Sugerując się opiniami zagranicznych booktuberów, wyczekiwałam z niecierpliwością polskiej premiery „Nocnego filmu” i to pomimo faktu, że swego czasu porzuciłam czytanie debiutu literackiego Marishy Pessl po kilku rozdziałach. Tak się jednak złożyło, że po lekturę sięgnęłam dopiero przy okazji wydania wznowienia tej powieści. Pozytywne opinie polskich bookstagramowiczek i przynależność tytułu do mojej ulubionej serii wydawniczej wydawnictwa Albatros - obok powieści Alex Marwood, B. A. Paris i Tany French, sprawiły że mój entuzjazm tylko się wzmógł i nie straszna mi była nawet objętość „Nocnego filmu”. A to mówi już bardzo dużo.
Horrory na jesień 2026
-
HORRORY na jesień, bo nie ma bardziej horrorowej pory roku. „Krew na
języku” Johanna Van Vern Ta gotycka wampiryczna opowieść już chwilę pojawi
się u nas w...
