opinii to doskonały przykład literatury środka - dobrze napisanej i wartościowej, ale przy tym stosunkowo łatwej w odbiorze.

Podwójne miejsce na mojej topce 2018 zajęła także Laini Taylor. Sporo mówiło się tego roku o najnowszej powieści autorki <MARZYCIELU> i obiektywnie patrząc jest to chyba lepsza pozycja - bardziej przemyślana, dopracowana i dojrzalsza, ale trylogia <CÓRKA DYMU I KOŚCI> zaskarbiła sobie szczególne miejsce w moim serduchu. Laini Taylor posiada niesamowitą wyobraźnię - nawet jeśli sięgacie po więcej niż ja tytułów należących do fantastyki młodzieżowej i tak prawdopodobnie możecie zostać zaskoczeni pokładami kreatywności autorki - te historie są pełne magii i jakiejś tajemniczości. Tym co szczególnie ujęło mnie w odniesieniu do jej twórczości, jest sposób w jaki buduje konflikty wewnątrz swoich opowieści - to nie są czarno-białe scenariusze i w większości wypadków jesteśmy w stanie w jakimś stopniu zrozumieć racje obu stron, co nadaje całości pewnego tragizmu.

Jeżeli chodzi o historie na pograniczu fantastyki, mam do polecenia jeszcze dwa tytuły. Pierwszy z nich to kolejny przykład dobrej literatury Young Adult - <SZÓSTKA WRON>. Nie jestem wielbicielką debiutanckiej trylogii Leigh Bardugo (podobała mi się, ale mam jej sporo do zarzucenia), ale ten tytuł wyjątkowo przypadł mi do gustu.  To połączenie ciekawej historii (która, przyznaję, momentami przypomina „Z mgły zrodzonego”) z fantastyczną grupą bohaterów, która idealnie sprawdzi się jako rozrywka po długim dniu. Z kolei drugi tytuł to już powieść skierowana do dorosłego odbiorca, mniej skupiająca się na fabule, a bardziej na warstwie językowej - <KIRKE>. Wiem, że polskie internetowe środowisko książkowe w większości było rozczarowane książką Madeline Miller, ale sama nie zaliczam się do tego grona. W moim odczuciu to świetne połączenie mitologicznych inspiracji i warsztatu autorki - z doskonale nakreśloną sylwetką tytułowej bohaterki i świetnie oddanymi emocjami - zwłaszcza jeśli chodzi o poczucie samotności.

W 2018 roku nadrobiłam też dwie literackie zaległości. Wspominałam o nich w kontekście posta z serii o „5-gwiazdkowych przewidywaniach”, ale warto napomknąć o nich choćby jeszcze ten jeden raz. Przede wszystkim przeczytałam doskonałą powieść Amora Towlesa - <DŻENTELMEN W MOSKWIE>. Niespieszna, bardzo klimatyczna proza, która z niesamowitą delikatnością i wyczuciem oddaje ludzką samotność. Na kartach tej powieści znajdziecie też przepiękny i bardzo wzruszający portret niecodziennej przyjaźni pomiędzy dojrzałym mężczyzną, a małą dziewczynką. Dzięki niektórym książkowym influencerom sporo się teraz mówi o tym tytule, ale o dobrych tytułach nigdy nie jest za głośno. W końcu zapoznałam się też z powieścią Donny Tartt - <TAJEMNA HISTORIA>. Musiałabym odświeżyć sobie lekturę „Szczygła” żeby z czystym sumieniem wskazać, która z tych powieści jest „lepsza”, ale na ten moment wydaje mi się, że bardziej przemówiła do mnie właśnie „Tajemna historia”. Przede wszystkim Donna Tartt posiada niesamowity warsztat literacki - jest to powieść doskonale napisana i skonstruowana, posiadająca specyficzny klimat i zmuszająca czytelnika do pewnych refleksji moralnych.

Ostatnie dwie powieści z top 2018 roku, to historie, które trafiły do mnie na poziomie emocjonalnym, w pewnym momencie wywołując nawet łzy (co w moim przypadku, nie zdarza się często). Nie są to powieści niszowe i pewnie większość z Was zetknęła się z danymi tytułami. <WIELKA SAMOTNOŚĆ> zachwyca surowym, zimnym klimatem Alaski i przybliża portret trudnej relacji na poziomie rodzic-dziecko. Pierwsza część powieści jest lepsza od zakończenia, ale nawet mając to na uwadze - jest to pozycja warta uwagi. Z kolei lektura powieści <WSZYSTKIE NASZE OBIETNICE> uderzyła we mnie bardzo osobiście. Hoover pokazuje tu nieco zmienione oblicze, dojrzalsze. Pisze o miłości w małżeństwie i o tym, że czasami samo uczucie nie jest w stanie udźwignąć związku; i pisze o rozpaczliwym pragnieniu macierzyństwa. Wiem, że twórczość Colleen Hoover nie jest dla każdego, ale w tym wcieleniu mnie przekonuje bardzo.

Przygotowując ten post uświadomiłam sobie jak doskonały był rok 2018 pod względem czytelniczym. Niektóre z tych tytułów to nie tylko top roku, ale też ulubione pozycje ogółem. I trochę ze smutkiem stwierdzam, że nie wiem, kiedy, jeśli w ogóle, przydarzy mi się taki rok.

2019



Jeżeli chodzi o rok 2019 przygotowałam top 10 przeczytanych lektur, a kilka tytułów dodatkowo wyróżniłam. Zanim przejdziemy do najlepszej dziesiątki, skupmy się na pozostałych sześciu pozycjach - sporo z nich to kryminały/thrillery, albo tytuły, które zawierają jakiś element tajemnicy. Tak naprawdę jedyna pozycja, która nie zalicza się do tej „kategorii” to <HISTORIA NOWEGO NAZWISKA> - za klimat Neapolu i za niebanalny portret przyjaźni, opartej na wzajemnej rywalizacji. <OWIECZKI DOBRE, OWIECZKI ZŁE> za sielską atmosferę, przepięknie oddaną perspektywę dziecka i zmuszenie do refleksji nad tym, jak łatwo nam wydawać osądy. <SADIE> za bycie najlepszą książką młodzieżową, ciekawą formę i chwytającą za gardło historię o samotności. <ŻONA MORDERCY> za udowodnienie mi, że wciąż mogę znaleźć dla siebie coś nowego w tym gatunku i za przerażający obraz tego, w jaki sposób nasze społeczeństwo łatwo wydaje osądy. <UMIERA SIĘ TYLKO RAZ> za fascynujące przedstawienie procedury śledczej i zaskakujące rozwiązania fabularne, ale też za wykreowanie całej grupy fantastycznych bohaterów. I <TRZYNASTA OPOWIEŚĆ> za niemal gotycki klimat i za pokazanie sztuki snucia opowieści.


Wszystkie te tytuły są wyjątkowe i mogę Wam je szczerze polecić, ale z różnych przyczyn ostatecznie nie znalazło się dla nich miejsce w końcowej topce. A teraz, nie przedłużając już dłużej, przedstawiam Wam faktyczną dziesiątkę najlepszych tytułów 2020 roku. <MĘŻCZYZNA IMIENIEM OVE> stanowi doskonały przykład na to, dlaczego nie przygotowuję zestawienia najlepszych książek roku z wyprzedzeniem. Powieść Fredrika Backmana skończyłam czytać dosłownie ostatniego dnia roku, w Sylwestra i było to najlepsze zamknięcie 2019, jakie mogłam sobie wybrać. Historia mężczyzny imieniem Ove, naprzemienne przybliża nam jego młodość i czasy teraźniejsze. To taka historia z oryginalnym bohaterem (żeby nie nazwać go zrzędliwym) - momentami zabawna, momentami powodująca ciepło na serduchu, ale momentami niewyobrażalnie smutna. Raczej nie przypadnie do gustu każdemu czytelnikowi, zwłaszcza ze względu na tytułowego bohatera, ale ja polecam. Dołączam też grona osób zakochanych w powieści Taylor Jenkins Reid - <SIEDMIU MĘŻÓW EVELYN HUGO>. Być może niektórzy z Was pamiętają, że w ubiegłym roku polecałam inną książkę autorki tj. „Jedyna miłość razy dwa” (i wciąż uważam go za jeden z lepszych romansów), pozycja wydana w 2019 przez Czwartą Stronę subiektywnie prezentuje jednak wyższy poziom. Taylor Jenkins Reid posiada talent do kreowania niezwykle wiarygodnych, żywych postaci, a w swojej najnowszej powieść dodatkowo zachwyca klimatem starego kina.

Kolejna z najlepszych powieści 2019 również zachwyca klimatem - <KTOŚ WE MNIE>. Tym razem Sarah Waters nie porusza charakterystycznego dla swojej twórczości tematu LGBT. „Ktoś we mnie” to opowieść o powojennej Anglii, powolnym upadku arystokracji i niezwykłej rezydencji. Autorka, jak w każdej swojej powieści, jaką do tej pory czytałam, przykłada dużą wagę do tego by oddać realia ówczesnego okresu, kreuje też niesamowity, nieco niepokojący klimat, tak że czytelnik zaczyna mieć wątpliwości co stanowi wytwór umysłu, a co jest prawdą. Twórczość Sarah Waters posiada chyba tyleż zwolenników, co i przeciwników, ale ja zdecydowanie zaliczam się do tej pierwszej kategorii. Nie mogę też nie wspomnieć o niesamowitej powieści, nagrodzonej m.in. Women’s Prize for Fiction (choć wówczas nagroda ta funkcjonowała pod inną nazwą) autorstwa Emmy Donoghue - <POKÓJ>. Siła tej powieści tkwi przede wszystkim w odpowiednio dobranym narratorze. Donoghue oddaje głos pięcioletniemu chłopcu i przez to historia o porwaniu i przetrzymywaniu w niewoli, w jednym pokoju nabiera niejako nowego wydźwięku. Zdecydowanie jest to jedna z tych lektur, które uderzają w czytelnika i poruszają jakieś czułe struny. Nawet jeśli widzieliście już film (który swoją drogą też polecam) i tak warto zapoznać się z książkowym pierwowzorem.

Wśród najlepszych lektur 2019 roku znalazło się też miejsce dla <IMMORTALISTÓW> Chloe Benjamin. Mam wrażenie, że polska premiera tego tytułu przeszła jakoś bez echa i że stosunkowo niewielkie grono czytelników zapoznało się z tym tytułem. A szkoda. Chloe Benjamin opowiada historię czwórki rodzeństwa, które podczas wizyty u wieszczki poznaje datę swojej śmierci. Ten motyw przewija się przez całą powieść i autorka prowokuje czytelnika do pewnych refleksji na temat tego, jak taka wiedza wpływa na życie człowieka i podejmowane przez niego decyzje. Ale podejmuje też inne tematy jak choćby homoseksualizm, poczucie samotności czy alkoholizm. Jedyny tytuł na mojej liście top lektur, który należy do literatury faktu to <BĘDZIE BOLAŁO. SEKRETNY DZIENNIK MŁODEGO LEKARZA>. Wspominałam Wam o tej pozycji kilkakrotnie nie bez przyczyny. Historia Adama Kay’a przedstawiona w formie, jak wskazuje już sam podtytuł, dziennika zdecydowanie prowokuje czytelnika do pewnej refleksji na temat tego, w jaki sposób postrzega służbę zdrowia. Przepełniona humorem, a równocześnie szokująca, na długo zostaje w pamięci. Słyszałam sporo krytycznych opinii na temat niedawno wydanej kontynuacji, ale „Będzie bolało. Sekretny dziennik młodego lekarza” mogę z czystym sumieniem polecić.

Ostatnie cztery pozycje z najlepszej topki to tytuły, które (w mniejszym lub większym stopniu)  można zaliczyć gatunkowo do kryminałów/thrillerów. <SIEDEM ŚMIERCI EVELYN HARDCASTLE> to niezwykle udany debiut kryminalny. Klimatem przypomina trochę klasykę gatunku tj. twórczość Agathy Christie - mamy do czynienia z motywem odosobnionej posiadłości i ograniczonym gronem potencjalnych sprawców - ale Stuart Turton nadaje tej „znanej opowieści” nowy wydźwięk. Nie chcę Wam zdradzać za dużo żeby nie psuć wrażeń z lektury, ale zdecydowanie jest to pewien powiew świeżości w gatunku. Dla miłośników kryminałów, ale tak naprawdę nie tylko. Zresztą kolejny tytuł, mianowicie <TEATR ZŁOCZYŃCÓW> autorstwa M. L. Rio, również jest pozycją, która może się spodobać zarówno wielbicielom gatunku, jak i czytelnikom, którzy mają nieco inne preferencje czytelnicze. To powieść, w której przewija się motyw zbrodni, ale, podobnie jak w przypadku „Tajemnej historii” Donny Tartt, niekoniecznie właśnie on jest najważniejszy. Zresztą, porównanie nie jest przypadkowe a oba utwory mają więcej punktów wspólnych - grupa przyjaciół, osadzenie akcji na terenie szkoły wyższej, podjęcie tematów związanych z moralnością. M. L. Rio dodatkowo nawiązuje jeszcze do szekspirowskich dramatów.

Dwa kolejne tytuły to kontynuacje pewnych cykli wydawniczych i jeśli śledzicie Złodziejkę od pewnego czasu, nie powinniście być zaskoczeni ich obecnością w topce. <FATUM> stanowi już czwarty tom serii „Hrabstwo Grant” autorstwa Karin Slaughter. Tak jak poprzednie tomy, przybliża losy trójki głównych bohaterów - Jeffrey’a, Sary i Leny i przeplata je z konkretną intrygą kryminalną. Tym razem Karin Slaughter decyduje się jednak opowiedzieć historię dwutorowo, dając czytelnikowi wgląd w przeszłość (wtedy jeszcze) małżeństwa Tolliver. Nie wiem czy obiektywnie jest to najlepsza powieść w serii jeśli chodzi o wątek kryminalny, ale na tym etapie czytam kolejne tomy zwłaszcza dla bohaterów i doceniam możliwość zrozumienia ich postępowania. Zresztą, kolejna powieść, czyli <ZABÓJCZA BIEL> również znalazła się na liście najlepszych książek nie przez wzgląd na interesującą intrygę (a przynajmniej nie tylko dlatego). Wiem, że seria o Cormoranie Strike’u ma tyleż zwolenników, co i przeciwników, ale od drugiego tomu (bo lektura „Wołania kukułki” była jednak dla mnie momentami męcząca i musiałabym chyba sięgnąć po nią jeszcze raz żeby sprawdzić czy jest to słabszy tom, czy po prostu miałam względem niego nieodpowiednie oczekiwania) sama zaliczam się do pierwszej grupy. Dla mnie największym atutem cyklu pozostaje jednak konstrukcja psychologiczna postaci i opis relacji między nimi. Jeżeli brakuje Wam stylu J. K. Rowling, warto spróbować zapoznać się z całą serią (Przy czym zdecydowanie nie są to powieści utrzymane w klimacie Harry’ego Pottera)

*

Takim sposobem dobrnęliśmy do końca. Nie pisałam dużo o poszczególnych tytułach, bo post jest już wystarczająco obszerny (nauczka na przyszłość żeby nie łączyć podsumowań z dwóch lat!). Mam jednak nadzieję, że udało mi się zwrócić Waszą uwagę na jakieś nowy tytuły. Z podsumowań czeka nas jeszcze podwójne zestawienie najlepszych filmów (znowu 2018 i 2019), a potem możemy oficjalnie wkroczyć w 2020!

Czekam oczywiście na informacje zwrotne z waszej strony - co Was zachwyciło w 2019 i co możecie mi polecić?

*Zdjęcie wykorzystane na początku posta pochodzi z banku zdjęć Unsplash, a jego autorem jest @jasonyoder

Rok temu post z najlepszymi serialami 2018 był jedynym tekstem podsumowującym miniony okres (brakło czasu i na książki i na filmy, ale nadrobimy) i trochę obawiam się czy taka kolejność nie przyniesie mi znowu jakiegoś pecha. Ale zaryzykujemy! W 2019 wciąż dawałam dojść do głosu mojemu uzależnieniu od oglądania seriali. Bywały miesiące, kiedy każdy wieczór kończyłam odcinkiem (albo pięcioma ;)), ale też takie, kiedy nie oglądałam prawie nic. Jest sporo produkcji, które zaledwie „nadgryzłam” tj. obejrzałam kilka odcinków, ale nie skończyłam sezonu i zostawiłam resztę na bliżej nieokreśloną przyszłość. Przy tworzeniu swojej prywatnej topki brałam jednak pod uwagę tylko te produkcji, gdzie udało mi się poznać finał sezonu. Kierowałam się bardzo subiektywnymi wrażeniami z sezonu i nie miało dla mnie znaczenia czy są to tegoroczne premiery czy starsze tytuły. A teraz, nie przedłużając dłużej, zapraszam Was do mojego prywatnego rankingu top 7 seriali.

TOP seriali




Friends (sezon 1-10)

2019 rok był rokiem, w którym w końcu, po wielu latach zarzekania się, że produkcje komediowe nie są dla mnie, nadrobiłam wszystkie dziesięć sezonów „Przyjaciół” (ang. „Friends”). I muszę przyznać rację wszystkim tym osobom, które z uwielbieniem wypowiadały się na temat tego chyba najpopularniejszego sitcomu ostatnich lat. Serial przybliżający losy szóstki przyjaciół, mieszkających w Nowym Jorku był dokładnie tym, czego potrzebowałam w „okresie stresu przed-obroną”. „Przyjaciele” są świetnie napisani - dialogi są zabawne i nie jestem szczególnie zaskoczona tym, że niektóre teksty zyskały już miano kultowych; aktorzy zostali doskonale dobrani do swoich ról i widz, nawet sam nie wiedząc kiedy i dlaczego, zaczyna odczuwać do nich sympatię. Poza tym, mając niespełna 25 lat, przyłapywałam się na tym, że często łączą mnie z bohaterami wspólne doświadczenia (np. związane z poszukiwaniem pracy). Zdecydowanie moje serialowe odkrycie roku. Gdyby ktoś z Was jeszcze nie miał okazji obejrzeć „Przyjaciół”, albo naszła go ochota na kolejny maraton, wszystkie sezony są wciąż dostępne na polskim Netflixie.


When they see us (sezon 1)

O ile „Przyjaciele” zyskali miano mojego ulubionego serialu 2019 roku, o tyle „Jak oni nas widzą” (ang. „When they see us”) obiektywnie są najlepszą produkcją, jaką miałam okazję zobaczyć w minionym roku. Zainspirowana prawdziwą historią produkcja opowiada o losach czwórki ciemnoskórych nastolatków, oskarżonych niesłusznie o gwałt na kobiecie w Central Parku. Zdecydowanie nie jest to serial, który sprzyja odprężeniu - niektóre sceny chwytają odbiorcę za gardło (zwłaszcza ostatni odcinek jest momentami trudny emocjonalnie) i przyznaje. że były momenty, w których musiałam zatrzymać oglądanie poszczególnych odcinków, co nie zdarzyło mi się nigdy wcześniej, ani później. To historia, która przeraża, budzi grozę i prowokuje do dalszych refleksji. Cała opowieść została zamknięta w czterech odcinkach (przy czym są one jednak nieco dłuższe niż tradycyjne 40 min.) i możecie znaleźć je wszystkie na Netlifixie.


Big little lies (sezon 2)

Przyznaję, chociaż byłam zachwycona pierwszym sezonem „Wielkich kłamstewek” (ang. „Big little lies”), o czym wspominałam zresztą w zeszłorocznym zestawieniu, miałam wątpliwości co do tego czy rzeczywiście potrzebny jest jakiś ciąg dalszy. Czytałam powieść Liane Moriarty i dla mnie była to zamknięta, pełna historia. Ale potrafię przyznać się do błędu - nie wiem czy drugi sezon był niezbędny, ale na pewno mogę stwierdzić, że dorównuje on poziomem poprzednikowi. To bezpośrednia kontynuacja wątków z poprzedniego sezonu - śledzimy losy piątki kobiet i to, w jaki sposób wydarzenia z finału wpłynęły na ich życie. To doskonały popis aktorstwa kobiet (zwłaszcza jeśli chodzi o Nicole Kidman, Laurę Dern czy Meryl Streep); świetny soundtrack i równie dobre zdjęcia. Poza tym „Wielkie kłamstewka” nie podejmują tematów banalnych i nie obawiają się przedstawić nieco kontrowersyjnych postaw - wątek żałoby jednej z bohaterek (bez spoilerów) czy relacji pomiędzy postacią, w którą wciela się Zoë Kravitz, a jej matką zdecydowanie zostają w pamięci. Jedyne co mam do zarzucenia drugiemu sezonowi, to to, że scenarzyści ewidentnie pominęli pewną postać z poprzednich odcinków. Zarówno pierwszy, jak i drugi sezon obejrzycie w HBO Go.


Lucifer (sezon 3-4)

Nie podzielam opinii większości odbiorców, że 3 sezon „Lucyfera” (ang. „Lucifer”) jest dużo gorszy od poprzednich - po nieco dłuższej przerwie, bawiłam się doskonale śledząc losy Lucyfera, który postanowił porzucić piekło i zadomowić się na ziemii, urozmaicając sobie czas, rozwiązywaniem śledztw u boku detektyw Decker. Potrafię jednak obiektywnie stwierdzić, że czwarty sezon wyprodukowany już przez Netflixa reprezentuje nieco wyższy poziom i to w gruncie rzeczy on znajduje się na mojej prywatnej liście „top seriali” 2019 roku. Tom Ellis jest po prostu świetny w swojej roli i choćby dla niego samego, warto spróbować obejrzeć chociaż kilka odcinków. Przejęcie produkcji przez Netflixa zaowocowało dodatkowo ciekawymi rozwiązaniami fabularnymi i nieco odważniejszymi scenami (w porównaniu do poprzednich trzech - nieco więcej tu nagości). Jeżeli szukacie serialu, przy którym możecie się nieco rozerwać - „Lucyfer” jest świetnym wyborem. Na polskim Netflixie znajdują się wszystkie cztery sezony, ostrzegam natomiast, że ostatni odcinek kończy się cliffhangerem i odbiorcy towarzyszy silna potrzeba obejrzenia piątego sezonu (który ma mieć swoją premierę chyba latem).


Jane the virgin (sezon 1-5)

Kilka lat temu zaczęłam oglądać „Jane the virgin”, ale wówczas nie byłam w stanie zrozumieć fenomenu tej amerykańskiej telenoweli. Dopiero rekomendacja mojej przyjaciółki sprawiła, że zdecydowałam się dać jej drugą szansę i tym razem już przepadłam. To nie jest historia dla każdego - opowieść o młodej Amerykance, wenezuelskiego pochodzenia, która podczas rutynowej wizyty u ginekologa zostaje przypadkowo sztucznie zapłodniona, jest dosyć mocno oderwana od rzeczywistości. Sporo tu absurdów, sztucznych dramatów i przesady - producenci w pewnym sensie mrugają okiem do wszystkich miłośników telenowel i świadomie czerpią z nich inspiracje. Nie każdy odnajdzie się jednak w takiej konwencji. Zresztą, jest to jedna z przyczyn, dla której sama za pierwszym razem nie dokończyłam oglądania.  Serial ma lepsze i gorsze momenty, ale już dawno w takim stopniu nie zaangażowałam się emocjonalnie w żadną produkcję i nie przeszkadzała mi nawet znajomość pewnych rozwiązań fabularnych na długo zanim rzeczywiście obejrzałam dany odcinek. To już zamknięta historia, co dla niektórych może być dodatkowym plusem, a wszystkie sezony są dostępne do obejrzenia na Netflixie.


Killing Eve (sezon 1)

Obejrzałam pierwszy sezon „Obsesji Eve” (ang. „Killing Eve”) na początku 2019 roku i przez bardzo długi okres wydawało mi się, że nie trafię już na lepszy tytuł. Historia agentki brytyjskiego wywiadu, która obsesyjnie stara się złapać psychopatyczną zabójczynię miała wszystko to, czego poszukuję w serialach - ciekawą i dobrze rozplanowaną fabułę, świetne kreacje aktorskie i to trudne do sprecyzowania „coś”, co sprawia, że niemal natychmiast po zakończeniu jednego odcinka, mam ochotę włączyć kolejny. Jest niesamowita chemia pomiędzy paniami wcielającymi się w główne role tj. Jodie Comer i Sandrą Oh (a ta pierwsza w roli Villanelle momentami przechodzi samą siebie) i już dla tego jednego elementu warto nadrobić „Obsesję Eve”. Wszystkie dostępne odcinki znajdziecie na HBO Go, ale za drugi sezon nie ręczę, bo zatrzymałam się na jednym epizodzie.


The Kominsky method (sezon 1-2)

W teorii „The Kominsky method” nie powinien przypaść mi do gustu - nie przepadam za serialami komediowymi, a produkcje, które skupiają się wyłącznie na przedstawieniu życia codziennego bohaterów, stosunkowo szybko mnie nudzą. A już utwory kultury (i akurat tutaj nie chodzi mi tylko o seriale) skupiające się na portretowaniu starości budzą we mnie bardzo skrajne emocje (albo zachwyt, albo wręcz przeciwnie). Produkcja Netflixa ma jednak coś, co sprawia, że każdy z dwóch sezonów „połknęłam” praktycznie na raz i to zaraz po premierze. Serial, który przedstawia codzienność dwójki starych przyjaciół - Sandy’ego Kominsky’ego i Normana Newlandera, wie w jaki sposób grać na emocjach widza. Nie jest to klasyczna komedia (chociaż nie da się ukryć, że wpleciono tu mnóstwo humoru), głównie przez tematykę jaką podejmuje - starość, przemijanie, choroby, śmierć. Podejrzewam też, że nie każdemu odbiorcy przypadnie do gustu humor zaprezentowany w serialu. Ale Michael Douglas i Alan Arkin tworzą tak zgrany i wyjątkowy duet, że naprawdę z miejsca podbijają serducho. Tak jak wspomniałam już gdzieś między wierszami, serial możecie obejrzeć na Netflixie.

Pozostałe obejrzane



  • You (sezon 1) - wciągający serial, z kilkoma zaskakującymi plot twistami. Raczej nie zostaje w pamięci na długo, ale przy samym seansie, bawiłam się bardzo dobrze.
  • La casa de papel (sezon 2) - nie do końca podzielam zachwyty nad serialem. Historia ma swoje momenty, ale niestety stosunkowo szybko mnie nuży. W trzecim sezonie utknęłam na pierwszym odcinku.
  • Good place (sezon 3) - po świetnym pierwszym i drugim sezonie, kolejne są już lekkim rozczarowaniem. Może szkodzi mi oglądanie odcinków co tydzień, a nie całym sezonem.
  • Once Upon A Time (sezon 7) - obejrzałam 7 sezon, bo chciałam zamknąć całą historię, ale to raczej spore rozczarowanie (zwłaszcza gra aktorska nowego Kopciuszka i Lucy). Sezony ze starą obsadą nadal zajmują miejsce w moim serduchu, ale cieszę się, że nie zdecydowano się już na kontynuacje. 
  • One day at a time (sezon 1-3) - bardzo dobry i bardzo aktualny sitcom! Z dużym wyczuciem i wrażliwością opowiadający o tematach związanych z depresją, homoseksualizmem, pochodzeniem i uzależnieniami!
  • Agent: gwiazdy (sezon 4) - moje guilty pleasure. Nie wiem dlaczego oglądam każdy sezon, ale jakoś samo tak wychodzi.
  • Chyłka (sezon 1) - niestety, ale jestem na nie. Pomijając kwestie fabularne i nadmierne plątanie fabuły, które od jakiegoś czasu irytują mnie w twórczości pana Mroza, nie przekonała mnie Chyłka w interpretacji pani Cieleckiej.
  • Szóstka (sezon 1) - dobrze zagrany, z pięknym Krakowem w tle i podejmujący ciekawy temat.
  • Good girls (sezon 2) - już nie tak świeży i oryginalny jak pierwszy sezon, ale wciąż ogląda się go z przyjemnością. Kiedy trzeci sezon pojawi się na Netflix, pewnie nadrobię. 
  • Wojenne dziewczyny (sezon 3) - po stosunkowo słabym pierwszym sezonie, kolejne podniosły poziom. Mam nadzieję, że doczekamy się kontynuacji. 
  • Cable girls (sezon 1-2) - „połknęłam” dwa sezony naraz. Zdecydowanie ma słabsze momenty i pewne wątki stają się już powoli wtórne, ale bawiłam się dobrze. 
  • Home for Christmas (sezon 1) - całkiem przyjemny serial w świątecznym klimacie, ale raczej daleka jestem od zachwytu, który przejawiają pozostali odbiorcy.
Jestem ciekawa jak wyglądał Wasz rok 2019 serialowo i czy wśród oglądanych produkcji, znalazły się tytuły godne polecenia.

*Zdjęcie pochodzi z banku zdjęć Unsplash z profilu @alisaanton

Zawsze podziwiałam osoby, które są w stanie przygotować posty z podsumowaniem końcoworocznym dokładnie 31 grudnia/1 stycznia, czy nawet nieco wcześniej. Za każdym razem, kiedy sama zabierałam się do tej czynności z odpowiednim wyprzedzeniem, towarzyszyło mi tysiąc myśli na minutę, z czego większość była wątpliwościami - no bo na co te wszystkie wcześniejsze przygotowania, skoro z dużą prawdopodobnością będę czytać/oglądać do ostatniej wolnej chwili i wszystko trzeba będzie potem jeszcze raz zweryfikować przed publikacją. W 2019 zresztą rzeczywiście czytałam niemal dosłownie do samej końcówki roku - po raz kolejny miałam przed sobą wizję nieukończenia Goodreadsowego wyzwania przez dokładnie jeden tytuł i postanowiłam, że postaram się jakoś temu zaradzić. Mniej więcej około godziny 21:30 skończyłam swoją ostatnią, sto dziesiątą lekturę roku i tym samym udało mi się sprostać wyznaczonemu wcześniej wyzwaniu. Jasne, ilość przeczytanych w roku książek nie jest najważniejsza, ale nic nie poradzę na to, że lubię stawiać samej sobie pewne cele i czerpać satysfakcję z ich realizacji. 

Teraz, kiedy rok 2019 mogę uznać za definitywnie zakończony, mogę w końcu przysiąść do jednego z moich ulubionych postów. Po raz kolejny zapraszam Was do tekstu przepełnionego statystykami i wykresami, które stanowi miód na moje nerdowskie serducho <3

PRZECZYTANE W 2019



Jak już wspomniałam mimochodem między wierszami, w 2019 roku przeczytałam równo 110 książek. Nie jest to mój najwyższy wynik w porównaniu do ubiegłych lat, ale też wcale się tego nie spodziewałam (zwłaszcza po tym, jak w połowie roku dokonałam wstępnego przeglądu statystyk). I z pewnością przyczyniło się do tego sporo czynników - musiałam przysiąść do napisania pracy magisterskiej, przez sporą część roku łączyłam studia dzienne i blogowanie z dodatkową pracą, no i „zaliczyłam” kilka trudniejszych momentów, jeśli chodzi o moją równowagę psychiczno-emocjonalną. Chociaż nie jest to post poświęcony planom na 2020 (i raczej wątpię żebym miała go przygotowywać), zdradzę Wam, że w tym roku wyznaczyłam już sobie nieco niższy „standard” tj. 100 tytułów. Wiem po prostu, że muszę skupić się też na nieco innych życiowych aspektach i ta liczba wydaje się bardziej osiągalna. Miesiącem, w którym przeczytałam najmniej okazał się wrzesień (dokładnie 5 książek), co chyba nie powinno mnie szczególnie dziwić. A) był to okres, w którym uczestniczyłam w ogromie konferencji i spędzałam większość dnia w pracy i b) zbliżał się termin mojej obrony. Najwięcej przeczytałam z kolei w grudniu (mowa o 13 tytułach), co może mieć związek z tym, że, jak już Wam wspominałam, starałam się jakoś wypełnić swoje Goodreadsowe wyzwanie.


Niezmiennie wciąż czytam więcej od autorów, których twórczość nie jest mi jeszcze znana. Wspominałam Wam o tym już niejednokrotnie na blogu, ale towarzyszy mi nieustanne pragnienie by wiedzieć o czym mówią inni. Lubię próbować nowych smaków, poszukiwać nowych artystów, sprawdzać czym zachwycają się pozostali ludzie. Dlatego mam pewną trudność z tym by wracać do twórczości autorów, którzy już zaskarbili sobie moją sympatię i zaufanie, nie wspominając nawet o tym by dawać niektórym twórcą tzw. drugą szansę (wciąż obiecuję sobie i Wam, że wrócę do serii Jo Nesbo, ale jak widać - na razie bezskutecznie). W porównaniu do pierwszego półrocza te proporcje uległy niewielkiej zmianie (przedtem było to 44% do 56%). Chciałabym się jeszcze nieco bardziej zbliżyć  do stosunku 50/50, ale zobaczymy czy uda się to w 2020. (Dla ciekawskich, pod uwagę brałam nieco większą liczbę niż 110, a to dlatego że niektóre czytane przeze mnie pozycje były wspólnym dziełem dwóch lub większej ilości autorów).

Po raz kolejny, niezmiennie od kilku, jeśli nie kilkunastu lat, wśród czytanych przeze mnie pozycji, dominują te spod pióra kobiet. Na tym etapie życia nie wzbudza to już we mnie żadnego zaskoczenia, a jedynie delikatny uśmiech, gdy wśród większości czytelników dostrzegam niemal całkowicie odwrotne proporcje. Czuję się niemal zobowiązana do tego by napisać, że postaram się zapoznać z większą ilością prac panów, ale jeśli mam być ze sobą szczera, akurat nie czuję potrzeby by zmieniać coś w tym zakresie. Wciąż próbuję sięgać po twórczość mniej lub bardziej znanych pisarzy, ale skoro lepiej odnajduję się w problematyce, którą poruszają autorki, nie ma w tym nic złego.
Jeżeli mielibyśmy rozmawiać o jakiś zmianach, które miałabym wprowadzić w swoje czytelnicze życie,  chętnie urozmaiciłabym nieco swoje lektury pod względem grupy docelowej do jakiej są skierowane. Mam wrażenie, że odcinając się od literatury dziecięcej czy tzw. powieści middle grade, sporo mi umyka. To postanowienie nieco stoi w sprzeczności z tym by ograniczyć zakup nowych tytułów (ale zdecydowanie nie całkowicie z tego zrezygnować!), bo brakuje w mojej biblioteczce tego typu lektur, a nie chcę znowu popaść w pułapkę biblioteki (wyjaśnię Wam nieco więcej później). Ale postaram się znaleźć jakieś rozwiązanie i zapoznać się przynajmniej z kilkoma tytułami, skierowanymi docelowo do młodszego czytelnika.  

2019 był rokiem, w którym kontynuowałam swoje postanowienie by oceniać książki zgodnie ze swoim własnym sumieniem i czytelniczymi preferencjami, a nie obiektywnymi zaletami czy mankamentami. Z przykrością stwierdzam, że zawiodłam się na sporej ilości głośnych tytułów polskich autorów (myślałam nawet nad stworzeniem oddzielnego posta poświęconego najbardziej rozczarowującym tytułom, ale zrezygnowałam z tego pomysłu), ale trafiłam też na lektury dobre i bardzo dobre. Chyba niezmiennie dominują pozycje ocenione w przedziale od trzech do czterech gwiazdek, czyli takie, które uważam za pozycje warte lektury, ale równocześnie nie posiadające „tego czegoś”. Średnia ocen (uwzględniająca „połówki gwiazdek”, a nie Goodreadsowa) wynosi 3,4 i chociaż wiadomo, że idealnie byłoby gdybym była nieco wyższa, jestem z niej względnie usatysfakcjonowana. 


Przyznam Wam szczerze, że nie lubię przygotowywać statystyk dotyczących gatunków przeczytanych książek. Czytając jakąś lekturę, dosyć trudno mi jednoznacznie stwierdzić jej gatunek - czasami wydaje mi się, że mam do czynienia ze swego rodzaju misz-maszem gatunkowym, innym razem nie mogę wymyślić choćby jednego gatunku do danego tytułu, poza rozróżnieniem, czy jest to fikcja czy literatura faktu. Poniższe statystyki nie są idealne, ale przynajmniej dają pewien wstępny pogląd na moje czytelnicze wybory. Czytam zdecydowanie więcej beletrystyki niż non-fiction (co staram się zmienić, ale wiecie, jak się to kończy) - 104/6. Wychodzi na to, że czytam przede wszystkim powieści obyczajowe, ale jest to bardzo rozległa kategoria - mieszczą się w niej zarówno obyczajówki w znaczenie tzw. „literatury kobiecej”, jak i literatura piękna, której akcja rozgrywa się we współczesnych nam czasach. Ponad to czytałam sporo thrillerów i kryminałów, ale tym akurat nie jestem zaskoczona. Mam ewidentną słabość do powieści z dreszczykiem grozy.

W 2019 roku, tak jak i w latach ubiegłych, czytałam głównie literaturę amerykańską, ale jak możecie zobaczyć poniżej, drugą najliczniejszą grupę stanowią dzieła naszych rodzimych autorów (i to wcale nie jest duża różnica - 38, a 31 tytułów). Zdaję sobie sprawę z panującej mody na to by ograniczyć lekturę pozycji anglojęzycznych na rzecz literatury z innych zakątków świata, ale nie jestem zawiedziona takimi wynikami i raczej nie czuję potrzeby wprowadzania w tym zakresie zmian. Jasne, nie zamierzam zamykać się na inne pozycje, ale to właśnie literatura anglojęzyczna budzi moje największe zainteresowanie - to o niej wspomina się przy okazji ważnych nagród literackich i to o niej rozmawiają zagraniczni booktuberzy, których śledzę na YouTubie, czy Goodreadsie. 


Wśród moich lektur zdecydowanie dominowały tzw. jednotomówki. Odkąd odkryłam, że wykazuje tendencje do tego by rozpoczynać kolejne serie, ale ich nie kończyć, zdecydowanie bardziej doceniłam historie zamknięte w jednej pozycji. Mimo tej wiedzy i tak rozpoczęłam jednak aż 22 serie, a zakończyłam zaledwie 4 (przy czym wiecie jak to jest z seriami - zdarza się, że po pewnym czasie autor „dopisuje” kolejne tomy). W 2020 chciałabym przyłożyć nieco większą wagę do tego by kontynuować już rozpoczęte historie i poznać finał przynajmniej kilku z nich. Mam też w swoich zbiorach kilka nieprzeczytanych zbiorów opowiadań i chciałabym się z nimi zapoznać żeby jednoznacznie zdecydować czy jest to forma, która mnie do siebie przekonuje.

Gdyby ktoś zapytał mnie jakie jest moje ulubione wydawnictwo, nie byłabym w stanie wskazać na żadne jednoznacznie, ale poniższe statystyki dają pewien pogląd na to, które z nich wydaje najwięcej interesujących mnie pozycji. W tej różnorodnej zbieraninie zdecydowanie wyróżnia się wydawnictwo Albatros, Filia i W.A.B. (zwróćcie uwagę, że są to takie wydawnictwa, które wydają bardzo zróżnicowane tytuły). Ale czytałam też sporo pozycji od Czwartej Strony, Prószyńskiego, Znaku czy Świata Książki. 

Przez swego rodzaju przerwę w blogowaniu, w dużym stopniu zrezygnowałam ze współprac recenzenckich z wydawnictwami. Czytałam pozycje zalegające na moich własnych półkach oraz sporo egzemplarzy bibliotecznych (zresztą , sami za chwile się przekonacie). Nowości wydawnicze stanowiły zaledwie ok. 23% moich lektur. Czytałam dużo tytułów wydanych między 2015 a 2018 rokiem, ale też kilka jeszcze starszych tytułów. Owszem, mam teraz pewne „tyły” jeśli chodzi o pozycje, o których wszyscy rozmawiają w kontekście najlepszych tytułów 2019 roku, ale przynajmniej nadrobiłam kilka zaległości z poprzednich lat.

W 2019 wpadłam „w pułapkę” korzystania z biblioteki. Znosiłam stosami kolejne pozycje, ignorując tytuły z własnej biblioteczki. I nie byłoby w tym nic niepokojącego, gdyby nie stale rosnąca liczba nieprzeczytanych książek z półki. Nie zamierzam w 2020 całkowicie zrezygnować z korzystania ze zbiorów lokalnych bibliotek (zresztą, właśnie odebrałam kilka kolejnych pozycji), ale zamierzam wypożyczać przede wszystkim kolejne tomy rozpoczętych serii i skupić się na tych tytułach, które już posiadam. Gdybyście się zastanawiali o co chodzi z kategorią „Pożyczone” - jest to jeden tytuł, który przyniosła mi z własnej biblioteczki przyjaciółka. Byłam dobrym człowiekiem i zapoznałam się z nim w pierwszej kolejności, żeby szybko zwrócić egzemplarz właścicielce.


ZAKUPIONE W 2019



W 2019 moje półki wzbogaciły się o 113 nowych tytułów. To duża liczba, zwłaszcza jeśli weźmie się pod uwagę liczbę przeczytanych pozycji (przypominam - 110) oraz fakt, że sporo z nich pochodziło z biblioteki. Jeżeli spojrzycie na wykres poniżej, możecie zaobserwować, że i tak ograniczyłam napływ nowych książek w stosunku do 2018 (zeszłoroczny czerwiec wciąż przyprawia mnie o ból głowy). Najwięcej tytułów dotarło do mnie w kwietniu (co może mieć związek z tym, że wówczas przypada Światowy Dzień Książki i zazwyczaj pojawia się trochę promocji), a najmniej w czerwcu. Z ciekawostek: 3 ze 113 tytułów opuściły moje mieszkanie bez uprzedniej lektury. Panna M. przeprowadziła się „na swoje" i zabrała kilka należących do niej pozycji.



Tak jak już wspomniałam, znacząco ograniczyłam przyjmowanie egzemplarzy recenzenckich i tylko niespełna 9% ze 113 pochodziło od wydawców. Byłam natomiast stanowczo rozpieszczana przez swoich bliskich okolicznościowymi prezentami, albo książkami bez powodu. Kategoria „Inne" to, podobnie jak w zeszłych latach, egzemplarze które zakupiły dla siebie Panna M., albo Pani Mama, lub moje prezenty dla nich, które trafiły w konsekwencji do wspólnej biblioteczki. W 2020 nie rezygnuje z kupowania książek, ale staram się zbalansować swój TBR - zatroszczyć się, aby w każdym miesiącu czytać więcej książek z półki, niż trafia na nią nowych pozycji. Zobaczymy co z tego wyjdzie.


Jestem ciekawa czy któraś z powyższych statystyk jest dla Was zaskoczeniem i jak prezentował się Wasz rok 2019 w książkach. Kolejne trzy posty to prawdopodobnie tzw. topki, więc możecie już wypatrywać nowych poleceń ;)

* Zdjęcie wykorzystane w poście pochodzi z banku zdjęć Unsplash z konta @alexblock
Nowsze posty Starsze posty Strona główna

Karolina Suder

Miłośniczka literatury, podróży i muzyki musicalowej.

Popularne posty

  • Przewodnik po New Adult
  • 100 książek, które chciałabym przeczytać
  • Projekt "Rosie", Graeme Simsion
  • Konkurs - "Dotyk Gwen Frost"
  • Stos grudniowy/świąteczny
  • Podsumowanie września 2012
  • Smutna historia braci Grossbart - Jesse Bullington
  • Złodziejka książek otwiera się na zmiany
  • Zapowiedzi sierpniowe
  • Przegląd filmowy

Kategorie

książki 302 Kala poleca 93 seriale 16 filmy 2 fotografia 1 podróże 1

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Popularne posty

  • Przewodnik po New Adult
    Pomysł na ten post, jak wiele poprzednich pomysłów, zrodził się w mojej głowie przez przypadek i pierwotnie miał przybrać całkowicie odm...
  • 100 książek, które chciałabym przeczytać
    Można powiedzieć, że jedną nogą znajduje się już na wakacjach. Bo wyjątkowo ciężkiej sesji (wkuwanie na pamięć kilku ustaw na raz zdecy...
  • Projekt "Rosie", Graeme Simsion
    Nie da się ukryć, że zagraniczny booktube promuje najczęściej literaturę Young Adult. Oczywiście, jak od każdej reguły tak i od tej poja...
  • Konkurs - "Dotyk Gwen Frost"
    Moi  Drodzy! ostatnio mam szczęście do tego, iż wydawcy wysyłają do mnie po dwa egzemplarze książek. Ostatnio takowa sytuacja miała miejsce...
  • Stos grudniowy/świąteczny
    Jeżeli Wasze święta i, nie ma co dłużej tego ukrywać, prezenty były równie udane jak moje to naprawdę możecie się nazywać szczęściarzam...

Archiwum

  • ▼  2023 (2)
    • ▼  stycznia (2)
      • 2022 w książkach | wszystkie książki przeczytane w...
      • Rok 2023 | noworoczne postanowienia kulturalno-blo...
  • ►  2022 (1)
    • ►  stycznia (1)
  • ►  2021 (6)
    • ►  maja (1)
    • ►  kwietnia (2)
    • ►  marca (1)
    • ►  stycznia (2)
  • ►  2020 (15)
    • ►  października (2)
    • ►  września (1)
    • ►  sierpnia (1)
    • ►  lipca (1)
    • ►  czerwca (1)
    • ►  maja (2)
    • ►  kwietnia (2)
    • ►  marca (1)
    • ►  lutego (1)
    • ►  stycznia (3)
  • ►  2019 (25)
    • ►  grudnia (3)
    • ►  listopada (4)
    • ►  października (2)
    • ►  września (1)
    • ►  lipca (4)
    • ►  czerwca (1)
    • ►  kwietnia (2)
    • ►  marca (2)
    • ►  lutego (3)
    • ►  stycznia (3)
  • ►  2018 (72)
    • ►  grudnia (3)
    • ►  listopada (1)
    • ►  października (5)
    • ►  września (9)
    • ►  sierpnia (9)
    • ►  lipca (9)
    • ►  czerwca (5)
    • ►  maja (3)
    • ►  kwietnia (4)
    • ►  marca (6)
    • ►  lutego (7)
    • ►  stycznia (11)
  • ►  2017 (145)
    • ►  grudnia (10)
    • ►  listopada (8)
    • ►  października (10)
    • ►  września (4)
    • ►  sierpnia (8)
    • ►  lipca (15)
    • ►  czerwca (8)
    • ►  maja (12)
    • ►  kwietnia (23)
    • ►  marca (19)
    • ►  lutego (12)
    • ►  stycznia (16)
  • ►  2016 (195)
    • ►  grudnia (29)
    • ►  listopada (20)
    • ►  października (19)
    • ►  września (20)
    • ►  sierpnia (17)
    • ►  lipca (12)
    • ►  czerwca (17)
    • ►  maja (14)
    • ►  kwietnia (10)
    • ►  marca (12)
    • ►  lutego (13)
    • ►  stycznia (12)
  • ►  2015 (104)
    • ►  grudnia (12)
    • ►  listopada (7)
    • ►  października (7)
    • ►  września (10)
    • ►  sierpnia (4)
    • ►  lipca (7)
    • ►  czerwca (8)
    • ►  maja (3)
    • ►  kwietnia (10)
    • ►  marca (11)
    • ►  lutego (14)
    • ►  stycznia (11)
  • ►  2014 (66)
    • ►  grudnia (14)
    • ►  listopada (8)
    • ►  października (9)
    • ►  września (6)
    • ►  sierpnia (5)
    • ►  lipca (4)
    • ►  czerwca (3)
    • ►  maja (4)
    • ►  marca (1)
    • ►  lutego (4)
    • ►  stycznia (8)
  • ►  2013 (81)
    • ►  grudnia (6)
    • ►  listopada (7)
    • ►  października (6)
    • ►  września (8)
    • ►  sierpnia (10)
    • ►  lipca (6)
    • ►  czerwca (5)
    • ►  maja (6)
    • ►  kwietnia (4)
    • ►  marca (7)
    • ►  lutego (9)
    • ►  stycznia (7)
  • ►  2012 (101)
    • ►  grudnia (8)
    • ►  listopada (7)
    • ►  października (5)
    • ►  września (8)
    • ►  sierpnia (10)
    • ►  lipca (12)
    • ►  czerwca (5)
    • ►  maja (7)
    • ►  kwietnia (10)
    • ►  marca (10)
    • ►  lutego (11)
    • ►  stycznia (8)
  • ►  2011 (113)
    • ►  grudnia (14)
    • ►  listopada (9)
    • ►  października (14)
    • ►  września (13)
    • ►  sierpnia (19)
    • ►  lipca (13)
    • ►  czerwca (13)
    • ►  maja (18)

Złodziejka książek na FB

Złodziejka Książek

Polecane blogi

  • kryminał na talerzu. blog kulinarno-kryminalny
    "Rwetes" Agnieszka Peszek - patronacka recenzja przedpremierowa - Autorka: *Agnieszka Peszek* Tytuł: *Rwetes* Cykl: *Renata Konieczna, tom 3* Data premiery: *10.08.2026* Wydawnictwo: *110 procent* Liczba stron: *388* Gatu...
  • Blog pod Małym Aniołem
    Gołoborze - Maciej Siembieda - „Grabińska zemsta nie miała początku ani końca.” „Gołoborze” szturmem podbiło serca czytelników jesienią 2025 roku. Autorem książki jest Maciej Siembi...
  • zaczytASY
    Grzegorz Dziedzic, Ostatni koniec świata [Agora] - [image: Grzegorz Dziedzic, Ostatni koniec świata [Agora]] *Grzegorz Dziedzic zdobył moje uznanie jako autor osadzonych w Chicago kryminałów retro. Jedn...
  • K-czyta | Blog książkowy
    Krótkie podsumowanie lipca - Miałam niedawno taką myśl, że w dorosłości lipiec jest trochę jak każdy inny miesiąc. O wakacjach przypominam sobie, gdy w autobusach miejskich jest zn...
  • Wielki Buk
    Premiery książkowe: SIERPIEŃ 2026 - Premiery książkowe sierpnia – wybór najciekawszych nowości. „Copycat” Mieczysław GorzkaPremiera: 12 sierpniaWydawnictwo Czarna Owca Thriller prosto od Miec...
  • Blog o książkach
    Jak naprawić odpryski na drzwiach drewnianych – domowe sposoby renowacji - Drzwi drewniane to prawdziwa wizytówka domu, świadcząca o jego elegancji i stylu. Niestety, codzienne użytkowanie może prowadzić do pojawienia się odpryskó...
  • Świat ukryty w słowach
    Podsumowanie lipca - *~Witajcie kochani!* *Zapraszam na czytelnicze podsumowanie lipca ♥* *Brianna Bourne "Zaczekam na ciebie w snach"* (352 strony) *Moja ocena...
  • unSerious
    Cykl: Wiedźmin Geralt z Rivii # 0.5: Sezon burz - [image: Cykl: Wiedźmin Geralt z Rivii # 0.5: Sezon burz] [image: Sezon burz] Czytaj dalej Cykl: Wiedźmin Geralt z Rivii # 0.5: Sezon burz at unSerious.
  • Najlepsze książki dla dzieci
    "Królik Psikus i przyjaciele. Małe historie wielkich uczuć" (Novae Res) - Uczucia są nieodłącznym elementem naszego życia. Nie możemy bez nich funkcjonować. Towarzyszą nam w każdej sytuacji. Raz nam pomagają, innym razem kompliku...
  • Micha kultury
    Fantastyka inspirowana innymi kulturami – „Yumi i Malarz Koszmarów” Brandon Sanderson i „Ostatnie promienie słońca” Guy Gavriel Kay - *Yumi i Malarz Koszmarów* Brandon Sanderson *Gatunek:* fantastyka *Rok pierwszego wydania: *2023 *Liczba stron: *432 *Wydawnictwo: *MAG Tak czy inacze...
  • Bajkochłonka
    Komiksy z Kaczorem Donaldem na drugą połowę wakacji - Wakacje 2026 na półmetku! Być może już wróciliście z urlopów, albo dopiero się na nie wybieracie. Jeśli to drugie – to dobry moment, żeby do bagażu dorzu...
  • zwierz popkulturalny
    ZPOPK Short: Czarna Kula - Jadąc na Nowe Horyzonty widziałam, że na pewno chcę zobaczyć jeden film czyli „La… Artykuł ZPOPK Short: Czarna Kula pochodzi z serwisu zwierz popkultural...
  • NIEnaczytana
    "Nocna niania" - Nelle Lamarr - *Sprawiedliwość czy zemsta? Dzieli je cienka linia. A możne to dwie strony medalu? Może wszystko sprowadza się do tego, kto jest mścicielem, a kto ofi...
  • NOWALIJKI
    TARA MENON „POD WODĄ” - Literatura obyczajowa i powieści psychologiczne po pojęcie traumy sięgają nader chętnie, jednak Tara Menon postanowiła podejść do tematu od nietypowej stro...
  • Bardziej Lubię Książki Niż Ludzi
    Co czytać? || Sierpień 2026 - Zapraszam Was na zapowiedzi sierpniowe! Biblioteka matematyków. Książki, które wyzwoliły potęgę liczb – Odkryj historię…
  • smakksiazki.pl
    Kultura jest językiem, który łączy. Rozmowa z Maciejem Stachurą, wiceprezydentem Katowic - Pierwsze skojarzenie z Katowicami i Śląskiem dla ludzi z innych części Polski, to już nie tylko kopalnie i huty, ale coraz częściej zieleń i…kultura. Już...
  • Co Aśka przeczytała…
    „Pola pachnące deszczem” – Magdalena Kołosowska - „Pola pachnące deszczem” to kontynuacja losów wiejskich rodzin z Duplic i Złakowa znanych czytelnikom z pierwszego tomu Sagi Łowickiej autorstwa… The pos...
  • Spadło mi z regała
    Jak zrobić bransoletkę ze sznurka regulowaną - Charakterystyka bransoletki regulowanej ze sznurka Regulowana bransoletka na sznurku działa inaczej niż biżuteria z metalowym zapięciem. Nie ma karabińcz...
  • Mozaika Literacka
    "THEO Z GOLDEN" - ALLEN LEVI - To niepodważalnie jedna z tych urzekających opowieści, które śmiało można nazwać unikalnym zjawiskiem literackim. Powieść nasycona ludzkim dobrem i emocj...
  • Zakątek czytelniczy
    Tell me with kisses - Mercedes Ron - * TELL ME WITH KISSES - MERCEDES RON* *Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Harde* Znacie twórczość Mercedes Ron? Ja znam serię "Tell me...". W ubiegły...
  • Nebule blog parentingowy
    Prezenty na Dzień Dziecka 2026 – same hity - Prezenty na Dzień Dziecka 2026 – co wybrać, by sprawić radość i trafić w gusta najmłodszych? Dzień Dziecka zbliża się wielkimi krokami, a Ty nadal zastan...
  • god save the book
    Cytaty dnia, które zmieniają spojrzenie na codzienność - Codziennie pojawia się kilkanaście nowych myśli, które mogą zatrzymać uwagę i wywołać refleksję. To zaledwie kilka zdań, a potrafią zmienić perspektywę lub...
  • To read or not to read? | Bibliofilem być
    Skup srebrnych monet – gdzie sprzedać je bezpiecznie - W dynamicznie zmieniającym się świecie inwestycji, srebrne monety stają się coraz bardziej popularnym wyborem dla kolekcjonerów i inwestorów. Jednak pytani...
  • Wybredna Maruda
    Jak wygląda mokry aktor? - Śmigus Dyngus i najlepsze filmowe sceny z wodą - [image: andrew garfield in water] Śmigus-Dyngus to chyba najlepszy moment, żeby porozmawiać o wodzie. I o przystojnych aktorach. A najlepiej – o przystojnyc...
  • Recenzje Gaby
    Reminders of him. Cząstka ciebie, którą znam - Colleen Hoover. Bardzo emocjonalna książka - *Kojarzycie ten moment, kiedy aż robi wam się wstyd za główną bohaterkę?* *Tak właśnie miałam podczas czytania Reminders of Him. Cząstka ciebie, którą...
  • Bajkonurek
    Hamilton, bunt dwulatka i Edgar Allan Poe, czyli podsumowanie 2025 - *To był ciekawy rok.* Chociaż życie prywatne upłynęło mi pod hasłem „jakie jeszcze choroby znane mi wcześniej tylko z XIX-wiecznych powieści przyniesie ...
  • Popbookownik
    Catering Dietetyczny w Warszawie – Kompleksowy Przewodnik po Zdrowym Odżywianiu w Stolicy - Warszawa, jako dynamiczna metropolia zamieszkiwana przez ponad 1,8 miliona osób, stawia przed swoimi mieszkańcami wiele wyzwań związanych z utrzymaniem zdr...
  • Czytaj PL
    Rusza 11. edycja akcji CZYTAJ PL – 18 topowych tytułów ponownie za darmo! - Już 3 listopada 2025 r. wystartuje jedenasta odsłona największej w Polsce inicjatywy promującej czytelnictwo. Po raz kolejny w ramach akcji Czytaj PL mił...
  • Z pierwszej półki
    Marcin Mortka – 20:32 - A jeśli apokalipsa nie zacznie się w Londynie, Nowym Jorku, Los Angeles ani w Szanghaju? Jeśli jej scenerią będzie mała miejscowość pod Poznaniem? A tymi...
  • Na regale u Marty Mrowiec
    Sarah Freethy, Figurki z Dachau (2025) - Figurki z Dachau to jedna z powieści, która trafi do TOP najlepszych książek tego roku. Czy ostatnio powtarzam często. Tak! Ale co zrobić, gdy trafia się...
  • Wyliczanka.eu
    "Jedyna". O biografii Karoliny Lanckorońskiej [moja nowa książka] - "Jedyna. Biografia Karoliny Lanckorońskiej" to moja trzecia pełna biografia. Po historii Anny Jantar i Ireny Kwiatkowskiej przyszedł czas na fascynującą ...
  • Na Czytniku
    „Diabły i święci” Jean-Baptiste Andrea – Wewnętrzne dziecko - Jakiś czas temu słuchałam Czuwając nad nią Jean-Baptiste Andrea. Zaskoczyła mnie ta powieść, bo myślałam, że będzie bardziej ckliwa (patrząc na opis). Ok...
  • Czytelnicze Podwórko
    Survival z Zuzą, czyli przetrwaj w każdych warunkach – recenzja - Mój starszy syn od czterech lat jest częścią skautingowej społeczności. Oprócz niewątpliwie pozytywnego wpływu na rozwój umiejętności społecznych, ciekaw...
  • Niedopisana Recenzja
    Na stronach powieści. „Niech żyje zło” – recenzja książki - *Fantasy, a szczególnie romantasy, to gatunek, który w ostatnich latach przeżywa swego rodzaju renesans. Czytelnicy na nowo zachwycają się magicznymi ...
  • Ronja.pl
    Gry bez prądu dla dwulatka i trzylatka – najciekawsze proste gry planszowe i kooperacyjne (aktualizacja 2025) - Zebrałam w jednym miejscu najciekawsze (i najładniejsze! 🙂 ) gry dla dwulatków i trzylatków. Nieco starsze dzieci też będą nimi zainteresowane. Znajdziesz...
  • Książką po grzbiecie
    Hello world! - Welcome to WordPress. This is your first post. Edit or delete it, then start writing! The post Hello world! appeared first on My Blog.
  • Kulturalna meduza
    Oblałabym egzamin na licencję na czarowanie [wywiad z Aleksandrą Okońską] - [image: aleksandra okońska wywiad] Jak wyglądała droga od pierwszego pomysłu do wydania *Licencji na czarowanie*? Do której z książkowych bohaterek jest naj...
  • read up!
    Przegląd Kobiecego Kina #21: filmy wojenne - W najnowszym odcinku Przeglądu Kobiecego Kina, czyli cyklu, w którym opowiadam o filmach kręconych przez kobiety, biorę na warsztat temat, który na pierw...
  • Technikolorowy
    Święta z Wytrzeszczem, czyli „Przesilenie zimowe” - 1 stycznia. Nic nie wskazuje na to, że w pierwszy dzień nowego roku obejrzę film, który najprawdopodobniej zdeterminuje tegoroczną topkę. A jednak. Wybra...
  • oczytany facet
    Nowe tendencje w literaturze. Pokolenie Z ma swój głos - Literatura od zawsze odzwierciedlała ducha swojej epoki, a młodzi autorzy, jako część tego procesu, przyczyniają się do ewolucji…
  • maobmaze by Magdalena Zeist
    Młodość | Linn Skaber, Lisa Aisato - Dorośli mówią, że człowiek nie potrzebuje wielu przyjaciół, wystarczy jeden. Czy ktoś ma numer do tego Jednego? [image: Młodość - Linn Skaber] MłodośćAu...
  • Jelenka
    Spowiedź carycy Katarzyny II - Caryca Katarzyna II była jedną z bardziej fascynujących władczyń w historii. Niesamowita charyzma, postępowe podejście i bezkompromisowość to tylko niekt...
  • nieperfekcyjnie.pl
    "Wytrwałość dzikich kwiatów" - Micalea Smeltzer - Ostatnio zaczytuję się w literaturze pięknej poruszającej trudne tematy, którą uwielbiam. Natomiast po ostatnich dość ciężkich tygodniach zapragnęłam zab...
  • NA REGALE
    #255 "Book lovers" by Emily Henry - Powiedzieć, że uwielbiam książki Emily Henry, to jak powiedzieć nic! Autorka serwuje nam kolejną, przecudowną, ciepłą, romantyczną historię o dwojgu l...
  • Ballady bezludne
    Czytelnicze podsumowanie 2022. Najlepsze książki minionego roku - Konkret. Zawsze się rozgaduję w tych podsumowaniach, a przecież rzecz jest prosta. Chciałam w 2022 przeczytać sto książek, nie udało się, ale nie żałuję ...
  • Filologika – wyprowadzi cię z błędu!
    Grudniowe święta – jak składać życzenia? - Jak składać życzenia w Boże Narodzenie? Co roku na Instagramie pojawiają się posty tłumaczące poprawne zapisy życzeń świąteczno-noworocznych, więc miałam...
  • Obibooki Emki
    Edison i Einstein - nowe książki o myszach Torbena Kuhlmanna od wydawnictwa Tekturka (patronat) - I znów, kiedy zaczęłam fotografować książki Torbena Kuhlmanna, miałam problem z podjęciem decyzji, które ilustracje Wam pokazać. Wszystkie są piękne i je...
  • KAWA Z LITERAMI
    O Królowej! #matematyka, Dmytro Kuźmenko - Chcesz zachęcić swoje dziecko (w wieku szkolnym) do matematyki? Przełamać jego opór?Albo wręcz przeciwnie – Twoje dziecko jest tak zajarane matmą, że chces...
  • Lustro Rzeczywistości
    Skazani na ból – Agnieszka Lingas-Łoniewska. Wznowienie - *Skazani na ból to jedna z najpiękniejszych opowieści dla młodych ludzi, która po kilku latach od premiery doczekała się zasłużonego wznowienia. To nie...
  • Lost In My Books
    5 POWODÓW, DLACZEGO NIE POWINIENEŚ UZALEŻNIAĆ SIĘ OD KSIĄŻEK - [image: 5 powodów dlaczego nie powinieneś uzależniać się od książek] *Każde uzależnienie ma swoje wady, nawet jeśli jest to dobre uzależnienie. Przedstawia...
  • HERBATKA Z KSIĄŻKĄ
    TWOJA ANATOMIA. KOMPLETNY (I KOMPLETNIE OBRZYDLIWY) PRZEWODNIK PO LUDZKIM CIELE | ADAM KAY - Mam nadzieję, że mamy już wyjaśnioną bardzo ważną kwestię odnośnie mojej osoby - mam totalną i nieuleczalną sklerozę. W 2021 roku przeczytałam książkę A...
  • Agata czyta książki
    Żywioły Podkarpacia #1 – „Rzeka” - Anna Kusiak zadebiutowała w marcu 2021 roku powieścią „Cień Judasza” (w najbliższym czasie z pewnością skuszę się na jej audiobookową wersję), na początk...
  • pierwszyrozdzial.com
    Świąteczne morderstwo – Ada Moncrieff - Mówię Wam jak świetnie się z nią bawiłam! Zaczytywałam się z każdej stronie i z żywym zainteresowaniem śledziłam postępy prywatnego śledztwa w posiadłości ...
  • Zlodziejka Ksiazek
    2021 w książkach | wszystkie książki przeczytane w ubiegłym roku - Obiecałam sobie, że w 2021 roku powrócę do blogowania, ale poniosłam na tym polu sromotną porażkę. Motywowana przez moją najwierniejszą czytelniczkę w os...
  • Booklove
    Książka na Mikołajki - Co polecam w tym roku na Mikołajki. Subiektywnie i krótko. Zbigniew Rokita „Kajś. Opowieść o Górnym Śląsku” (Wydawnictwo Czarne) To jest książka, którą po ...
  • To Read Or Not To Read - recenzje książek
    Książka bez emocji? - "Almond" Sohn Won-Pyung [RECENZJA] - Nigdy nie sądziłam, że spotkam się kiedyś w swoim życiu z książką, która w każdym calu będzie pozbawiona emocji, a jednak jednocześnie wywoła całą lawinę...
  • Blog o książkach
    Turbulencja – Dariusz Kulik - Jeśli zastanawiasz się, czy sięgnięcie po tę książkę rozwieje wszystkie Twoje obawy związane z lataniem samolotem to odpowiedź jest prosta: otóż…nie. Już...
  • 1905
    Czego nauczył mnie pierwszy rok pracy jako front-end developer - Ten wpis miał powstać ponad półtora roku temu, czyli dokładnie wtedy, kiedy rzeczywiście stuknął mi pierwszy rok pracy na stanowisku programistycznym. Sp...
  • Co Za Badziewny Czytacz
    Badziewne recenzje #168 Zabójcza przyjaźń - "Zabójcza przyjaźń" Alice Feeney, Wydawnictwo W.A.BJakiś czas temu czytałam książkę tej samej autorki pod tytułem „Czasami kłamię” i pamiętam, że zrobiła ...
  • Caroline Livre
    „Flying High” Bianca Iosivoni - Seria Bianki Iosivoni „Falling Fast” oraz „Flying high” w pewien sposób reprezentuje książki, których zwykle nie czytam. Tak już jakoś mam, że rzadko sięga...
  • Biblioteczka Suomi - blog kulturalny
    Cienie Nowego Orleanu - Maciej Lewandowski - Odkąd tylko pamiętam zawsze miałam słabość do mrocznych i dusznych opowieści, które podczas czytania wręcz metaforycznie oblepiają cię swoim brudem. Stan...
  • Welcome to room 6277 and please try to enjoy your stay...
    Uwolniona - Tara Westover - Tytuł: Uwolniona Autorka: Tara Westover Wydawnictwo, rok wydania: Czarna Owca, 2019 Liczba stron: 448 Cena: 44,90 zł *~~***~~* Oficjalna recenzja dla po...
  • Do utraty tchu. Uważniej
    "Wyścig po Złotego Żołędzia" | Katy Hudson - [image: Zdjęcie jest ilustracją do treści.] Kupiliśmy memo. Z Psim Patrolem. Już się cieszyłam na popołudnie przy wspólnym stole. Zepchnęłam w ciemny zak...
  • niekulturalnie.pl
    "Milion małych kawałków" - James Frey | Tak wstrząsająca, jak mówią? - Wstrząsająca, kontrowersyjna, zapierająca dech w piersi - tak czytelnicy określają książkę Jamesa Freya. Postanowiłam przekonać się, czy to prawda i czy r...
  • Miasto Książek
    „Kobieta ze szkła” Caroline Lea - Bywa, że do książki przyciąga coś irracjonalnie kuszącego. Dla mnie takim magnesem bywa daleka Północ, surowy krajobraz, zimne wyspy…
  • Gulinka patrzy
    Kristin Hannah – „Zimowy ogród” - Mam wrażenie, że Kristin Hannah dopiero przy okazji „Słowika” stała się popularna w Polsce. Sama byłam przekonana, że to jej pierwsza książka wydana u nas...
  • Maw reads
    E-BOOK: Nie odpisuj - Marcel Moss - O hejcie w Internecie mówi się coraz więcej. To dobrze, warto o nim mówić i z nim walczyć. Jak tylko w zapowiedziach pojawiła się książka Nie odpisuj, kie...
  • Oddychajaca ksiazkami
    #2 Ostatnio obejrzane - dlaczego warto zaczął "Przyjaciół"? - Myślę, że dla większości moich czytelników tego serialu nie trzeba przedstawiać. Uwielbiany na całym świecie pomimo upływu lat, śmieszy i doprowadza do ...
  • DZIEWCZYNA Z BIBLIOTEKI | Blog o literaturze
    Złota trzynastka 2019 roku - Do napisania o najlepszych książkach przeczytanych w 2019 roku zabieram się od początku grudnia. Było to zadanie szalenie trudne - w minionym roku trafił...
  • Sweeciak.pl
    Świąteczna uczta czytelnicza – zapowiedzi książek Bożonarodzeniowych w 2019 - Z roku na roku rynek powieści świątecznych rozrasta się. Już od października możemy zanurzać się w klimatyczne powieści i z niecierpliwością oczekiwać na...
  • Kochajmy książki!
    Przeprowadziłam się! Nowy, stary blog - Blogger uwierał mnie od dawna, ale przeprowadzki nie planowałam. Jeśli tu czasem wpadacie, to wiecie, jak ja bloguję. Okazyjnie, z rzadka, zrywami. Przez t...
Pokaż 5 Pokaż wszystko

Razem kulturalnie

Copyright © Panna Zabookowana. Designed by OddThemes