Pomimo tego, że w lipcu dwukrotnie opublikowałam posty z cyklu filmowego zakątka, a pod koniec miesiąca nie miał okazji oglądać zbyt dużo produkcji i tak udało mi się narobić zaległości z opisywania Wam swoich wrażeń. Nie pytajcie jak tego dokonałam, bo nie jestem w stanie znaleźć logicznego wydarzenia. Lipiec, a zwłaszcza jego końcówka, nie był okresem, w którym spędzałam zbyt dużo czasu przy laptopie i cały czas odkładałam przygotowywanie tego posta na później. O ile znajdę w sobie wystarczająco motywacji w najbliższym czasie możecie spodziewać się także 12 posta z cyklu (a może także 13), a tymczasem zapraszam Was na krótki przegląd po różnorodnych gatunkach - poczynając od filmowej wersji bajki, aż po film akcji.
Co prawda w ostatnim poście z cyklu filmowego zakątka wspominałam Wam, że w okresie wakacji oglądam więcej filmów, ale uspokajam Was - kolejne pięć produkcji, o których Wam zaraz opowiem nie obejrzałam w okresie jaki minął od poprzedniej notki. Po prostu, wielokrotnie powracająca wymówka, której w tej chwili z pewnością macie już dawno dość, przez przygotowania do licencjatu narobiłam sobie trochu zaległości, a chciałabym się z nich jak najszybciej wygrzebać. Dzisiejsze "wydanie" jest wyjątkowo kinowe - wszystkie produkcje za wyjątkiem jednej oglądałam na dużym ekranie, a część z nich z pewnością sami możecie jeszcze znaleźć w repertuarze przy wakacyjnym przestoju. Miłego czytania, a potem - oglądania ;)
Nie wiem czy pod tym względem pozostajecie podobni do mnie samej, ale nawet w czasach gdy zazwyczaj stroniłam od oglądania filmów, wakacje były okresem gdy z natężoną intensywnością nadrabiałam zaległości (zresztą, teraz też zamierzam to zrobić). Z tym większym entuzjazmem zasiadłam więc dzisiaj do tworzenia kolejnego posta z cyklu filmowego zakątka. Większość z tytułów, które Wam dzisiaj przedstawiam nie są nowościami i nie obejrzycie ich już na kinowym ekranie, ale za to powinniście je znaleźć na innych źródłach. Produkcje są skrajnie różne - przez animacje po dramaty i tragikomedie, liczę więc że znajdziecie coś dla siebie.
Zgodnie z tym co Wam zapowiadałam, kolejny post z cyklu filmowego zakątka ukazuje się w znacznie krótszym odstępie czasu niż to miało miejsce ostatnio. Wraz ze zbliżającą się sesją (która na całe szczęście już za mną) naszła mnie dziwna potrzeba by nadrobić filmowe braki, a premiery jakie pojawiły się na dużym ekranie powodowały, że znacznie częściej wybierałam się do kina. Ósma edycja (coraz bliżej spełnienia postanowienia noworocznego by obejrzeć 52 filmy, a mamy przecież dopiero czerwiec!) jest wyjątkowo pełna akcji - filmy o superbohaterach, szpiegowskie, ale także dwie głośne premiery kinowe w zupełnie odmiennym klimacie. Koniecznie dajcie znać, które z tych filmów już widzieliście, albo chcielibyście zobaczyć.
Ostatnie dni były bogate we wszelakiego rodzaju posty (z tymi promującymi powieść Katharine McGee na czele) i póki co nie zwalniamy tempa. Mam Wam tyle do opowiedzenia, że i tak nie wyrabiam się ze wszystkimi materiałami jakie chciałabym Wam pokazać, a maj szykuje się na nieco zabiegany miesiąc. Nie wybiegajmy jednak tak dalece w przyszłość! Póki co przygotowałam dla Was szósty post z cyklu filmowego zakątka - dla kontrastu z ostatnim, nie ma tu ani jednej premiery kinowej (ale wiemy, że w te akurat kwiecień nie obfitował). Kolejne tytuły z Marvelowskiego uniwersum, science fiction, komedia i bajka - dla każdego coś miłego.