Bardzo długo przyjmowałam pozycję anty-czytnikową. Mimo niewątpliwych zalet, o których trąbili wszyscy szczęśliwi posiadacze Kundelka- Kindelka, miałam klapki na oczach i uparcie obstawałam przy swoim. Rzucałam argumentami jak z rękawa - że nic nie zastąpi zapachu książki, możliwości jej "obmacania" czy nawet odstawienia na półkę po skończonej lekturze. I wciąż tak uważam, naprawdę. Ale po dwumiesięcznym użytkowaniu własnego Kundelka-Kindelka muszę również przyznać rację zwolennikom czytników. Chociaż tradycyjna forma książki nadal pozostaje moim absolutnym ulubieńcem (i póki co nic nie wskazuje na to by miało to ulec zmianie) zaczynam dostrzegać coraz więcej zalet czytnika - zwłaszcza jeśli, ktoś tak jak i ja, używa go przede wszystkim do czytania książek anglojęzycznych.
"Suknia utkana z tajemnic" - Agata Sawicka
-
*Czasami ktoś pojawiał się w czyimś życiu i chociaż przewrócił je do góry
nogami, w końcu znikał bezpowrotnie. Byli też tacy, którzy trwali w nim
zaws...
