Panna Zabookowana
  • STRONA GŁÓWNA
  • TEKSTY
    • Lifestyle
    • Książki
      • Recenzje
      • Zestawienia
      • Inne
    • Podróże
    • Kultura
  • KONTAKT

Jesień to taka pora roku, która wyjątkowo kojarzy mi się z czytaniem. Kiedy za oknem robi się coraz chłodniej, dzień staje się jakby nieco krótszy, a atmosfera nie sprzyja temu by spędzać swój czas wolny na świeżym powietrzu, dzień spędzony pod ciepłym kocem z wciągającą lekturą pod ręką wydaje się doskonałą alternatywą. Zresztą, biorąc pod uwagę ilość tytułów, która w tym właśnie okresie ma swój debiut na polskim rynku wydawniczym, nie mogę być jedyną osobą, która ma podobne zdanie. Zdaje sobie sprawę z tego, że przy tak bogatej ofercie, z łatwością mogłabym wybrać swoje jesienne lektury bazując tylko na tych nowościach, ale też zależało mi na tym aby tego uniknąć i chociaż w niewielkim stopniu przyczynić się do zmniejszenia mojego fizycznego TBR-u. Stąd pomysł na dzisiejszy post.

Już od dłuższego czasu obserwuje materiały publikowane przez zagranicznych booktuberów z pewną zazdrością. Niesamowicie podoba mi się kreatywność ich kontentu i zawsze z rezygnacją przyznaję, że jest to taki rodzaj materiału, który ciężko byłoby zrealizować w formie blogowego posta. Przedstawienie w formie pisanej pozbawia go specyficznego uroku - pewnych emocji nie da się oddać za pomocą tekstu. I chociaż nie zmieniłam zdania w tym zakresie, postanowiłam przynajmniej spróbować zrealizować jeden z booktubowych pomysłów na Złodziejce książek. Zainspirowana serią filmików Codie z kanału Codie's Book Corner, zdecydowałam się na to aby tym razem o moich jesiennych lekturach zadecydowało tzw. koło fortuny.

Dlaczego zdecydowałam się na to, aby koło fortuny wybrało moje lektury na jesień?


Tak jak już wspomniałam, obecnie stosunkowo łatwo wpaść w pułapkę czytania samych nowości. Zwłaszcza jeśli ktoś obraca się w środowisku książkowej blogosfery i zależy mu na tym żeby „być na bieżąco". Posiadam w swojej biblioteczce mnóstwo nieprzeczytanych pozycji, które swego czasu zwróciły moją uwagę dzięki pozytywnym opiniom innych czytelników, ale nigdy nie znalazłam chwili na to, aby rzeczywiście się z nimi zapoznać. Idea koła fortuny ma mnie zmotywować do tego abym sięgnęła po lektury z własnej biblioteczki - te które znajdują się już tam od pewnego czasu i po które być może w przeciwnym wypadku nie sięgnęłabym zbyt szybko. Swego czasu podobne zadanie spełniał dla mnie tzw. TBR jar - kubeczek, w którym zamieściłam karteczki z wszystkimi tytułami książek z mojej półki, których nie miałam okazji wcześniej czytać i z którego przed wyborem kolejnej lektury, wyciągałam nowe losy. Wyższość "koła fortuny" polega na tym, że pozostawia mi ono pewną możliwość wyboru. Wylosowanie pewnej kategorii, a nie konkretnego tytułu sprawia, że, przynajmniej w większości wypadków, mam jednak zapewnione kilka możliwości. Zrezygnowałam też z pomysłu by przygotowywać tego rodzaju TBR co miesiąc, dlatego że znam samą siebie i wiem jak często zmieniają się moje plany. Okres około trzech miesięcy (czyli jednej pory roku) to większa szansa na to, że rzeczywiście zapoznam się z wylosowanymi tytułami.

Jak to wyglądało w praktyce? 


Jako że, niestety, nie jestem człowiekiem obdarzonym szczególnym zdolnościami manualnymi, zdecydowałam się na skorzystanie z dobrodziejstw technologii, czyli prostej aplikacji na telefon. Miałam tak naprawdę tylko trzy wymogi: a) żeby aplikacja graficznie przypominała koło fortuny, b) aby istniała możliwość wprowadzenia własnych "kategorii" i c) żeby aplikacja była darmowa (wciąż jestem biednym studentem, a dodatkowo nie byłam pewna na ile spodoba mi się realizacja tego planu - byłoby mi żal inwestować jakieś środki pieniężne). Zdecydowałam się na aplikacje Daily Decision dedykowaną na IOS, dlatego że spełniała wszystkie te kategorie (chociaż, jak zauważycie później, brak kosztów wiążę się z koniecznością oglądania co pewien czas). Gdyby jednak ktoś z Was był zainteresowany zrealizowaniem podobnego pomysłu Apple Store, a zapewne także sklepy dedykowane dla systemu Android, oferują także inne aplikacje (kto wie, może nawet lepsze).

Zdecydowałam się na wprowadzenie 17 kategorii - wiele z nich stanowi inspiracje filmikami Codie, ale nie tylko. Podczas nagrania zrzutu ekranu zauważycie, że stosowałam angielskie nazwy, dlatego że mam wrażenie, że w krótszy sposób reprezentowały one to co miałam na myśli. Są to:

  • Author love - czyli pozycja autorstwa pisarza, którego twórczość nie jest mi już obca i która uprzednio przypadła mi do gustu.
  • Instagram pick - czyli pozwalam na to, aby moi obserwatorzy z Instagrama wybrali spomiędzy dwóch tytułów moją lekturę.
  • Popular book - czyli pozycja, która spośród mojego TBR-u była najczęściej czytana przez użytkowników portalu Goodreads.
  • Young Adult - czyli dowolna powieść młodzieżowa
  • Beautfiul cover - czyli pozycja, która w mojej subiektywnej ocenie posada piękną okładkę.
  • Highest rated - czyli pozycja z mojego TBR-u, która na portalu Goodreads posiada najwyższą średnią ocen.
  • Lowest rated - czyli pozycja z mojego TBR-u, która na portalu Goodreads posiada najniższą średnią ocen.
  • 5 star prediction - czyli taka pozycja wobec której mam przeczucie, że może stać się jedną z moich nowych ulubionych lektur.
  • Thriller - czyli dowolna powieść z pogranicza gatunku. Nie chodzi tylko o thrillery, ale także kryminały czy choćby horrory.
  • Romance - czyli dowolny tytuł, w którym wątek romantycznych odgrywa istotną rolę.
  • Series - czyli pozycja, która stanowi fragment serii, najlepiej gdyby była to kontynuacja, a nie pierwszy tom.
  • Big book - czyli duży buk. Książka ponad 500-stronnicowa.
  • Recent purchase - czyli taka książka, która ostatnio trafiła do mojej biblioteczki.
  • Non fiction - czyli dowolny przedstawiciel literatury faktu.
  • TBR vet - czyli pozycja, która od dłuższego czasu figuruje na mojej biblioteczce nieprzeczytana.
  • TBR jar - czyli pozycja losowana z wspomnianego powyżej kubeczka.
  • New author - czyli pozycja autora, którego twórczość nie jest mi jeszcze znana.

Na niezwykle profesjonalnym wideo znajdującym się powyżej (w którym prawdopodobnie, w którymś momencie dźwięk rozjechał się z obrazem, a na dodatek możecie podziwiać cudowne reklamy. Ale które równocześnie obrazuje to na czym mi zależało - wizualizacje procesu wyboru mojego TBR-u na jesień), możecie zaobserwować kategorie, które wylosowałam w ramach jesiennego TBR-u tj. kolejno - new author, lowest rated, 5 star prediction, popular book i author love. 

Jakie lektury przeczytam tej jesieni?


Przy wyborze dwóch z pięciu tytułów pomocny okazał się Goodreads. Dzięki temu, że jakiś czas temu stworzyłam wirtualną półkę z wszystkimi nieprzeczytanymi pozycjami jakie posiadam w swojej biblioteczce, mam stosunkowo łatwy i szybki dostęp do pewnych informacji. Powieścią z mojego fizycznego TBR-u, która posiada najniższą średnią ocen jest Żona autorstwa Nike Faridy (przyznaję, jestem nieco zaskoczona, że jest to kolejny tom serii, ale mam nadzieję, że nie zabierze mi to satysfakcji z lektury), a "najpopularniejszym" tytułem jest z kolei Pokój Emmy Donoghue.

Jeżeli chodzi o pozostałe pozycji, w ramach zapoznawania się z twórczością jakiegoś nowego autora, zdecydowałam się na powieść Sarah Moss - Między falami. Pamiętam z jaką ekscytacją oczekiwałam na polską premierę tego tytułu (głównie przez wzgląd na pozytywne opinie zagranicznych blogerów i booktuberów), ale jak widać nie była ona wystarczającym argumentem do tego bym szybko zabrała się za lekturę. Przy typowaniu potencjalnej 5-gwiazdkowej lektury wybrałam powieść wydaną przez Czarną Owcę - Immortalistów Chloe Benjamin. Podobnie jak w przypadku poprzedniego tytułu, niesamowicie ucieszyła mnie informacja o polskim wydaniu tej powieści i planowałam się z nią zapoznać jak najszybciej, ale na planowaniu się kończyło. Ostatnią z pozycji (w ramach kategorii Author love) jest jedna z najnowszych (bo już nie najnowsza) książek pana Wojciecha Chmielarza - Żmijowisko. Chyba w ubiegłym roku zapoznałam się z większością jego twórczości (cztery tomy serii o komisarzu Mortce i cała seria gliwicka, a także powieść wydana w duecie z panią Katarzyną Zyskowską(-Ignaciak)). Być może przestraszyłam się, że wkrótce nie będę miała już żadnej jego historii w zanadrzu i od kilkunastu miesięcy dwie pozycje czekają na mojej biblioteczce na odpowiedni moment. „Żmijowisko" wygrało nad „Cieniami", dlatego że chciałabym zapoznać się z tą opowieścią jeszcze przed premierą serialu (a przynajmniej zanim sama zdecyduję się na seans).

*

Publikacja (i realizacja) tego jesiennego TBR-u zajęła mi trochę więcej czasu niż planowałam, ale czekałam na naprawę sprzętu (nawet nie wiecie jaka to ulga, kiedy komputer nie zacina się co kilka minut). Jestem ciekawa czy któreś z wymienionych przeze mnie pozycji są Wam znane. No i oczywiście, co myślicie na temat takiej metody wybierania swoich lektur. 

Mam nadzieję, że do usłyszenia nieco szybciej niż za miesiąc ;)

Nie lubię ludzi, którzy w kółko, bezustannie narzekają. Nie lubię ludzi, którzy bezustannie szukają w życiu wymówek. I nie lubię ludzi, którzy się powtarzają. I chyba dlatego tak trudno było mi usiąść do tego żeby napisać ten post. 2019 zdecydowanie nie jest rokiem blogowania. Łatwo byłoby mi to zrzucić na karby studiów, pracy i pisania magisterki, ale ostatnie kilka tygodni, kiedy dosłownie wszystkie powyższe części składowe mogłam wykreślić, ewidentnie stanowią dowód na to, że problem leży gdzie indziej. Widzicie, gdzieś po drodze zgubiłam zapał do blogowania. I nie chodzi nawet o to, że zniechęcały mnie statystyki, bo, jakkolwiek górnolotnie by to nie brzmiało, nigdy nie chodziło przecież o liczby. Po prostu, zapomniałam chyba co tak naprawdę zachwycało mnie w blogowaniu i odzwyczaiłam się od tego by dzielić się z Wami swoimi przemyśleniami. Jeżeli nawet do głowy przychodził mi jakiś pomysł, szybko czułam się zniechęcona nawet najdrobniejszymi przeszkodami i po prostu go porzucałam. 

Tylko widzicie, nawet jeżeli wciąż nie do końca udało mi się odnaleźć entuzjazm i zapał do blogowania, doszłam do wniosku że wiąże z tym miejscem zbyt wiele wspomnień i sentymentu by tak po prostu spisać go na straty. Wciąż się zastanawiam co należałoby poprawić, na czym się skupić a z czego zrezygnować - ale jestem zdeterminowana by ponownie „reanimować” Złodziejkę książek. A początkiem reanimacji niech będzie mój ulubiony rodzaj postów - taki, w którym mogę dać dojść do głosu mojemu „nerdowskiemu” serduchowi (wykresy <3, listy <3, arkusze <3) i wykorzystać wszystkie gromadzone skrupulatnie dane statystyczne. Tak moi drodzy, z lekkim opóźnieniem podsumujemy sobie pierwszą połowę 2019 roku (okres od stycznia do czerwca). 
SPOILER ALERT 
Możecie spodziewać się sporo wykresów.


CO CZYTAŁAM W PIERWSZYM PÓŁROCZU 2019 ROKU?

Moje tempo czytelnicze nieco zwolniło. Czytam mniej w porównaniu choćby do roku poprzedniego (dla porównania, w 2019 tylko w jednym miesiącu przeczytałam więcej niż 10 książek, a w poprzednim roku - była to dla mnie norma), ale chociaż nie do końca wiem czym jest to spowodowane, a moje Goodreads notorycznie przypomina mi o tym, że jestem w tyle z moim rocznym wyzwaniem (gdybyście nie wiedzieli - pierwotnie zadeklarowałam liczbę 119 książek, obecnie została ona zmieniona na 110), muszę przyznać, że nieszczególnie spędza mi to sen z powiek. Zwłaszcza, że pomimo tego „spadku formy”, i tak przeczytałam w pierwszej połowie roku (tj. do końca czerwca, w statystykach nie brałam pod uwagę lipca, ani sierpnia) 50 książek! 
W zgodzie z kilkuletnią tradycją, niejako na przekór tym czytelnikom, którzy są najbardziej zmotywowani na początku roku, styczeń nie należał do moich najlepszych czytelniczych okresów. Wręcz przeciwnie, jest to miesiąc, w którym zapoznałam się z najmniejszą ilością lektur (a dokładniej, jeden z trzech miesięcy, w których przeczytałam najmniej książek). Najwięcej czytałam za to w maju, czyli w miesiącu, w którym spędziłam chyba najwięcej godzin w pracy (maj to prawdziwe zatrzęsienie imprez kulturalnych!) i w którym teoretycznie powinnam a) przeprowadzać badania do pracy magisterskiej, b) przygotowywać projekty zaliczeniowe i c) uczyć się do ostatniej sesji w życiu. Żeby pokazać Wam, że moje tempo czytelnicze nieco zwolniło, w 2019 roku, na powyższym wykresie przedstawione zostały także statystyki z ubiegłego roku (pudroworóżowy kolor).

Prawda jest taka, że jeśli czytacie Złodziejkę książek już od nieco dłuższego czasu, niektóre z przedstawianych statystyk nie powinny być dla Was zaskoczeniem. Chociaż sama dostrzegam pewne zmiany w swoim czytelniczym życiu, niektóre kwestie pozostają takie same. I tak np. niezmiennie przejawiam tendencje do tego by poszukiwać powieści nieznanych mi autorów, zamiast skupić swoją uwagę na twórczości tych pisarzy, którzy w jakimś stopniu nie są już dla mnie zupełną niewiadomą. Wydaje mi się, że i tak nastąpił na tym gruncie pewien progres, wśród czytanych przeze mnie lektur 44% powstało spod pióra twórców, z którymi miałam już wcześniej do czynienia, ale staram się dojść do takiego punktu, w którym te statystyki się zamieniły. 
Niezmiennie też, zdecydowanie częściej zdarza mi się sięgać po pozycje napisane przez kobiety (aż 64% procent przeczytanych przeze mnie tytułów). A chociaż wiem, że istnieje współcześnie sporo akcji, które zachęcają czytelników do czytania dzieł stworzonych przez kobiety, nie mogę powiedzieć, żeby to właśnie one stanowiły przyczynę dla takich liczb. To raczej działanie intuicyjne, bez chwili zastanowienia. Być może już Wam o tym wspominałam, ale jako nastolatka (prawdopodobnie pod koniec podstawówki) zapytana o gust czytelniczy, twierdziłam, że nie lubię powieści napisanych przez mężczyzn. Ale czasami czuję, że być może coś mi umyka i powinnam się nieco bardziej na tym gruncie wysilić.
Pomimo tego że chciałam nieco wzbogacić swoje czytelnicze horyzonty i sięgać po powieści zaliczane zarówno jako literatura dziecięca, jak i tzw. middle grade, ewidentnie poległam na tym gruncie. 92% pozycji, które przeczytałam w pierwszej połowie 2019 roku, stanowią pozycje "dla dorosłego czytelnika", a pozostałe 8% to literatura młodzieżowa. Nie łudzę się, że w tym roku te statystyki ulegną gwałtownej zmianie - wiem co czytałam od czerwca do chwili obecnej i jakie tytuły są dla mnie priorytetem w nadchodzących miesiącach. Postaram się jednak mieć do na uwadze i wykonać choćby minimalny wysiłek by wprowadzić pewne zmiany.
Miałam kiedyś ogromny problem z tym, żeby wystawić pozycji niską ocenę - nie wiem tak naprawdę dlaczego, skoro to raczej oczywiste, że każdy z nas ma własny gust i prawo do tego żeby coś mogło mu się nie podobać - ewidentnie jednak jakoś sobie z nim poradziłam (jeżeli kiedyś przekonam samą siebie do tego żeby nie kończyć rozpoczętych lektur, przestanę poznawać siebie jako czytelnika). Sporo w 2019 roku było książek przeciętnych, w jakimś stopniu rozczarowujących. Nie wiem, czy stałam się nieco zbyt wymagająca, czy po prostu źle dobierałam dla siebie lektury. Od momentu powstania tego wykresu słupki po lewej stronie jeszcze podskoczyły, a te po prawej raczej stoją w miejscu (gdzieś mimochodem wspomniałam, że sierpień jest dla mnie jednym z najgorszych miesięcy jeśli chodzi o jakość czytanych tytułów). Brakuje mi poczucia takiego całkowitego zatracenia w lekturze, ale nie tracę nadziei. 
Czytane przeze mnie pozycje zawsze były i prawdopodobnie już zawsze będą, totalnym miszmaszem jeśli chodzi o gatunek. Cenię sobie różnorodność wśród czytanych lektur i dlatego nie mogłabym nigdy czytać w kółko jednego gatunku. Póki co w 2019 widać jednak, że po niektóre pozycje zdarza mi się sięgać zdecydowanie częściej niż po inne. Najczęściej sięgałam po powieści obyczajowe (przy czym wato zaznaczyć, że dla mnie jest to dosyć szerokie określenie. Każda powieść, która rozgrywa się w naszej rzeczywistości i nie mogła zostać skategoryzowana w inny sposób, trafiła właśnie tu). 2019 jest jednak także rokiem nieco "mroczniejszych" lektur - thrillerów oraz kryminałów. 
Wyzwanie zorganizowane przez Martę w ubiegłym roku, "W 80 książek dookoła świata", zmotywowało mnie także do tego by nieco ważniej przyglądać się temu skąd pochodzi autor czytanej przeze mnie pozycji. Nie dziwi mnie, że większość moich lektur to literatura amerykańska - jako że śledzę nie tylko polski, ale i anglojęzyczny booktube, otrzymuję sporo rekomendacji powieści napisanych właśnie przez Amerykanów. Ale jestem mile zaskoczona tym, że druga z najliczniejszych kategorii to literatura polska. Znacie moją skomplikowaną relacje z twórczością polskich autorów - dawniej żywiłam do niej nie do końca zrozumiałe uprzedzenia - i cieszę się, że ten okres mam już za sobą. Co prawda nadal mam pewien problem z twórczością przedstawicieli współczesnej polskiej literatury pięknej (skrótem, zazwyczaj mnie ona rozczarowuje), ale znalazłam też sporo świetnych autorów, zwłaszcza jeśli mówimy o tzw. "polskich kryminalistach".
Przeszło połowa moich lektur to historie zamknięte w jednym tomie, co jest zrozumiałe biorąc pod uwagę, że serie to raczej domena literatury młodzieżowej (chociaż nie tylko!). Mam wrażenie, że powinnam wykonać nieco więcej wysiłku by zakończyć kilka rozpoczętych cykli (zwłaszcza jeżeli jakimś cudem posiadam już na półce wszystkie tomy), ale jak wszyscy doskonale wiemy nie radzę z tym sobie najlepiej. Chciałabym też zwrócić nieco większą uwagę na to by sięgać po zbiory opowiadań - sama nie do końca jestem jeszcze pewna czy taka krótka forma do mnie przemawia, a mam w swojej biblioteczce (i na niekończącej się liście książek do przeczytania) kilka tytułów, które potencjalnie mogłyby mi przypaść do gustu (choćby opowiadania autorstwa Chimamandy Ngozi Adichie).
W pierwszej połowie 2019 roku najczęściej sięgałam po pozycje wydane nakładem wydawnictwa Albatros. Nie dziwi mnie to tak naprawdę z dwóch prostych powodów. Po pierwsze, cenię sobie różnorodność ich oferty wydawniczej. A po drugie, było to jedyne wydawnictwo, z którym współpracowałam regularnie w pierwszej połowie roku. Oprócz tego, często sięgałam po ofertę W.A.B.-u (znowu, niesamowicie rozbudowana i zróżnicowana) i Filii (wydawnictwa, które do pewnego momentu uznawałam za swojego ulubieńca). Brakuje tu wydawnictw niszowych, albo takich, które są utożsamiane z jakimś konkretnym gatunkiem (wiecie, np. Fabryka słów z fantastyką), ale też nie wydaje mi się, żeby w najbliższym czasie miało to ulec zmianie.
W 2019 drastycznie ograniczyłam liczbę podejmowanych współprac recenzenckich, a w pewnym momencie także zakupowanych książek. Postanowiłam także wziąć udział w akcji organizowanej przez moją bibliotekę (70 książek na 70-lecie Nowej huty), przez co zdecydowanie częściej wypożyczam egzemplarze z okolicznych filii. Wszystko to przyczyniło się do tego, że czytam mniej nowości niż w poprzednich latach. Na powyższym wykresie nie jest to jeszcze może aż tak widoczne (chociaż i tak, tegoroczne nowości nie stanowią nawet 1/4 moich lektur), ale podejrzewam że tendencja utrzyma się do końca roku. Trochę czuję, że zostaję gdzieś w tyle jeśli chodzi o znajomość obecnych trendów, ale równocześnie w końcu zmotywowałam się do tego żeby sięgnąć po powieści, które ktoś kiedyś mi polecał..
Trochę zaspoilowałam Wam powyższy wykres ostatnimi rewelacjami. Chociaż niektóre zmian w moim czytelniczym życiu, zaczęły się dopiero w drugim kwartale i tak można zaobserwować ich wpływ. W związku z tym, że moje blogowanie pozostawiało (i wciąż pozostawia) sporo do życzenia, niemal zupełnie zrezygnowałam z nawiązywania współprac recenzenckich (ale bardzo mi tego brakuje!). Czytam też sporo egzemplarzy pochodzących z bibliotek. Podoba mi się rozłożenie procentowe z wykresu i w kolejnych miesiącach muszę postarać się żeby je utrzymać (bo udział biblioteki niestety zdominował kategorię "z półki").


JAK WYGLĄDAŁY MOJE ZDOBYCZE KSIĄŻKOWE W PIERWSZEJ POŁOWIE 2019 ROKU?

Po szaleństwie poprzedniego roku, chyba w końcu zrozumiałam, że muszę jakoś zapanować nad ciągle rosnącą liczbą nieprzeczytanych książek w moim domu.Wprowadziłam kilka taktyk, które trzymają na wodzy mój nienasycony apetyt na kupowanie nowych tytułów. Wciąż zaopatruję się w nowe pozycje, ale i tak uczyniłam ogromny krok naprzód. Najgorzej prezentuje się kwiecień (czyżby wina spoczywała na światowym dniu książki?), najlepiej - czerwiec (który w 2018 był z kolei miesiącem, kiedy wzbogaciłam się o największą liczbę książek). Dzięki temu, że oba dni wielkiej letniej wyprzedaży książkowej spędziłam w pracy, uniknęłam pokusy.
Większość, bo nieco ponad 50%, moich książkowych zdobyczy stanowi efekt własnych zakupów. W dużej mierze są to jednak pozycje zakupione w składach taniej książki, albo na biedronkowych wyprzedażach. Skrupulatnie notowałam ile pieniędzy przeznaczyłam na zakup nowych pozycji do mojej domowej biblioteczki - średnio jest to niespełna 80 zł miesięcznie i uważam, że jest to akceptowalna kwota. Tajemnicza kategoria "Inne" to pozycje, które zostały zakupione jako prezent przeze mnie dla mojej mamy lub Panny M.
*
Ciekawa jestem jak Wam minęła pierwsza połowa 2019 roku i wakacyjne miesiące. W celu zbierania książkowych inspiracji, możecie napisać mi w komentarzu jaka książka zasłużyła póki co na miano tej najlepszej.

Mam cichą nadzieję, że kolejny post ukaże się nieco szybciej niż za miesiąc.

Powieść autorstwa Non Pratt, o dosyć sugestywnej okładce, zwłaszcza w kontekście tytułu - „Problem”, nie wzbudziła chyba sporego zainteresowania wśród polskich czytelników. Jeśli w ogóle, kojarzyłam twórczość autorki jedynie z zagranicznego, zwłaszcza brytyjskiego booktube’a. Zresztą, „Problem” nie znajdował się także na mojej priorytetowej liście lektur - chociaż uważam, że problematyka wczesnego macierzyństwa powinna przewijać się w literaturze młodzieżowej, nie do końca uznaję swoją osobę za odpowiedniego odbiorcę dla tego rodzaju historii. Natrafiłam jednak na ten tytuł na wakacyjnej wyprzedaży magazynowej i uznałam, że nawet jeśli sama nie odnajdę się w tej historii, być może będę mogła ją polecić nieco młodszemu odbiorcy. Ale mam raczej mieszane odczucia.

Hannah ma piętnaście lat i ceni w życiu dobrą zabawę. Chodzi na imprezy, pije alkohol i nie wyobraża sobie siebie w roli matki. Kiedy odkrywa, że jest w ciąży, jest przerażona, zagubiona i samotna. A dalej jest tylko gorzej. Aaron to nowy chłopak w mieście, który dopiero próbuje się odnaleźć w nowym środowisku, ale nie do końca odpowiadają mu reguły, które tam panują. Kiedy na jaw wychodzi, że Hannah jest w ciąży, podejmuje niecodzienną decyzje - postanawia wcielić się w rolę udawanego ojca jej dziecka.

„Problem” autorstwa Non Pratt jest powieścią skierowaną przede wszystkim do młodzieży i to raczej młodszej - zbliżonej wiekiem do głównej bohaterki. Styl pisania autorki - zarówno bardzo prosty język, jak i częste przeskakiwanie pomiędzy narracją Hannah i Aarona (czasami kilkakrotnie podczas „jednej sceny”) - zdecydowanie utrudniały mi wczucie się w lekturę. Co, w połączeniu z raczej specyficzną kreacją głównej bohaterki, niemal sprawiło, że odłożyłam lekturę w połowie - a raczej nie zdarza mi się to często.

Kreacja nastolatków jako pewnej grupy społecznej w wykonaniu Non Pratt sprawiła, że czułam się nie tylko staro, ale też w pewnym stopniu niekomfortowo. Większość scen znajdujących się na początku książki dotyczy spożywania alkoholu albo uprawiania seksu; język w jakim rozmawiają bohaterowie jest wulgarny, nawet jeśli nie pojawiają się tam żadne przekleństwa; a jedyną alternatywną postawą jaką przybliża nam autorka jest nastolatek spędzający weekendy w domu starców - jakby nie było nic pomiędzy, a nastolatkowie nie znali innych rozrywek niż imprezowanie. I nie chcę powiedzieć, że taki obraz jest przekłamany, ale zdecydowanie nie dotyczy on KAŻDEGO nastolatka. A tego kontrastu zabrakło mi powieści.

To powiedziawszy, druga część powieści prezentuje wyższy poziom. „Problem” jest historią o nastoletniej ciąży, ale nie tylko o niej.  Non Pratt pisze o przyjaźni - zwłaszcza o tym, że prawdziwych przyjaciół poznajemy dopiero w trudnych momentach i o poczuciu osamotnienia, pomimo wsparcia bliskich. Gdzieś w tle pojawia się jakiś wątek tajemnicy, bo, przynajmniej teoretycznie, nie wiemy kto jest prawdziwym ojcem dziecka Hannah i zastanawiamy się co wydarzyło się w przeszłości Aarona, że doprowadziło go do tego punktu. Ale osobiście doceniam powieść Non Pratt za wyraźne podkreślenie obecności osób dorosłych i rodziny.

Powieść Non Pratt porusza temat ważny i robi to w sposób właściwy, to znaczy nie ocenia postępowania Hannah. Zdecydowanie można wskazać elementy świadczące na korzyść tej historia, ale nie jest to pozycja pozbawiona wad - wątpliwości budzi zwłaszcza portret nastolatków oraz tożsamość ojca dziecka Hannah. I trochę trudno mi jednoznacznie polecić Wam lekturę, zwłaszcza jeśli nie należycie do targetu tej powieści - rówieśników Hannah i Aarona.

„Problem” Non Pratt; tłum. Patryk Dobrowolski; wydawnictwo Zielona Sowa; Warszawa 2017 ★★★☆☆

Gdyby nie rekomendacje zagranicznych booktuberów, prawdopodobnie nie zdecydowałabym się na lekturę „Jedynej miłości razy dwa”. I jakkolwiek głupio to zabrzmi, byłoby to spowodowane zupełnie nietrafioną oprawą. To prawda, że nie należy oceniać książki po okładce, ale równocześnie jest to niejako wizytówka historii - pierwsza rzecz jaka rzuca nam się w oczy w księgarni czy bibliotece. I nierzadko to ona decyduje o tym czy ściągniemy daną pozycję z półki, aby zapoznać się z opisem. Czy widząc parę łabędzi, wklejoną na niebieskie tło, zdecydowalibyście się na lekturę? No właśnie. a ominęłaby Was wzruszająca i łamiąca serducho opowieść o wielkiej miłości i o tym, że czasami przytrafia się ona dwukrotnie. 

Emma kochała Jessego i myślała, że u jego boku spędzi całe swoje życie. Mieli podobne marzenia, wzywał ich wielki świat i stanowili niepokonaną drużynę. A potem Jessie zginął - w pierwszą rocznicę ich ślubu, kiedy helikopter mężczyzny rozbił się nad oceanem. Emma spędziła trzy długie lata próbując przywyknąć do życia bez Jessego i poszukując nowej drogi ku szczęściu. A potem znowu się zakochała. Emma i Sam planują ślub i wspólne przyszłe życie. I jest to jak druga szansa od losu na szczęście. Jeden telefon burzy jednak cały świat Emmy - Jesse żyje i spędził ostatnie kilka lat, próbując dotrzeć do domu i swojej żony.

Kiedy otwierałam powieść Taylor Jenkins Reid, czułam się wewnętrznie rozdarta - z jednej strony doskonale dostrzegałam pułapki całej historii: zarys fabuły rodem z telenoweli czy ryzyko zbytniego sentymentalizmu i ckliwości; z drugiej powtarzałam, że to niemożliwe by tylu czytelników się myliło. Nie spodziewałam się jednak, że „Jedyna miłość razy dwa” wzbudzi we mnie tyle emocji. Jest w piórze Taylor Jenkins Reid coś niesamowicie lekkiego i coś co sprawia, że czytelnik od pierwszej strony angażuje się emocjonalnie w opowiadaną historię.

Widzicie, autorka zdecydowanie potrafi pisać o emocjach - miłości, stracie, poczuciu zagubienia. Taylor Jenkins Reid nie popada w banał, a jedynie porusza jakąś czułą strunę w czytelniku; pewien fragment dotyczący żałoby i „powrotu do normalnego życia” - poszukiwaniu nowych celów i radzeniu sobie z wyrzutami sumienia, że znowu jest się szczęśliwym - ma szczególnie silny i emocjonalny wydźwięk. Co zaskakujące, autorce udaje się osiągnąć to wszystko pomimo pewnych uproszczeń fabularnych - tego, że losy Emmy i Jessego przedstawione zostają w nieco fragmentaryczny sposób.

„Kiedy tracimy kogoś, kogo kochamy, trudno nam sobie wyobrazić, że kiedykolwiek poczujemy się lepiej. Że pewnego dnia będziemy w dobrym nastroju tylko dlatego, że jest ładna pogoda, albo że barman w sklepie z kawą prawidłowo zapamiętał nasze zamówienie.
Ale tak się zdarza.
Jeśli tylko jesteśmy cierpliwi i pracujemy nad tym."

To nie jest historia wolna od pewnych schematów gatunku, zwłaszcza we fragmentach dotyczących początków znajomości Emmy i Jessego. Taylor Jenkins Reid stosuje niekiedy filmowe chwyty, które nadają niektórym scenom (choćby zaręczynom) sztucznego, infantylnego charakteru. A na dodatek trudno mi się pozbyć wrażenia jak niewłaściwe są niektóre decyzje podejmowane przez Emmę - zwłaszcza jej rozważania na temat poczucia zdrady są mi wyjątkowo odległe. Ale nawet biorąc pod uwagę wszystkie drobne mankamenty i tak postrzegam „Jedyną miłość razy dwa” jako jeden z najlepszych romansów jakie czytałam od długiego czasu.

Powieść Taylor Jenkins Reid to książka nie tylko o miłości, ale też przemianie jaka zachodzi w drugim człowieku; i o tym, że czasami nie kochamy drugiej osoby, ale nasze wyobrażenie na jej temat. Do ostatniej strony obawiałam się, że autorka zastosuje najbardziej znienawidzony przeze mnie schemat w romansach (oczernienie jednego z bohaterów, aby decyzja głównej postaci wydawała się właściwa), ale niepotrzebnie. Rozglądnijcie się za tym tytułem - zwłaszcza że można go znaleźć w bardzo okazyjnych cenach (np. w Tak Czytam czy na księgarni internetowej Oczytani.pl); zignorujcie niefortunną okładkę i dajcie się oczarować - tak jak ja.  

„Jedyna miłość razy dwa” Taylor Jenkins Reid; tłum. Irena Kołodziej; wydawnictwo Amber; Warszawa 2016 ★★★★½

Przez długi czas powstrzymywałam samą siebie przed lekturą trylogii „Córka dymu i kości” autorstwa Laini Taylor i robiłam to głównie przez wzgląd na polskiego wydawcę serii. Początkowo tłumaczyłam to przykrą tendencją wydawnictwa Amber do niekończenia rozpoczętych cykli. Potem, irytacją w związku z wydaniem finałowego tomu w dwóch częściach. A na końcu tym, że chyba straciłam zainteresowanie fantastyką młodzieżową. Po tym jak przeczytałam „Marzyciela” wiedziałam jednak, że nie chcę pozbawić się przyjemności poznania debiutanckiej historii Laini Taylor. I całe szczęście, że zrobiłam to zanim zaczęłam wymyślać kolejne argumenty przeciw.

Karou jest artystką. Opowiada niesamowite historie za pomocą ołówka i kartki, i powołuje do życia stworzenia będące hybrydami ludzi i zwierząt. Tylko Karou, młoda, pełna życia dziewczyna o niebieskich włosach i dziwnych tatuażach na dłoniach, wie o tym, że niesamowite stworzenia nie są jedynie wytworem jej wyobraźni. I że stanowią oni część jej drugiego życia, z dala od ulic Pragi. Życie Karou nigdy nie było łatwe, ale teraz, kiedy w drugim świecie pojawia się nieznane niebezpieczeństwo pod postacią wypalonych śladów dłoni na drzwiach, wszystko się jeszcze komplikuje. 

Laini Taylor ma niepowtarzalny talent do tego by za pomocą słów przenosić czytelnika do zupełnie odmiennych światów. To prawda, że akcja powieści częściowo osadzona jest na ulicach Pragi - swoją drogą, wyjątkowo trafnie dobrane, jeśli chodzi o klimat miasta - ale tworzy od podstaw także zupełnie odmienną rzeczywistość - tajemniczą , magiczną, przypominającą momentami senny omam, albo jego koszmarny odpowiednik. Nie chcę zdradzać Wam za dużo, bo i sama autorka stopniuje udzielanie informacji czytelnikowi (niemal do samego końca utrzymując pewne jego elementy w sekrecie), ale zarówno jego obraz, jak i konflikty z nim związane stanowią jedne z najmocniejszych atutów całej historii.

„Córka dymu i kości” posiada pewne cechy charakterystyczne dla pierwszego tomu. Nie użyłabym sformułowania, że mało się w nim dzieje, ale znaczna część powieści rzeczywiście przypada na przedstawienie świata i bohaterów i nakreślenie wątków dla drugiej części. Nie jest to jednak coś co mi przeszkadza, zwłaszcza że dzięki temu sylwetki postaci i relacje jakie ich łączą, znajdują się na naprawdę wysokim poziomie. Laini Taylor dużą wagę przykłada do emocji towarzyszących bohaterom - samotności wynikającej z poczucia niezrozumienia i wyobcowania; miłości, nie tylko tej romantycznej i gotowej do największych poświęceń.

Nie będę Was okłamywać, wątek romantyczny stanowi jeden z głównych punktów fabuły, a na tle całej powieści wypada najbardziej stereotypowo (choćby przez to, że mamy do czynienia z jakimś pierwiastkiem motywu insta love). Jednak A) Laini Taylor czerpie z tych schematów, do których mam pewną słabość - motyw hate-to-love i „zakazanych kochanków” i B) koniec końców jego obraz różni się jednak od początkowego. Ponad to, Laini Taylor udało się tak zaangażować mnie w losy bohaterów i oczarować swoim stylem (przebijającym się przez literówki), że pozostałam ślepa na mankamenty.

Dawno nie czytałam powieści Young Adult, która oczarowała mnie do tego stopnia. „Córka dymu i kości” to doskonałe połączenie pełnowymiarowych bohaterów, niezwykłego świata przedstawionego, atmosfery i zamkniętych w słowa emocji. To nie jest klasyczna młodzieżówka, ale właśnie to jest w niej najpiękniejszego. Ja ze swojej strony namawiam Was do lektury i trochę łudzę się, że ktoś zdecyduje się na jakieś wznowienie, żeby historia trafiła do szerszego grona. 

„Córka dymu i kości” Laini Taylor; tłum. Julia Wolin; wydawnictwo Amber; Warszawa 2015 ★★★★★

Kiedy prowadzi się bloga przez tak długi czas, człowiek nawet mimochodem, gdzieś między wierszami, zdradza sporo informacji na swój temat - kim jest, jakie są jego czytelnicze nawyki i po jakie historie zdarza mu się sięgać najczęściej. Zdaję sobie więc sprawę z tego, że dla wielu z Was pewne kwestie wydadzą się wtórne, ale czuję się w obowiązku wspomnieć o nich jeszcze raz - w razie gdyby ktoś trafił tu dopiero ostatnio. Kate Morton jest dla mnie ważną autorką, dlatego że jest jedną z nielicznych pisarek, których twórczość poznałam „w całości” tj. przeczytałam jej wszystkie dotychczas wydane powieści; i dlatego że napisała jedną z moich ulubionych książek. Czuję się w obowiązku by o tym wspomnieć, bo wiem, że czyni mnie to nie do końca obiektywnym czytelnikiem - po prostu, jestem w stanie wybaczyć Kate Morton nieco więcej niż innym autorom.

Grupa utalentowanych, młodych artystów, wśród których prym wiedzie Edward Radcliffe, spędza lato w malowniczej posiadłości Birchwood Manor, w Oxfordshire. Pobyt na prowincji miał im pomóc w twórczej działalności i poszukiwaniu inspiracji, ale sielankową atmosferę przerywa tragedia - jedna z uczestniczek wyprawy zostaje zastrzelona podczas napadu na dom, druga znika w atmosferze skandalu i podejrzeń. Przeszło 150 lat później, młoda kobieta Elodie Winslow, pełniąca funkcje archiwistki w  Londynie, znajduje w pracy skórzaną torbę a w niej dwa przedmioty - portret kobiety w stroju wiktoriańskim i stary szkicownik z rysunkiem domu, który wydaje się Elodie niepokojąco znajomy.

Kate Morton wypracowała już swój własny, specyficzny styl i jest on wyczuwalny także podczas lektury „Córki zegarmistrza”. Tak jak w przypadku poprzednich powieści, tak i tu śledzimy wątki rozgrywające się zarówno w przeszłości, jak i współcześnie, a teraźniejszość staje się pretekstem do rozwiązania pewnej tajemnicy sprzed lat. Ów sekret z przeszłości stanowi jeden z ciekawszych wątków całej historii. Chociaż Kate Morton już na pierwszych stronach sugeruje czytelnikowi, że w murach Birchwood Manor doszło do pewnej tragedii, pilnuje się z tym by nie zdradzić za dużo i stopniowo buduje napięcie.  Warto mieć jednak na uwadze, że chociaż zbrodnia stanowi punkt wyjścia dla całej powieści i często powraca się do niej czy to w retrospekcjach, czy w dialogach pomiędzy postaciami, nie stanowi ona centrum fabuły.

W przeciwieństwie do poprzednich historii, „Córka zegarmistrza” nie trzyma się dwóch głównych linii czasowych. Kate Morton wykazuje tendencję do nieustannego rozgałęziania swoich historii. Każda z linii czasowych staje się pretekstem do przytoczenia kolejnej opowieści, do tego stopnia, że czytelnik może czuć się przytłoczony powstałym chaosem. Rozumiem skąd biorą się zarzuty skierowane w „Córkę zegarmistrza”, ale też doceniam fakt, że tak naprawdę większość z tych wątków ma w sobie coś fascynującego (wątek Birdie, która zostaje oddzielona od swojego ojca i niejako przymuszona do nowego stylu życia; Ady, która nie potrafi się odnaleźć w obcym kraju; Leonarda, który próbuje zwalczyć wyrzuty sumienia i szuka wytchnienia w pracy nad powieścią; Juliet i Tipa, dla których posiadłość staje się oazą spokoju po przeżyciach wojny) i że Kate Morton znajduje subtelny i nienachalny sposób by je ze sobą połączyć.

Kate Morton wciąż potrafi opowiedzieć swoje historie w elegancki i urzekający sposób, a także nakreślić zarówno pejzaż tętniącego życiem Londynu, jak i urokliwej, tajemniczej posiadłości. Ale równocześnie nie udaje jej się uniknąć pewnych klisz fabularnych. Nie da się ukryć, że wątek rozgrywający się wokół postaci Elodie (w teraźniejszości) wypada najsłabiej na tle całej powieści i jest to mój największy zarzut wobec „Córki zegarmistrza”. Prawdopodobnie „wina” częściowo spoczywa na głównej bohaterce - Elodie jest typem postaci, który znamy z innych utworów kultury - posiadającą problemy z podejmowaniem decyzji, tkwiącą w związku, który ją unieszczęśliwia i po prostu nie wzbudzającą sympatii.

„Córka zegarmistrza” nie jest najlepszą powieścią autorki, głównie przez chaos jaki wkradł się do fabuły i wątek Elodie. Nie jestem przekonana czy jest to historia, od której warto zapoznać się z twórczością Kate Morton, ale to wciąż dobrze napisana opowieść o ludzkich emocjach, sekretach i przeciwnościach losu. I jeśli styl autorki nie jest Wam obcy, warto dać „Córce zegarmistrza” szansę. Zwłaszcza teraz, w okresie wakacyjnym. 

„Córka zegarmistrza” Kate Morton; tłum. Anna Dobrzańska; wydawnictwo Albatros; Warszawa 2019 ★★★★☆

A za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu

Nowsze posty Starsze posty Strona główna

Karolina Suder

Miłośniczka literatury, podróży i muzyki musicalowej.

Popularne posty

  • Przewodnik po New Adult
  • 100 książek, które chciałabym przeczytać
  • Projekt "Rosie", Graeme Simsion
  • Konkurs - "Dotyk Gwen Frost"
  • Stos grudniowy/świąteczny
  • Podsumowanie września 2012
  • Smutna historia braci Grossbart - Jesse Bullington
  • Złodziejka książek otwiera się na zmiany
  • Zapowiedzi sierpniowe
  • Przegląd filmowy

Kategorie

książki 302 Kala poleca 93 seriale 16 filmy 2 fotografia 1 podróże 1

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Popularne posty

  • Przewodnik po New Adult
    Pomysł na ten post, jak wiele poprzednich pomysłów, zrodził się w mojej głowie przez przypadek i pierwotnie miał przybrać całkowicie odm...
  • 100 książek, które chciałabym przeczytać
    Można powiedzieć, że jedną nogą znajduje się już na wakacjach. Bo wyjątkowo ciężkiej sesji (wkuwanie na pamięć kilku ustaw na raz zdecy...
  • Projekt "Rosie", Graeme Simsion
    Nie da się ukryć, że zagraniczny booktube promuje najczęściej literaturę Young Adult. Oczywiście, jak od każdej reguły tak i od tej poja...
  • Konkurs - "Dotyk Gwen Frost"
    Moi  Drodzy! ostatnio mam szczęście do tego, iż wydawcy wysyłają do mnie po dwa egzemplarze książek. Ostatnio takowa sytuacja miała miejsce...
  • Stos grudniowy/świąteczny
    Jeżeli Wasze święta i, nie ma co dłużej tego ukrywać, prezenty były równie udane jak moje to naprawdę możecie się nazywać szczęściarzam...

Archiwum

  • ▼  2023 (2)
    • ▼  stycznia (2)
      • 2022 w książkach | wszystkie książki przeczytane w...
      • Rok 2023 | noworoczne postanowienia kulturalno-blo...
  • ►  2022 (1)
    • ►  stycznia (1)
  • ►  2021 (6)
    • ►  maja (1)
    • ►  kwietnia (2)
    • ►  marca (1)
    • ►  stycznia (2)
  • ►  2020 (15)
    • ►  października (2)
    • ►  września (1)
    • ►  sierpnia (1)
    • ►  lipca (1)
    • ►  czerwca (1)
    • ►  maja (2)
    • ►  kwietnia (2)
    • ►  marca (1)
    • ►  lutego (1)
    • ►  stycznia (3)
  • ►  2019 (25)
    • ►  grudnia (3)
    • ►  listopada (4)
    • ►  października (2)
    • ►  września (1)
    • ►  lipca (4)
    • ►  czerwca (1)
    • ►  kwietnia (2)
    • ►  marca (2)
    • ►  lutego (3)
    • ►  stycznia (3)
  • ►  2018 (72)
    • ►  grudnia (3)
    • ►  listopada (1)
    • ►  października (5)
    • ►  września (9)
    • ►  sierpnia (9)
    • ►  lipca (9)
    • ►  czerwca (5)
    • ►  maja (3)
    • ►  kwietnia (4)
    • ►  marca (6)
    • ►  lutego (7)
    • ►  stycznia (11)
  • ►  2017 (145)
    • ►  grudnia (10)
    • ►  listopada (8)
    • ►  października (10)
    • ►  września (4)
    • ►  sierpnia (8)
    • ►  lipca (15)
    • ►  czerwca (8)
    • ►  maja (12)
    • ►  kwietnia (23)
    • ►  marca (19)
    • ►  lutego (12)
    • ►  stycznia (16)
  • ►  2016 (195)
    • ►  grudnia (29)
    • ►  listopada (20)
    • ►  października (19)
    • ►  września (20)
    • ►  sierpnia (17)
    • ►  lipca (12)
    • ►  czerwca (17)
    • ►  maja (14)
    • ►  kwietnia (10)
    • ►  marca (12)
    • ►  lutego (13)
    • ►  stycznia (12)
  • ►  2015 (104)
    • ►  grudnia (12)
    • ►  listopada (7)
    • ►  października (7)
    • ►  września (10)
    • ►  sierpnia (4)
    • ►  lipca (7)
    • ►  czerwca (8)
    • ►  maja (3)
    • ►  kwietnia (10)
    • ►  marca (11)
    • ►  lutego (14)
    • ►  stycznia (11)
  • ►  2014 (66)
    • ►  grudnia (14)
    • ►  listopada (8)
    • ►  października (9)
    • ►  września (6)
    • ►  sierpnia (5)
    • ►  lipca (4)
    • ►  czerwca (3)
    • ►  maja (4)
    • ►  marca (1)
    • ►  lutego (4)
    • ►  stycznia (8)
  • ►  2013 (81)
    • ►  grudnia (6)
    • ►  listopada (7)
    • ►  października (6)
    • ►  września (8)
    • ►  sierpnia (10)
    • ►  lipca (6)
    • ►  czerwca (5)
    • ►  maja (6)
    • ►  kwietnia (4)
    • ►  marca (7)
    • ►  lutego (9)
    • ►  stycznia (7)
  • ►  2012 (101)
    • ►  grudnia (8)
    • ►  listopada (7)
    • ►  października (5)
    • ►  września (8)
    • ►  sierpnia (10)
    • ►  lipca (12)
    • ►  czerwca (5)
    • ►  maja (7)
    • ►  kwietnia (10)
    • ►  marca (10)
    • ►  lutego (11)
    • ►  stycznia (8)
  • ►  2011 (113)
    • ►  grudnia (14)
    • ►  listopada (9)
    • ►  października (14)
    • ►  września (13)
    • ►  sierpnia (19)
    • ►  lipca (13)
    • ►  czerwca (13)
    • ►  maja (18)

Złodziejka książek na FB

Złodziejka Książek

Polecane blogi

  • kryminał na talerzu. blog kulinarno-kryminalny
    "Rwetes" Agnieszka Peszek - patronacka recenzja przedpremierowa - Autorka: *Agnieszka Peszek* Tytuł: *Rwetes* Cykl: *Renata Konieczna, tom 3* Data premiery: *10.08.2026* Wydawnictwo: *110 procent* Liczba stron: *388* Gatu...
  • Blog pod Małym Aniołem
    Gołoborze - Maciej Siembieda - „Grabińska zemsta nie miała początku ani końca.” „Gołoborze” szturmem podbiło serca czytelników jesienią 2025 roku. Autorem książki jest Maciej Siembi...
  • zaczytASY
    Grzegorz Dziedzic, Ostatni koniec świata [Agora] - [image: Grzegorz Dziedzic, Ostatni koniec świata [Agora]] *Grzegorz Dziedzic zdobył moje uznanie jako autor osadzonych w Chicago kryminałów retro. Jedn...
  • K-czyta | Blog książkowy
    Krótkie podsumowanie lipca - Miałam niedawno taką myśl, że w dorosłości lipiec jest trochę jak każdy inny miesiąc. O wakacjach przypominam sobie, gdy w autobusach miejskich jest zn...
  • Wielki Buk
    Premiery książkowe: SIERPIEŃ 2026 - Premiery książkowe sierpnia – wybór najciekawszych nowości. „Copycat” Mieczysław GorzkaPremiera: 12 sierpniaWydawnictwo Czarna Owca Thriller prosto od Miec...
  • Blog o książkach
    Jak naprawić odpryski na drzwiach drewnianych – domowe sposoby renowacji - Drzwi drewniane to prawdziwa wizytówka domu, świadcząca o jego elegancji i stylu. Niestety, codzienne użytkowanie może prowadzić do pojawienia się odpryskó...
  • Świat ukryty w słowach
    Podsumowanie lipca - *~Witajcie kochani!* *Zapraszam na czytelnicze podsumowanie lipca ♥* *Brianna Bourne "Zaczekam na ciebie w snach"* (352 strony) *Moja ocena...
  • unSerious
    Cykl: Wiedźmin Geralt z Rivii # 0.5: Sezon burz - [image: Cykl: Wiedźmin Geralt z Rivii # 0.5: Sezon burz] [image: Sezon burz] Czytaj dalej Cykl: Wiedźmin Geralt z Rivii # 0.5: Sezon burz at unSerious.
  • Najlepsze książki dla dzieci
    "Królik Psikus i przyjaciele. Małe historie wielkich uczuć" (Novae Res) - Uczucia są nieodłącznym elementem naszego życia. Nie możemy bez nich funkcjonować. Towarzyszą nam w każdej sytuacji. Raz nam pomagają, innym razem kompliku...
  • Micha kultury
    Fantastyka inspirowana innymi kulturami – „Yumi i Malarz Koszmarów” Brandon Sanderson i „Ostatnie promienie słońca” Guy Gavriel Kay - *Yumi i Malarz Koszmarów* Brandon Sanderson *Gatunek:* fantastyka *Rok pierwszego wydania: *2023 *Liczba stron: *432 *Wydawnictwo: *MAG Tak czy inacze...
  • Bajkochłonka
    Komiksy z Kaczorem Donaldem na drugą połowę wakacji - Wakacje 2026 na półmetku! Być może już wróciliście z urlopów, albo dopiero się na nie wybieracie. Jeśli to drugie – to dobry moment, żeby do bagażu dorzu...
  • zwierz popkulturalny
    ZPOPK Short: Czarna Kula - Jadąc na Nowe Horyzonty widziałam, że na pewno chcę zobaczyć jeden film czyli „La… Artykuł ZPOPK Short: Czarna Kula pochodzi z serwisu zwierz popkultural...
  • NIEnaczytana
    "Nocna niania" - Nelle Lamarr - *Sprawiedliwość czy zemsta? Dzieli je cienka linia. A możne to dwie strony medalu? Może wszystko sprowadza się do tego, kto jest mścicielem, a kto ofi...
  • NOWALIJKI
    TARA MENON „POD WODĄ” - Literatura obyczajowa i powieści psychologiczne po pojęcie traumy sięgają nader chętnie, jednak Tara Menon postanowiła podejść do tematu od nietypowej stro...
  • Bardziej Lubię Książki Niż Ludzi
    Co czytać? || Sierpień 2026 - Zapraszam Was na zapowiedzi sierpniowe! Biblioteka matematyków. Książki, które wyzwoliły potęgę liczb – Odkryj historię…
  • smakksiazki.pl
    Kultura jest językiem, który łączy. Rozmowa z Maciejem Stachurą, wiceprezydentem Katowic - Pierwsze skojarzenie z Katowicami i Śląskiem dla ludzi z innych części Polski, to już nie tylko kopalnie i huty, ale coraz częściej zieleń i…kultura. Już...
  • Co Aśka przeczytała…
    „Pola pachnące deszczem” – Magdalena Kołosowska - „Pola pachnące deszczem” to kontynuacja losów wiejskich rodzin z Duplic i Złakowa znanych czytelnikom z pierwszego tomu Sagi Łowickiej autorstwa… The pos...
  • Spadło mi z regała
    Jak zrobić bransoletkę ze sznurka regulowaną - Charakterystyka bransoletki regulowanej ze sznurka Regulowana bransoletka na sznurku działa inaczej niż biżuteria z metalowym zapięciem. Nie ma karabińcz...
  • Mozaika Literacka
    "THEO Z GOLDEN" - ALLEN LEVI - To niepodważalnie jedna z tych urzekających opowieści, które śmiało można nazwać unikalnym zjawiskiem literackim. Powieść nasycona ludzkim dobrem i emocj...
  • Zakątek czytelniczy
    Tell me with kisses - Mercedes Ron - * TELL ME WITH KISSES - MERCEDES RON* *Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Harde* Znacie twórczość Mercedes Ron? Ja znam serię "Tell me...". W ubiegły...
  • Nebule blog parentingowy
    Prezenty na Dzień Dziecka 2026 – same hity - Prezenty na Dzień Dziecka 2026 – co wybrać, by sprawić radość i trafić w gusta najmłodszych? Dzień Dziecka zbliża się wielkimi krokami, a Ty nadal zastan...
  • god save the book
    Cytaty dnia, które zmieniają spojrzenie na codzienność - Codziennie pojawia się kilkanaście nowych myśli, które mogą zatrzymać uwagę i wywołać refleksję. To zaledwie kilka zdań, a potrafią zmienić perspektywę lub...
  • To read or not to read? | Bibliofilem być
    Skup srebrnych monet – gdzie sprzedać je bezpiecznie - W dynamicznie zmieniającym się świecie inwestycji, srebrne monety stają się coraz bardziej popularnym wyborem dla kolekcjonerów i inwestorów. Jednak pytani...
  • Wybredna Maruda
    Jak wygląda mokry aktor? - Śmigus Dyngus i najlepsze filmowe sceny z wodą - [image: andrew garfield in water] Śmigus-Dyngus to chyba najlepszy moment, żeby porozmawiać o wodzie. I o przystojnych aktorach. A najlepiej – o przystojnyc...
  • Recenzje Gaby
    Reminders of him. Cząstka ciebie, którą znam - Colleen Hoover. Bardzo emocjonalna książka - *Kojarzycie ten moment, kiedy aż robi wam się wstyd za główną bohaterkę?* *Tak właśnie miałam podczas czytania Reminders of Him. Cząstka ciebie, którą...
  • Bajkonurek
    Hamilton, bunt dwulatka i Edgar Allan Poe, czyli podsumowanie 2025 - *To był ciekawy rok.* Chociaż życie prywatne upłynęło mi pod hasłem „jakie jeszcze choroby znane mi wcześniej tylko z XIX-wiecznych powieści przyniesie ...
  • Popbookownik
    Catering Dietetyczny w Warszawie – Kompleksowy Przewodnik po Zdrowym Odżywianiu w Stolicy - Warszawa, jako dynamiczna metropolia zamieszkiwana przez ponad 1,8 miliona osób, stawia przed swoimi mieszkańcami wiele wyzwań związanych z utrzymaniem zdr...
  • Czytaj PL
    Rusza 11. edycja akcji CZYTAJ PL – 18 topowych tytułów ponownie za darmo! - Już 3 listopada 2025 r. wystartuje jedenasta odsłona największej w Polsce inicjatywy promującej czytelnictwo. Po raz kolejny w ramach akcji Czytaj PL mił...
  • Z pierwszej półki
    Marcin Mortka – 20:32 - A jeśli apokalipsa nie zacznie się w Londynie, Nowym Jorku, Los Angeles ani w Szanghaju? Jeśli jej scenerią będzie mała miejscowość pod Poznaniem? A tymi...
  • Na regale u Marty Mrowiec
    Sarah Freethy, Figurki z Dachau (2025) - Figurki z Dachau to jedna z powieści, która trafi do TOP najlepszych książek tego roku. Czy ostatnio powtarzam często. Tak! Ale co zrobić, gdy trafia się...
  • Wyliczanka.eu
    "Jedyna". O biografii Karoliny Lanckorońskiej [moja nowa książka] - "Jedyna. Biografia Karoliny Lanckorońskiej" to moja trzecia pełna biografia. Po historii Anny Jantar i Ireny Kwiatkowskiej przyszedł czas na fascynującą ...
  • Na Czytniku
    „Diabły i święci” Jean-Baptiste Andrea – Wewnętrzne dziecko - Jakiś czas temu słuchałam Czuwając nad nią Jean-Baptiste Andrea. Zaskoczyła mnie ta powieść, bo myślałam, że będzie bardziej ckliwa (patrząc na opis). Ok...
  • Czytelnicze Podwórko
    Survival z Zuzą, czyli przetrwaj w każdych warunkach – recenzja - Mój starszy syn od czterech lat jest częścią skautingowej społeczności. Oprócz niewątpliwie pozytywnego wpływu na rozwój umiejętności społecznych, ciekaw...
  • Niedopisana Recenzja
    Na stronach powieści. „Niech żyje zło” – recenzja książki - *Fantasy, a szczególnie romantasy, to gatunek, który w ostatnich latach przeżywa swego rodzaju renesans. Czytelnicy na nowo zachwycają się magicznymi ...
  • Ronja.pl
    Gry bez prądu dla dwulatka i trzylatka – najciekawsze proste gry planszowe i kooperacyjne (aktualizacja 2025) - Zebrałam w jednym miejscu najciekawsze (i najładniejsze! 🙂 ) gry dla dwulatków i trzylatków. Nieco starsze dzieci też będą nimi zainteresowane. Znajdziesz...
  • Książką po grzbiecie
    Hello world! - Welcome to WordPress. This is your first post. Edit or delete it, then start writing! The post Hello world! appeared first on My Blog.
  • Kulturalna meduza
    Oblałabym egzamin na licencję na czarowanie [wywiad z Aleksandrą Okońską] - [image: aleksandra okońska wywiad] Jak wyglądała droga od pierwszego pomysłu do wydania *Licencji na czarowanie*? Do której z książkowych bohaterek jest naj...
  • read up!
    Przegląd Kobiecego Kina #21: filmy wojenne - W najnowszym odcinku Przeglądu Kobiecego Kina, czyli cyklu, w którym opowiadam o filmach kręconych przez kobiety, biorę na warsztat temat, który na pierw...
  • Technikolorowy
    Święta z Wytrzeszczem, czyli „Przesilenie zimowe” - 1 stycznia. Nic nie wskazuje na to, że w pierwszy dzień nowego roku obejrzę film, który najprawdopodobniej zdeterminuje tegoroczną topkę. A jednak. Wybra...
  • oczytany facet
    Nowe tendencje w literaturze. Pokolenie Z ma swój głos - Literatura od zawsze odzwierciedlała ducha swojej epoki, a młodzi autorzy, jako część tego procesu, przyczyniają się do ewolucji…
  • maobmaze by Magdalena Zeist
    Młodość | Linn Skaber, Lisa Aisato - Dorośli mówią, że człowiek nie potrzebuje wielu przyjaciół, wystarczy jeden. Czy ktoś ma numer do tego Jednego? [image: Młodość - Linn Skaber] MłodośćAu...
  • Jelenka
    Spowiedź carycy Katarzyny II - Caryca Katarzyna II była jedną z bardziej fascynujących władczyń w historii. Niesamowita charyzma, postępowe podejście i bezkompromisowość to tylko niekt...
  • nieperfekcyjnie.pl
    "Wytrwałość dzikich kwiatów" - Micalea Smeltzer - Ostatnio zaczytuję się w literaturze pięknej poruszającej trudne tematy, którą uwielbiam. Natomiast po ostatnich dość ciężkich tygodniach zapragnęłam zab...
  • NA REGALE
    #255 "Book lovers" by Emily Henry - Powiedzieć, że uwielbiam książki Emily Henry, to jak powiedzieć nic! Autorka serwuje nam kolejną, przecudowną, ciepłą, romantyczną historię o dwojgu l...
  • Ballady bezludne
    Czytelnicze podsumowanie 2022. Najlepsze książki minionego roku - Konkret. Zawsze się rozgaduję w tych podsumowaniach, a przecież rzecz jest prosta. Chciałam w 2022 przeczytać sto książek, nie udało się, ale nie żałuję ...
  • Filologika – wyprowadzi cię z błędu!
    Grudniowe święta – jak składać życzenia? - Jak składać życzenia w Boże Narodzenie? Co roku na Instagramie pojawiają się posty tłumaczące poprawne zapisy życzeń świąteczno-noworocznych, więc miałam...
  • Obibooki Emki
    Edison i Einstein - nowe książki o myszach Torbena Kuhlmanna od wydawnictwa Tekturka (patronat) - I znów, kiedy zaczęłam fotografować książki Torbena Kuhlmanna, miałam problem z podjęciem decyzji, które ilustracje Wam pokazać. Wszystkie są piękne i je...
  • KAWA Z LITERAMI
    O Królowej! #matematyka, Dmytro Kuźmenko - Chcesz zachęcić swoje dziecko (w wieku szkolnym) do matematyki? Przełamać jego opór?Albo wręcz przeciwnie – Twoje dziecko jest tak zajarane matmą, że chces...
  • Lustro Rzeczywistości
    Skazani na ból – Agnieszka Lingas-Łoniewska. Wznowienie - *Skazani na ból to jedna z najpiękniejszych opowieści dla młodych ludzi, która po kilku latach od premiery doczekała się zasłużonego wznowienia. To nie...
  • Lost In My Books
    5 POWODÓW, DLACZEGO NIE POWINIENEŚ UZALEŻNIAĆ SIĘ OD KSIĄŻEK - [image: 5 powodów dlaczego nie powinieneś uzależniać się od książek] *Każde uzależnienie ma swoje wady, nawet jeśli jest to dobre uzależnienie. Przedstawia...
  • HERBATKA Z KSIĄŻKĄ
    TWOJA ANATOMIA. KOMPLETNY (I KOMPLETNIE OBRZYDLIWY) PRZEWODNIK PO LUDZKIM CIELE | ADAM KAY - Mam nadzieję, że mamy już wyjaśnioną bardzo ważną kwestię odnośnie mojej osoby - mam totalną i nieuleczalną sklerozę. W 2021 roku przeczytałam książkę A...
  • Agata czyta książki
    Żywioły Podkarpacia #1 – „Rzeka” - Anna Kusiak zadebiutowała w marcu 2021 roku powieścią „Cień Judasza” (w najbliższym czasie z pewnością skuszę się na jej audiobookową wersję), na początk...
  • pierwszyrozdzial.com
    Świąteczne morderstwo – Ada Moncrieff - Mówię Wam jak świetnie się z nią bawiłam! Zaczytywałam się z każdej stronie i z żywym zainteresowaniem śledziłam postępy prywatnego śledztwa w posiadłości ...
  • Zlodziejka Ksiazek
    2021 w książkach | wszystkie książki przeczytane w ubiegłym roku - Obiecałam sobie, że w 2021 roku powrócę do blogowania, ale poniosłam na tym polu sromotną porażkę. Motywowana przez moją najwierniejszą czytelniczkę w os...
  • Booklove
    Książka na Mikołajki - Co polecam w tym roku na Mikołajki. Subiektywnie i krótko. Zbigniew Rokita „Kajś. Opowieść o Górnym Śląsku” (Wydawnictwo Czarne) To jest książka, którą po ...
  • To Read Or Not To Read - recenzje książek
    Książka bez emocji? - "Almond" Sohn Won-Pyung [RECENZJA] - Nigdy nie sądziłam, że spotkam się kiedyś w swoim życiu z książką, która w każdym calu będzie pozbawiona emocji, a jednak jednocześnie wywoła całą lawinę...
  • Blog o książkach
    Turbulencja – Dariusz Kulik - Jeśli zastanawiasz się, czy sięgnięcie po tę książkę rozwieje wszystkie Twoje obawy związane z lataniem samolotem to odpowiedź jest prosta: otóż…nie. Już...
  • 1905
    Czego nauczył mnie pierwszy rok pracy jako front-end developer - Ten wpis miał powstać ponad półtora roku temu, czyli dokładnie wtedy, kiedy rzeczywiście stuknął mi pierwszy rok pracy na stanowisku programistycznym. Sp...
  • Co Za Badziewny Czytacz
    Badziewne recenzje #168 Zabójcza przyjaźń - "Zabójcza przyjaźń" Alice Feeney, Wydawnictwo W.A.BJakiś czas temu czytałam książkę tej samej autorki pod tytułem „Czasami kłamię” i pamiętam, że zrobiła ...
  • Caroline Livre
    „Flying High” Bianca Iosivoni - Seria Bianki Iosivoni „Falling Fast” oraz „Flying high” w pewien sposób reprezentuje książki, których zwykle nie czytam. Tak już jakoś mam, że rzadko sięga...
  • Biblioteczka Suomi - blog kulturalny
    Cienie Nowego Orleanu - Maciej Lewandowski - Odkąd tylko pamiętam zawsze miałam słabość do mrocznych i dusznych opowieści, które podczas czytania wręcz metaforycznie oblepiają cię swoim brudem. Stan...
  • Welcome to room 6277 and please try to enjoy your stay...
    Uwolniona - Tara Westover - Tytuł: Uwolniona Autorka: Tara Westover Wydawnictwo, rok wydania: Czarna Owca, 2019 Liczba stron: 448 Cena: 44,90 zł *~~***~~* Oficjalna recenzja dla po...
  • Do utraty tchu. Uważniej
    "Wyścig po Złotego Żołędzia" | Katy Hudson - [image: Zdjęcie jest ilustracją do treści.] Kupiliśmy memo. Z Psim Patrolem. Już się cieszyłam na popołudnie przy wspólnym stole. Zepchnęłam w ciemny zak...
  • niekulturalnie.pl
    "Milion małych kawałków" - James Frey | Tak wstrząsająca, jak mówią? - Wstrząsająca, kontrowersyjna, zapierająca dech w piersi - tak czytelnicy określają książkę Jamesa Freya. Postanowiłam przekonać się, czy to prawda i czy r...
  • Miasto Książek
    „Kobieta ze szkła” Caroline Lea - Bywa, że do książki przyciąga coś irracjonalnie kuszącego. Dla mnie takim magnesem bywa daleka Północ, surowy krajobraz, zimne wyspy…
  • Gulinka patrzy
    Kristin Hannah – „Zimowy ogród” - Mam wrażenie, że Kristin Hannah dopiero przy okazji „Słowika” stała się popularna w Polsce. Sama byłam przekonana, że to jej pierwsza książka wydana u nas...
  • Maw reads
    E-BOOK: Nie odpisuj - Marcel Moss - O hejcie w Internecie mówi się coraz więcej. To dobrze, warto o nim mówić i z nim walczyć. Jak tylko w zapowiedziach pojawiła się książka Nie odpisuj, kie...
  • Oddychajaca ksiazkami
    #2 Ostatnio obejrzane - dlaczego warto zaczął "Przyjaciół"? - Myślę, że dla większości moich czytelników tego serialu nie trzeba przedstawiać. Uwielbiany na całym świecie pomimo upływu lat, śmieszy i doprowadza do ...
  • DZIEWCZYNA Z BIBLIOTEKI | Blog o literaturze
    Złota trzynastka 2019 roku - Do napisania o najlepszych książkach przeczytanych w 2019 roku zabieram się od początku grudnia. Było to zadanie szalenie trudne - w minionym roku trafił...
  • Sweeciak.pl
    Świąteczna uczta czytelnicza – zapowiedzi książek Bożonarodzeniowych w 2019 - Z roku na roku rynek powieści świątecznych rozrasta się. Już od października możemy zanurzać się w klimatyczne powieści i z niecierpliwością oczekiwać na...
  • Kochajmy książki!
    Przeprowadziłam się! Nowy, stary blog - Blogger uwierał mnie od dawna, ale przeprowadzki nie planowałam. Jeśli tu czasem wpadacie, to wiecie, jak ja bloguję. Okazyjnie, z rzadka, zrywami. Przez t...
Pokaż 5 Pokaż wszystko

Razem kulturalnie

Copyright © Panna Zabookowana. Designed by OddThemes