Jeśli jesteście ze mną już jakiś czas, co najmniej od początku roku, wiecie, że „Gniew i świt" był jedną z tych premier, na które oczekiwałam z niecierpliwością, odliczając kolejne dni do premiery. Zamierzałam wybrać się 1 marca do stacjonarnej księgarni, porwać jeden egzemplarz z półki i zaszyć się w jakimś cichym kącie nad lekturą. Nie wyszło. Zawirowania w związku z lutowym Epikboxem sprawiły, że musiałam się wstrzymać z realizacją swojego planu żeby zminimalizować szansę na zdublowanie egzemplarza. W końcu sięgnęłam po „Gniew i świt" pod koniec kwietnia, nieco zaskoczona tym, że powieść Renee Ahdieh nie zdobywa szturmem zakamarków książkowej blogosfery.
Hiromi Kawakami, Dziwna pogoda w Tokio [Znak Literanova]
-
[image: Hiromi Kawakami, Dziwna pogoda w Tokio [Znak Literanova]]
*Od pewnego czasu widać boom na literaturę azjatycką. Wcześniej wydawana
sporadycznie...
